Znów nałóg.
Trójka wczoraj zagrała "Bema pamięci żałobny rapsod" i się zrobiło. Wczoraj wysłuchałam tego ze trzy razy, dziś od rana chyba ze dwa…Trzy! ( dopisek z ostatniej chwili)
Kurcze, nie wiem ile to ma lat, dużo zapewne, ale w muzyce , w brzmieniu gitar i organów jest coś takiego, że nie brzmi nic a nic archaicznie, choć klimat jakoś kojarzy się z Deep Purple i z ich Child In Time. Na dodatek jakość dźwięku i wykonania niczym nie ustępuje. No, tekstu nie porównam, ale jednak co Norwid to Norwid.
Psiakość, słuchamy zachodniej klasyki rocka, a zapominamy, że nasi nie byli wcale gorsi, przy czym nasi robili muzykę najczęściej własnym pomysłem i przemysłem, bez sztabu różnej maści specjalistów , że o technice nie wspomnę. Uwielbiam Czerwone Gitary na równi z The Beatles i słuchając naprawdę nie słyszę, żeby była jakaś różnica w jakości. Teraz ten Niemen…znałam go z lekkich piosenek, słyszałam, że tworzył jakąś "sztukę dla sztuki", ale nigdy nie miałam okazji zetknąć się z tym co robił, gdy już nacieszył gawiedź "Wspomnieniem" czy "Pod papugami".
I tak sobie myślę, że jak się miało Niemena, Łobaszewską, Prońko czy Czerwone Gitary lub starą Budkę Suflera to te aktualnie łkające panienki , te wszystkie Anie Dąbrowskie, Gosie Dobrowolskie czy inne Dody to naprawdę jest żałosny żart losu. Zalewa nas pop-kicz stwierdzam boleśnie. Nie jestem specjanym znawcą rynku muzycznego, nie znam się też specjalnie na muzyce, ale na litośc boską, jak po raz kolejny słyszę w radio piosenkę, którą prezenter zapowiada, jako nowość,, a potem słyszę jak nawet Justyna Steczkowska łka, że on odszedł a ona go kocha, to mam ochotę kogoś skopać. Jaka nowość ? -się pytam, jak tyle innych panienek łka w ten sam rytm i podobnymi słowami, że nawet odróżnić ich nie sposób. Czy kicz powielany w nieskończonośc staje się klasyką i sztuką ? Cholera, w takiej rzeczywistości jak dziś, to Chopin by umarł z głodu, a nie na gruźlicę. Chyba, żeby założył kapelę disco-polo.Żałosne to naprawdę.
Jak zdarzy mi się w radio usłyszeć Annę Marię Jopek to święto, nawet jak grają od stu lat znane "Ale jestem", Mirka Czyżykiewicza nawet w Trójce słyszałam w ciagu ostatniego roku tylko raz! Już nie mówię o stacjach typu RMF czy Zet , ale radio publiczne jednak powinno trzymac jakiś poziom. A tu :
"...gdzie spojrzeć krew i klęski żywiołowe
(ciekawe co dziś, klecho, powiesz)
i wszędzie śmierć zagląda w oczy,
no żeby tak psioczyć, tak wybrzydzać,
to przecież wszystko palce lizać,
zwłaszcza wieczorem przed telewizorem."
Nie ma dziwne, że kto chce czegoś więcej, czegoś nieco ambitniejszego cofa się muzycznie do pokolenia własnych rodziców.