95

Wczoraj obudziłam się zła.


Zła, bo znowu źle spałam.
Najpierw o 20 nie mogłam utrzymać oczu otwartych. Ale gdy się położyłam, to ciągle miałam uczucie, że trwam z półśnie. Około północy poczułam, że głowa znowu boli. Wzięłam ibuprofen. Około trzeciej wybudził mnie zwykły ból w potylicy, punktowy, ostry, stopniowo rozlewający się na oczy a potem całą głowę. Ten, na który nie pomaga żadna tabletka. Trzeba wstać, usiąść, wypić kawę, odczekać godzinę – dwie. Minie.
Z braku innego zajęcia pracowałam. Gdy poczułam, że już nie boli – wróciłam do łóżka.
Obudziła mnie Tośka, dochodziła ósma.
Na ekranie powiadomienie o snapie od Zuzu: czy moge do ciebie dziś przyjść, plissss…
A ja byłam wściekła.
Nie zła, nie w sosie, nie smutna, nie zdołowana… WŚCIEKŁA aż mi się gotowało. Najchętniej nawrzeszczałabym na kogoś. Rozwaliła coś.
Bo jestem zmęczona. Jestem ciągle zmęczona. Nie mam siły na nic. Najchętniej leżałabym i patrzyła w sufit. Albo oglądała mało wymagające seriale i dłubała proste rzeczy na drutach. I żeby nikt ode mnie nic nie chciał. Ani mąż, ani dzieci, ani przyjaciele, ani kot, ani nawet Zuzu czy Tośka…
DAJCIE MI WSZYSCY ŚWIĘTY SPOKÓJ!!!
Dźwięk telefonu mnie wkurwia!
Dźwięk smsa też. Jeszcze bardziej chyba.
Na widok ikonki, że mail przyszedł mam ochotę rzucić telefonem o ścianę.
Na teksty o włączeniu kolejnych aplikacji-komunikatorów mam ochotę …gryźć… nie, mam ochotę rzucić się komuś do gardła i rozszarpać tętnicę.
Jestem zmęczona tym, że jestem zmęczona, bez życia, bez humoru, bez chęci na cokolwiek.
W dodatku ciągle mnie coś boli: głowa, biodro, kolano, stawy tu i tam…

Chciałam uciec, ale nie bardzo mam dokąd.
Jak by mi się teraz przydała jakaś mała stuga, w lesie, na odludziu, bez zasięgu…
Uciekłam w pracę. Wnuczce napisałam, że jestem z kimś umówiona. Męża ostrzegłam, że jestem wściekła, bez konkretnego powodu, więc niech najlepiej nie patrzy i nie oddycha w moją stronę.
Praca mi nie szła. To, co normalnie zrobiłabym w 1,5 godziny robiłam 3.

EM wziął Tośkę i pojechał do lasu, ale jeszcze przecież musiałam mu ją pomóc wpakować do samochodu, bo pies oczywiście na widok szelek w jego ręce natychmiast się schował pod moje biurko.
Noż kurwa! – skwitowałam. EM nabrał oddechu, ale skończył na mruknięciu. Na jego szczęście.
Pojechali.
Nadal tkwiłam przy biurku bo nie miałam pomysłu co innego ze sobą zrobić.
Cicho otworzyły się drzwi. I w progu stanęła Zuzu.
– Babciu, ja tylko na chwilkę… Bo Mel ma mnie zaraz do domu zabrać.
Przytuliłam dziecko. I zobaczyłam że ma strup na brodzie. No bo się wywróciła na rowerze… I uderzyła się głową, ale na szczęście miała kask. I wstała i pojechała do szkoły, choć nogi jej się całe trzęsły, że prawie nie mogła stać.
Przytuliłam ją znowu.
Usiadłyśmy w sypialni. Ona coś cichutko oglądała na tablecie.
Ja też, coś tam.
Zadzwonił jej telefon. Mel…
– Powiedz, że nie musi po ciebie przyjeżdżać. Ja cię odwiozę. Za jakieś dwie godzinki. Chyba, że nie chcesz?
Chciała.
Godzinę siedziała cichutko jak myszka. Potem zapytała czy mam kiszone ogórki. Miałam. I kabanosy też miałam.
Odwiozłam ją, ale nie wchodziłam. Przytuliłam tylko na podwórku.
Pojechałam nad jezioro. Potem do lasu. Wszędzie na chwilkę tylko.
Czy to nawrót depresji?
A może brak mikroelementów?
Może trzeba napisać do lekarza..?
Ale może najpierw popróbuję codziennie mutivitaminę brać. I wychodzić z domu choćby na chwilę, gdzieś do lasu, na pola, za miasto.

W nocy spałam…prawie dobrze. I po raz pierwszy od dawna obudziłam się i wstałam bo już nie chciało mi się leżeć.
Może to po prostu ten dziwny układ atmosferyczny.

Reklama

17 myśli w temacie “95

      1. No wlasnie- wytłumia emocje 😦 i tak źle i tak niedobrze.
        Z telefonem i mailami mam podobnie. Ostatnio oderwały mi się od koleżanki, która się dobijała, a ja z uporem maniaka odrzucałam połączenie. Najnormalniej w świecie nie miałam ochoty/siły rozmawiać. W dodatku to taka, która wiecznie na wszystko narzeka. I nie certoli się ze słowami. A miała dodatkowe powody- bo straciła pracę i przyjęła inną ofertę.

        Polubienie

        1. ja też wiecznie narzekam… albo tak mi się wydaje. Ale tak mówi moja rodzina.
          Ja czasem ignoruję niektóre połączenia, ale tak otwarcie odrzucać to nie mam odwagi.
          Ale koleżanka raczej niech się wstrzyma z pretensjami. Nie wie przecież dlaczego odrzucasz? Może jesteś w takiej sytuacji, że nie możesz odebrać telefonu.
          Ludziom ten permanentny dostęp w rozumach pomieszał. Mają czelność wymuszać na bliźnich kontakt 24/24 i najlepiej w przez samych siebie wybrany sposób.

          Polubienie

            1. jak idę z Tośką to prawie nigdy nie biorę telefonu. Choćby dlatego, że 40kilo nie najlepiej wychowanego psa + telefon może się skończyć w najlepszym razie rozbitym telefonem.
              I wypchajcie się wszyscy – czy świat się zawali przez 30 minut? Nie jestem kardiochirurgiem na dyżurze, moja nieobecność nie zagraża niczyjemu zdrowiu, życiu bądź majątkowi. Nie jestem specem od „czerwonego guzika” jak nie odbiorę telefonu przez 30minut to świat nie wyparuje.
              Zwróć uwagę, że te same osoby, które się oburzają, że nie odbierasz same równie często nie odbierają. Ale wtedy „to jest inna sytuacja”

              Polubienie

  1. Ten sen zaczyna być cenniejszy niż złoto, im człowiek starszy. Łączę się w bólu, dziś też miałam noc z głowy, bo się trochę poobrażaliśmy z M.
    To wkurzenie to może hormony? Ostatnio czytałam o objawach menopauzy, zaburzenia snu i nastroju to podobno norma. Wiele kobiet również opisuje ból głowy, jedna opowiadała, że ją w kółko do neurologa wysyłano, a przestała ją boleć głowa jak zaczęla brać HTZ. Jak znajdę artykuł to ci wyślę linka, albo nawet skopiuję, jak nie masz dostępu do Wyborczej.
    Też tak mam czasami, ni z tego ni z owego, nosi mnie i wkurza wszystko, ale to przeważnie (a) przed okresem albo (b) jak coś się mi w środu przerabia, tylko jeszcze o tym nie wiem.
    Dobrze, że już lepiej. Mi pomoga (czasami) skupianie się na tym, że to mija.

    Polubienie

    1. nieeee, u mnie już (NA SZCZĘŚCIE) po menopauzie. Już chyba jakieś dwa czy trzy lata…
      U mnie to naprawdę albo nawrót depresji albo brak witamin lub mikroelementów (żelaza? bo nie jem mięsa )
      Obstawiam nawrót depresji, niestety, bo zapominam, mam problemy z koncentracją oraz prawie nie fotografuję…

      Polubienie

  2. No tak, jesteś po, ale może ten spadek hormonów właśnie jest taki męczący?
    A może nie. A propos depresji – może być związana z jakimiś biologicznymi zaburzeniami, skoro można ją leczyć regulując neuroprzekazniki. Ta chemia mózgu jest bardzo powiązana z naszym ciałem, oczywiście jak już się pojawi czarna dupa, to żadne wychodzenie na spacery nie pomoże, ale może zanim jeszcze się z nią przywita człowiek można próbować.
    Ja mam telefon wiecznie na silent, bo go zapominam wlaczyc😁 do ważnych oddzwaniam, kto mnie zna i potrzebuje wyślę wiadomość, a kogo nie chce to nie moze się dodzwonic😅 no ale ty pewno musisz odbierać pracowe. A masz osobny tel pracowy?

    Polubienie

    1. Też podejrzewam, że może być nawrót depresji z powodu braku czegoś tam. Dlatego mam zamiar dopilnować witamin dla wegetarian przez najbliższy tydzień oraz spacerów, ale bez Tośki, choćby po 20 minut. I zobaczymy jak będzie za tydzień.

      Wyciszony telefon – to lubię 😀

      Już od kilku lat mam oddzielny telefon do pracy, a oddzielny prywatny. I kiedyś ktoś mnie przekonywał, że wystarczy mi jeden na dwie karty, ale nie. Wiem, że nie. Bo to albo zapomnę tę kartę wyłączyć albo włączyć.
      Telefon firmowy leży na biurku. Rzadko biorę go do sypialni, jeszcze rzadziej do plecaka w czasie weekendu. Zdarza się, oczywiście, że się zdarza, że go odbieram w weekend lub po godzinie 17, najczęściej gdy jestem umówiona z klientem, który w innym czasie naprawdę nie może.
      Ale wiesz…
      Ja w roku 2000 miałam coś, co dziś się nazywa wypaleniem zawodowym. Wtedy nikt tego w Polsce nie diagnozował.(Wtedy nawet depresja nie była jeszcze traktowana jako choroba). Lata całe zajęło mi dojście do siebie i powrót do zawodu. Przysięgłam sobie, że nigdy więcej nie będę pracować 12godzin na dobę przez 6 dni w tygodniu.
      Jak zaczęłam prowadzić firmę to klienci dzwonili o dowolnych porach, stąd ten oddzielny telefon. Bo niby można nie odebrać, ale człowiek się stresuje. A tak: dźwięk wyciszony, albo wręcz ustawiony w stan „samolot” i spokój. Ale to oczywiście wymaga też umiejętności wyłączenia trybu „praca” w głowie. Ale można się tego nauczyć.
      Ostatnio wyłączyłam też w firmowym telefonie powiadomienia o przychodzących mailach. Bo mam mail prywatny i firmowy, ale aplikacja nie rozróżnia który i plumka na okrągło, nawet jak mi załaduje jakiś spam. To wyłączyłam. Siedzę przy kompie – mail jest cały czas otwarty – to widzę, że klient napisał. I wystarczy.
      Na telefonie prywatnym dźwięk ma prawo się pojawić tylko, gdy przychodzi sms, połączenie telefoniczne, lub snap od Zuzu. Żadnych innych.
      Dzieci wiedzą, że jak chcą się ze mną kontaktować pilnie to trzeba albo dzwonić albo pisać sms.

      Polubienie

  3. O rany! A myślałam, że to tylko ja mam z tymi telefonami problem… uffff…. czyli jestem w normie. Mam 2 telefony i za nic nie chce przejść na jeden. Mam wyciszony… Jestem normalna… ufff
    Trolla- maile do Ciebie wysłane nie dochodzą.

    Polubienie

  4. Przytulam. ostatnio moja córka miała migrenę a i ja brałam oki, bo cos czułam, ze nadchodzi. Może to właśnie zmiana klimatu na jesienny. Lato jest pod tym względem lepsze. Ale bierz, co uważasz za potrzebne. człowiek sam najlepiej wyczuwa braki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s