38/2020

Szwecja ugina się pod żądaniem Unii o zamknięciu granic.
Czyli jeszcze dziś normalnie, od jutra już tylko w ważnych sprawach oraz w ramach powrotu do domu.
Zamykają się szkoły ponadpodstawowe. Przedszkola i szkoły podstawowe pracuję normalnie – to w trosce by nie zabrakło personelu medycznego.
Szwedzi nie robią testów na tego wirusa, twierdzą, że nie ma takiej potrzeby. Testowani są pacjenci przyjmowani na oddział. Dlatego te tysiąc zachorowań w dziewięciomilionowym społeczeństwie wydaje się być wersją optymistyczną.
W Polsce na 40 milionów -200 zachorowań.
Nie wiem kto ma rację. Może nikt..?
Nie znamy czegoś takiego, nie wiemy jak to będzie wyglądać, nie wiemy czy jest szansa, że samo wygaśnie czy będzie się mutować i krążyć wciąż i wciąż aż … Na świecie jest zapewne tylko garstka ludzi, którzy mogą coś wiedzieć, ale oni się wiedzą nie podzielą ze światem.
Nie wiemy jak funkcjonuje świat w czasie zagrożenia, wielkiego kryzysu i mobilizacji. Nie znamy takiego świata.
Mam wrażenie, że świat wstrzymał oddech.
Mam poczucie takie bezsensu.
Po co te wszystkie maseczki, staranniejsze mycie rąk, izolacja? Skoro przy zetknięciu z wirusem nie mamy najmniejszych szans by uniknąć zarażenie? Więc po co? Może lepiej zachorować teraz gdy służba zdrowia jeszcze wydolna? Odbyć swoje, przeżyć, a potem wrócić do normalnego życia. Przeżyć? No właśnie, a jeśli jednak nie..?
…egoistycznie cieszę się, że nie mam w Polsce niemal nikogo…
Włoskie babcie i dziadkowie umierają samotnie. Jedyne co im czasem ktoś da, to możliwość pożegnania się na ekranie. Czy to nie straszne?

Mam masę roboty, a nie mogę się zebrać. Dwa dni pętałam się po domu usiłując zaczepić o coś ręce. W efekcie narobiłam pierogów. Nie mogę się skupić na pracy.
Czytam jakąś sagę o Nowej Hucie. Miejscami saga, miejscami produkcyjniak (tak w moim domu nazywano książki pisane ku chwale socjalistycznej ojczyzny).
Tośki ruja na końcówce. Spacer kończy się przy pierwszej latarni, pies się przykleja nosem i tkwi. Zapomnij o potrzebach fizjologicznych. Obudziła mnie o 4, bo już nie mogła wytrzymać. Poszłam, bo co miałam zrobić?
Ciepło, wilgotno, bez wiatru.

Tęsknię za Zuzią.


23 myśli w temacie “38/2020

  1. Nie daj się tylko przygnębiającym myślom! Optymizm jest potrzebny. I Tobie i mnie!
    Dlatego dziś ubieram sukienkę do pracy, choć trzy godziny w niej w aucie to żaden komfort… Będę udawać, że świat się nie zmienił.

    Polubienie

  2. U nas juz mówią, że kwarantanna dla uczniów zostanie przedłużona do połowy kwietnia. Od soboty siedzę w domu, ale wyszłam do apteki, wyjde do paczkomatu, bo musze odebrać przesyłkę, za kilka dni nastepną, pewnie tez do sklepu, bo trudno obarczać męża wszystkimi zakupami, choć jest codziennie w biurze, wiec przy okazji. I kombinuję, jakby tu sie urwać gdzies samochodem, bo zwariuję, siedząc w domu, może na jakiś cmentarz zdjęcia porobić? Bo na spacerze w parku czy lesie mozna spotkac zbyt wielu ludzi, zwłaszcza teraz, kiedy robi sie coraz ładniej.

    Polubienie

  3. Czytasz pewnie ” Spacer Aleja Róż”. Czytałam całość, bo po rozwodzie rodziców mama z Krakowa przeniosła się i mieszkałyśmy w Nowej Hucie i tamte realia znam dobrze.
    A cóż więcej mogę napisać. Czytasz blog to wiesz. Serdeczności.

    Polubienie

      1. W sumie przeczytałam z zainteresowaniem. Szczególnie opisy po 1968 kiedy to wyszłam za mąż po raz pierwszy zresztą i wyjechalam na Śląsk. I też go pokochałam. Opisy sa w miarę wierne. Trzymajmy się. Bo to jeszcze trochę potrwa.

        Polubienie

  4. Trudno nie dawać się przygnębieniu gdy wokół nieznany, podstępny przeciwnik, który je przebiera w ofiarach.
    U nas sytuacja jest tragiczna. System sanitarny w zapaści, personel medyczny ryzykuje życie, wielu wśród nich jest zarażonych. A liczby codziennie coraz wyższe.. i jeszcze zmartwienie związane z tymi co w Polsce.
    Jak się nie poddać?

    Polubienie

    1. oglądam statystyki to wiem…tak rozumowo. Bo co czujecie wy, mieszkający tam, we Włoszech to wiecie tylko Wy.
      Nam tu wbijają do głów, że to nie chodzi aby nie zachorować bo jak już się ta zaraza pojawi w okolicy to raczej nie ma rady. Chodzi o to by zachorowalność rozciągnąć jak najbardziej w czasie, żeby nie zatkać systemu zdrowotnego. A szwedzki system wydolny nie jest, oj nie…
      Myślę o Was codziennie. Jakby to mogło cokolwiek pomóc…

      Polubienie

      1. U nas mówią o tym samym, żeby zachorowalność nie była zmasowana. Ale o czym tu mówić, w Bergamo i okolicach nie nadarzają organizować pochówków, brak miejsc w kostnicach.
        Właśnie uprzedzili, że jak się ludzie nie zdyscyplinują to zostaną wdrożone jeszcze ostrzejsze środki. Czyli praktycznie żadnych wyjść. Bo dziś było pięknie, pewnie ze 20 stopni ciepła i ludzie wychodzili na spacer albo pobiegać.
        Dziękuję za pozytywne myśli, to praktycznie nie pomoże ale sprawia, że czujesz się mniej osamotniony.

        Polubienie

  5. czytasz pewnie sagę Edyty ŚWiętek. Przeczytałam, co od czwartego roku życia mieszkam w Hucie – i cóż… Seria bardzo nierówna, niektóre sytuacje oddane wiernie, niektóre pamiętam inaczej, generalnie – wielka literatura to nie nie jest, takie tam czytadełko. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Tak, to właśnie czytam i tak właśnie tę książkę odbieram. Sama saga rodzinna dość ciekawa, ale historia budowy miasta, walki o kościół podana jest w sposób nudny, rozwlekły, przegadany…omijam niestety.
      Ale fajne są polityczne żarty. Wielu z nich nie znałam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s