Noc, całą noc dzisiaj zdrowo padało
Pierwszy zimowy spadł śnieg
I zasypało mnie wszystko na biało
spadł zdrajca nocą i cicho legł…
Biało za oknem. Nie napawa mnie to radością, ale zawsze to jakiś inny kolor niż wszędobylski szary.
Tyle, że znów wychodząc z domu będę miała dylemat. Ubraniowy dodam dla jasności.
Bo tak:
Nie (z)noszę rajstop. Tych cieniutkich jak pajęczynka, bo te bawełniane, z dodatkiem lycry mogą być, byle nie te zwykłe, cienkie, elastyczne, elektryzujące się bez względu na ilość i jakość płynu do płukania. Noszenia ich unikam jak ognia i gdy nadciągają zimne dni wolę marznąć w nogi i tyłek zamiast draństwo na siebie naciągnąć. Najbardziej w związku z tym nie lubię pogody nijakiej. Czyli takiej pomiędzy +5 a 0 z wiatrem lub dużą wilgocią bo wtedy to już naprawdę dylemat co na tyłek naciągnąć. Same spodnie ? Zimno. Spodnie i bawełniane rajstopy ? Za ciepło. Po za tym po godzinie w szkole w takim zestawie tyłek mi się ugotuje.
Po dwóch latach spędzonych w Szwecji, z czego jedna zima była spędzona w towarzystwie Szwedek, znalazłam wreszcie radę.
Spodnie zakładane na spodnie. Nie no…Nie chodzi o dwie pary dżinsów. Szwedki mają w swych szafach spodnie –ocieplacze. Takie same jak w Polsce noszą dzieci …lub osoby wyczynowo uprawiające sporty typu narciarstwo. Z nieprzemakalnego materiału, ocieplane, często z odblaskami. Ubierają się w nie przed wyjściem z domu a pracy zdejmują.
Pomysł genialny w swej prostocie. Ma tylko jeden mankament, bo sylwetka w takim ubranku niestety nie wygląda najlepiej. Ale kto by się przejmował wyglądem na ulicy gdy dookoła i tak ciemno. Zresztą – Szwedki mają pragmatyczne podejście do ubrań. Moja córka twierdzi wręcz, że Szwedki to czereśniary i nie mają ani stylu, ani gustu. Ja bym się nie zgodziła – wszak o gustach się nie dyskutuje. Szwedki mają swój własny gust, ale mają też zazwyczaj specyficzną figurę.
Większość znanych mi Szwedek ma szczupłe ramiona, niewielki biust i szerokie biodra na masywnych udach. Stąd zapewne w sklepach zatrzęsienie jest bluzek-tunik, długich, zakrywających biodra, suto marszczonych na biuście oraz swetrów-peleryn często wydłużonych na bokach. Jak się do tego doda dżinsy oraz buty na masywnej podeszwie ma się zimowy obraz przeciętnej, pracującej Szwedki.
Szwedki lubią biżuterię i moim zdaniem naprawdę potrafią ją nosić. Nie spotkałam ani jednej Szwedki która byłaby obwieszona świecidełkami jak choinka. Jeśli złoto to niewiele – po jednym delikatnym pierścionku na każdej ręce, jeśli łańcuszek to jeden, delikatny. Jeśli bransoleta to nie łańcuszek. Masywniejszą biżuterię noszą ze srebra lub plastiku.
Mają zwykle zadbane głowy i dłonie. Włosy zazwyczaj mają nieźle ostrzyżone, jeśli farbowane to bez odrostów i nie popalone. Nie spotkałam ani jednej dłoni uzbrojonej w długie paznokcie lub jaskrawe paznokcie. Nie widziałam czegoś takiego ani w szkole gdzie się uczę , ani w szkołach gdzie pracuję. Nie widziałam nawet w sklepie gdy z wrodzonym wścibstwem zaglądałam do cudzego koszyka żeby zobaczyć co kupili.
Letnia odzież szwedzkiej kobiety nie odbiega specjalnie od tej zimowej. Zamiast swetrów królują cienkie bawełniane lub kretonowe tuniki, zamiast spodni –legginsy, zamiast ciężkich butów – sportowe sandały na bosych stopach, nawet jeśli temperatura jest w granicach 15 stopni.
Co mnie zadziwia: Szwedki nie używają okularów przeciwsłonecznych, nawet w najbardziej słoneczne dni. Nie używają tez parasoli. Zamiast parasoli mają peleryny lub kurtki przeciwdeszczowe i UWAGA: gumaczki.
W gumaczkach – jaskrawo zielonych do różowej, kwiecistej sukienki wystąpiła kiedyś nawet Leila Lindholm* w swoim programie „Leila na wsi”.
Podsumowując – trudno może przyznać Szwedkom opinię ikon mody. Raczej można stwierdzić, że Szwedki, tak jak i w każdej innej dziedzinie życia, tak i w ubiorze, cenią sobie wygodę i praktyczność. Niemniej nie odznaczają się jakimś szczególnie złym gustem. I trzeba im oddać sprawiedliwość: ani latem, ani zimą, nie widziałam wylewającego się ciała spod przykrótkiej bluzki lub z przyciasnych spodni.
PS.
Niedawno zobaczyłam spodnie –ocieplacze zapinane na zamek wzdłuż zewnętrznej linii nogawek. I to jest mój przedmiot pożądania na nadchodzącą zimę.
*Leila Lindholm – szwedzki odpowiednik Nigelli Lawson ( wg Nigella może Leili buty czyścić – spójrzcie np. tu : http://tvplaneten.tv4.se/1.868753)
