Jakby mnie ktoś chciał zapytać co słychać to mogę przytoczyć stary dowcip o Amerykanach.
– Co słychać? Jak się masz ?
– Teściowa ma raka, syn siedzi w więzieniu a żona się puszcza. Ale po za tym świetnie!
Jakby mnie ktoś chciał …
Jakby mnie ktoś chciał zapytać co słychać to mogę przytoczyć stary dowcip o Amerykanach.
– Co słychać? Jak się masz ?
– Teściowa ma raka, syn siedzi w więzieniu a żona się puszcza. Ale po za tym świetnie!
Janki o szwedzkiej …
Janki o szwedzkiej szkole :
– Nie ciepię jej. Wciąż ode mnie oczekują, że będę kreatywny. Nie jestem! To już bym wolał, jak w polskiej szkole, encyklopedię wkuwać.
– A jak inni ?
– No właśnie – inni nie mają z tym problemu
– Może dlatego, że w takim systemie uczą się od lat dziesięciu a nie dwóch ?
– Na pewno dlatego.
25 bm siostra ma …
25 bm siostra ma operację a ja wylatuję do Polski, do niej.
Nie wiem czy zahaczę o Miasteczko. Na pewno po drodze będę miała przesiadkę w Olsztynie. I tylko tyle wiem. Reszta się okaże.
PS. Blox chyba mi robi na złość
Tak. Jestem zła na …
Tak. Jestem zła na Szwecję, za jej zacofanie, za ośli upór w niedostrzeganiu problemów, za prowincjalizm.
Ja, która uważa, że nie masz lepszego miejsca na świecie nad prowincję, mam za złe.
Zozol ma skórę jak tarka. Pytane o przyczyny lekarka i pielęgniarka beztrosko mówią, że to tylko smarować. Smarowaliśmy i smarujemy. Niedługo chyba ją kąpać w oliwie zaczniemy, a guzik to daje.
Ewidentenie jest na coś uczulona.
Na co ?
O testy doprosić się nie można.
O morfologię – to samo.
Ja nie wiem – oni naprawdę uważają, że dziecko po za przeziębieniami to na nic nie choruje ? I katar ciągnący się tygodniami to żadna wskazówka ? A jedynym jego powodem są bakterie w przedszkolu ? A co jak było lato, dziecko do przedszkola nie chodziło, a mimo to tydzień było zdrowe a trzy zakatarzone, potem kilka dni przerwy i powtórka ?
Aż którejś nocy mi się przypomniał mój osobisty Kajtuś czyli obecny Janki. Mleko krowie oraz wszelkie pochodne.
Odstawić je, zobaczyć czy coś się zmieni.
Ba. Odstawić ale co w zamian ? Mleko kozie byłoby najlepsze, bo smak ma zbliżony nie tak jak te sojowe, śmierdzące.
…znalazłam 1 (słownie: jedną) farmę która sprzedaje kozie produkty. Tak na oko – ze 300 km ode mnie. W sklepach w mieście z kozich produktów są tylko sery. I jeden sklep internetowy, co oferuje litr mleka w kartonie za jedyne 45kr czyli około czterokrotnie drożej od mleka zwykłego.
No tak, więc się nie dziwię, że medycy wolą problemu nie widzieć – bo co mogą poradzić dla takiego 15-miesięcznego człowieka dla którego nabiał jest głównym składnikiem diety.
Chyba, że pojadę do Polski, kupię ciężarówkę granulowanego mleka koziego w pierwszym lepszym sklepie…Połowę będę miała dla wnuczki, 1/4 rozdam w celach reklamowych, a 1/4 zarobię na kolejną ciężarówkę…
Jest interes do zrobienia, mój pomysł, wspólnik daje kasę. Ktoś chętny ?
Powinnam zostać doradcą inwestorsko-zawodowym.
Żyła kiedyś młoda …
Żyła kiedyś młoda Cyganka. Któregoś dnia ujrzała cygańskiego chłopca i pokochała go całym swoim sercem. Ale chłopak jej nie zauważał. Nie widział jaka jest piękna, ani jaka pracowita. Modliła się gorąco młoda Cyganka każdej nocy o miłość chłopaka by zechciał ją pojąć za żonę.
Którejś nocy skierowała swe prośby do Luny, bogini księżyca.
„Luno, ty jesteś najsilniejszym bóstwem jakie znam, daj mi tego chłopca za męża, a oddam ci moją duszę”
Luna wychyliła swą jasną twarz zza tarczy księżyca, spojrzała na dziewczynę łaskawym wzrokiem i odpowiedziała:
”Dobrze, spełnię twą prośbę. Ale nie chcę za to twej duszy, oddasz mi swe pierwsze dziecko. Skoro tak kochasz tego chłopca, żeś gotowa oddać duszę za niego, to na cóż ci dziecko ?„
I zdesperowana dziewczyna zgodziła się.
A gdy następnego dnia chłopak pochylił się by zaczerpnąć wody ze strumienia, ujrzał odbicie dwojga czarnych, przepastnych oczu. I zakochał się Cygan w Cygance, a jej ojciec wyprawił im huczne wesele.
Wkrótce Cyganka poczęła dziecko. Luna wychyliła się zza księżycowej tarczy i naznaczyła dziecko jako swoje. Cieszyła się Luna, bo zawsze chciała być matką, ale nigdy nie spotkała mężczyzny, który mógłby to sprawić. A gdy chłopiec przyszedł na świat nie miał oliwkowych oczu i skóry w kolorze cynamonu. Miał jasną skórę, szare oczy i włosy jak futro gronostaja.
Cygan pomyślał, że żona nie była mu wierna i w gniewie zabił ją. A potem pełen rozpaczy wyniósł dziecko na najwyższą w okolicy górę i porzucił.
Luna usłyszała płacz chłopca i zabrała go do siebie.
Odtąd mieszkają razem : Luna i jej księżycowy synek. Gdy chłopczyk ma się dobrze księżyc wystawia swe okrągłe lico. Lecz gdy dziecko płacze, zmniejsza się księżyc służyć mu za kołyskę.
POSynek wczoraj dostał …
POSynek wczoraj dostał personnummer.
Przyjechali. Ośmiu …
Przyjechali. Ośmiu chłopaków a każdy ładniejszy od drugiego. Wszyscy wysocy jak sosny w lesie. Wiadomo – siatkarze. Wszyscy uprzejmi, wręcz szarmanccy. Wiadomo – Polacy.
A jeden szczególnie ładny. I miły. I zabawny. Zagadywał mnie, starszą bądź co bądź panią, z wyraźnym zainteresowaniem. I ten błysk porozumienia w oku…”O, jeszcze nie jest tak źle ze mną, skoro…”cieszyłam się. Sympatia nie zależy od różnicy wieku, tłumaczyłam sobie głęboko zafascynowana zjawiskiem. Potrafił rozśmieszyć mnie do łez w jednej chwili naśladując Michela z Gilmorek.
– A niedobra, jak mogłaś ? – machał ręka jak „rączką”.
I te dygnięcia do aparatu. Reszta po męsku udawała, że obiektyw ich nie obchodzi, a ten jeden nie, ot, szczery otwarty chłopak.
A potem doleciały moich uszu dziwne żarciki rzucane półgębkiem. Przesłuchana córka wytrzeszczyła oczy.
– No co ty ? Przecież od razu widać że gej. Ale fajny jest, co ? Widziałaś jak na ciebie rączką machał „ty niedobra” ?
– Eeee, ja myślałam, że się wygłupia – chyba zrobiłam podkówkę
– Nie, on tak naprawdę. Faaajny jest…
Siedzę w kącie i leczę złamane serce.
Tyle dobra…i tak się zmarnuje.
A turniej wygraliśmy. Znaczy Polacy wygrali.
– Hej då, Suzana! …
– Hej då, Suzana! – mówi w przedszkolu AnnaKarin a Zozol macha rączką: "pa-pa".
– Clap your hands,
Clap your hands,
Now let them quiet be… – śpiewają angielskie dzieci a Zozol kładzie paluszek na buzię (czasem na nos a czasem koło ucha- koordynacja jeszcze potrzebuje regulacji).
– Niam-niam – mówi Zozol jak chce pić.
A my pytamy. Natrętnie i uparcie:
– Zuziu, a jak robi piesek ?
– ouł, ouł – mówi Zozol. Więc kontynuujemy zabawę
– A jak robi kotek , Zuziu ?
– Pchyyyyy!
– Nie Zuziu, kotek mówi "miau". Jak robi kotek ?
-Pchyyyy! – prycha Zozol.
i ekstraklasa się …
i ekstraklasa się rozpłynęła. Powodem jest brak pracy.
<div style="text-align: …
– kawę rozpuszczalną zalewam gorącym mlekiem albo
– czekoladę zalewam wodą i dodaję odrobinę mleka albo
– sok pomarańczowy mieszam z wodą albo
– a do coli dodaję cytrynę albo
– wodę do wina leję umiarkowanie albo
– sypię do kawy kardamon i cynamon,
– a raz do kawy wsypałam sól zamiast cukru – nie polecam, ale
– polecam mieszankę 3 łyżeczek czekolady rozpuszczalnej (kiedyś to się zwyczajnie kakao puchatek nazywało )+ łyżeczka kawy rozpuszczalnej + kropla mleka + cukier jak kto lubi. Właśnie zrobiłam, piję, jest pyszne i stawia na nogi.
Dodatkowej porcji kofeiny potrzebuję bo o 6 rano wyrwała mnie ze snu poczwórna seria mężowskiej pobudki. I już nie udało mi się zasnąć, bo po trzech powtórkach- zamykam oczy-układam się w najwygodniejszej pozycji-odsuwam myślenie o sprawach niemiłych-zapadam się-zapadamsię-zapadaaaa-pip pip pip- miałam już ćmę na oczach nie z niewyspania bynajmniej.
Dochodzi 13, załatwiłam w mieście co musiałam, znalazłam SWETER IDEALNY – idealny był kolor (rudy!), długość (za tyłek, żeby do legginsów pasował), z golfem (normalnym golfem a nie typu chomąto)…Niestety – cena nie była idealna za dużo o jakieś 200koron. Taak…im bardziej prosiaczek zaglądał do portfela tam bardziej pieniążków tam nie było.
Zatem wróciłam z miasta, potarmosiłam Zozola, który z każdym dniem robi się coraz cudniejszy, choć dnia poprzedniego mam wrażenie, że cudniejsza być nie może, a teraz wracam do baranów czyli pogłębiania wiedzy o literaturze pozytywizmu. W sobotę mam opisać ulubioną epokę literacką i okazuje się, że najwięcej znam i lubię bardzo powieści z drugiej połowy XIX wieku oraz młodsze. No to jak się chce opowiadać o ulubionym to wypada coś więcej wiedzieć niż tylko praca organiczna i u podstaw.
Tu też rodzi się pytanie: kiedy wreszcie przeczytam cokolwiek Lwa Tołstoja ? I Honoriusza Balzacka ? Hę?