Ostatni weekend marca.
W Systembolaget* podobno opustoszały półki. W mieście smród spalin, ryk głośników samochodowych, nieustający warkot silników za oknami, ryk pijanych „raggarna”. Kto to jest raggare? To członek subkultury samochodowej. Zwykle jeździ amerykańskim autem z lat 50. Najczęściej te auta to stare, pordzewiałe trupy, choć są też i wypieszczone, odreastaurowane Bentleye czy Cadillacki. Bycie raggare polega na tym by w czasie jakichś świąt jeździć w kółko po wyznaczonej w mieście trasie najlepiej przez całą noc w tzw cruisingu. Crusing polega na tym, że się dużo pije i puszcza muzyke na całą parę tak, aby w maksymalny sposób zakłócić spokój ludziom mieszkającym przy trasie przejazdu.
Cruisning jest atrakcją najczęściej w małych miasteczkach szwedzkich.
Po zimowej przerwie zwykle pierwszy cruising odbywa się w ostatnią sobotę marca. Nie mam pojęcia co świętują, ale mam nadzieję, ze diabli ich wezmą…
No ale jak nie diabli to korona ich dopadnie. Bo kto by się tam kwarantanna na świecie przejmował, jak rząd mówi, że można nie.
Jutro rano miasto będzie wyglądało tak, jak w Powrocie do przeszłości, gdy Marty przeniósł się do alternatywnej rzeczywistości.
Znowu wieje z północnego wschodu a niebo zasnute chmurami. Zmarzłam w lesie na spacerze.
Nakupiłam sobie książek. Kupiłam też dwa motki akrylu. Teraz mam Niebieski, granatowy, biały, ciemnobrązowy, musztardowo żółty, różowy, zielony i pomarańczowy. Będą kwadraty babuni. A potem kocyk czy coś…
Te kwadraty są wciągające, bo kolorowe. Uczę się trzymać szydełko dłonią, jak chłop łyżkę, a nie dwoma palcami. Kwadraty zaczęły mi wreszcie wychodzić ładniej. Jeszcze kombinuję z chowaniem łączonej nitki. Ale te pierwsze, mnie udane też użyję, bo mi szkoda.
Obejrzałam niesamowity serial na Netflixie Unorthodox. Na motywach książki o tym tytule, napisanej przez dziewczynę, która uciekła z chasydzkiej wspólnoty. Naprawdę – warto.
Przeczytałam „Przejdź przez wodę, krocz przez ogień”. Zachwalali, że thriller psychologiczno-medyczny. Nie wierzcie. Ani to thriller. A już ani nie medyczny ani nie psychologiczny. Nudaaaa…zmęczyłam, ale nie wiem nad czym zachwyty.
Kupiłam trzy książki, bo mi na Legimi zabrakło limitu, a że jakoś tego Legimi nie bardzo lubię więc nie chcę zwiększac. Wolę kupić.
Kupiłam: Klub samobójców, Była sobie rzeka i Skaza Roberta Małeckiego.
Zaczęłam Klub samobójców, ale za mało by coś powiedziec, zaczyna się ciekawie.
Na Ninatece obejrzałam Zazdrość i medycyna. Genialni Dmochowski i Łapicki.
Liczba zakażonych w Szwecji 3447. (We czwartek, jak ostatni raz patrzyłam na statystyki, było jeszcze tylko nieco ponad 2200). Zmarło 102. W tym 4 w wieku pomiędzy 50-59lat. Na intensywnej terapii 239osób.
W Westra Gotaland czyli w moim województwie chorych jest 330osób co plasuje nas na drugim miejscu za Sztokholmem. Z tych 330- 25 jest na intensywnej terapii, a 4 zmarło. W ciągu ostatniej dobry przybyło 18 zachorowań. Niestety nie wiem jak się w tym ma moje miasto.
Córka mi powiedziała, że w Szwecji nie ma jeszcze ścisłej kwarantanny bo politycy oddali decyzje w ręce naukowców. A naukowcy rekomendują wyłączanie pojedynczych obszarów – komun, dzielnic, zamiast zamykania całego państwa.
Nie dyskutuję z tym. Kto ma rację oceni historia. Może każdy, może nikt.
Dziś zrobiliśmy z Yankiem zakupy tak, by było na cały tydzień. Oraz postanowiliśmy, że jakby co – będziemy zamawiać jedzenie online. Wtedy nie będziemy chodzić po sklepie, tylko odbierać gotowe zakupy z punktu odbioru.
I eM i Yanki w przyszłym tygodniu pracują normalnie. U eMa chcą trochę nadgonić produkcję, na wypadek gdyby…
W poniedziałek chcemy odwiedzić Misię, Mela i Zozo. Póki jeszcze jest to w miarę bezpieczne. Kto wie kiedy znowu będę mogła ich przytulić …
*Systembolaget – szwedzka, państwowa sieć sklepów z alkoholem powyżej 3,5% – jedyne, legalne źródło sprzedaży.


















