94

Największą zmorą Zuzu jest matematyka. Bo na matematyce trzeba myśleć więcej niż na innych przedmiotach, a nasza Zuzu, choć oczywiście jest składowiskiem samych zalet, to wysiłku umysłowego nie lubi. Wszystko łapie w lot, sama z siebie, bez większego wysiłku, tylko ta matematyka.
Stałym dowcipem Misi i Mela jest wpuszczanie Zuzu w maliny, że niby ma mieć dodatkowe lekcje matematyki. Zuzu wtedy na sekunde ma ogromne oczy i milknie, nie wiadomo z przerażenia czy oburzenia.
Wczoraj Misia i Mel byli na spotkaniu w szkole. Rzecz sama w sobie niezwykła to to, że spotkanie było o godzinie 18. Oraz, że to była chyba taka normalna wywiadówka jaką znamy ze szkół polskich. Oraz, że BEZ Zuzu.
Nigdy czegoś takiego dotąd nie było.
Ale może to dlatego, że to ostatni rok w tej szkole. Od przyszłego roku moja wnuczka idzie do tak zwanej „szkoły wyższego stadium” czyli po polsku do gimnazjum.
Zuzu była ze mną.
Ja trochę pracowałam, potem się przytulałyśmy na moim łóżku i rozśmieszały nawzajem. Tośka się strasznie denerwowała i usiłowała wcisnąć swoją zaślinioną paszczę między nas. Mruczała, kłapała i łypała.
A gdy udawałam, że leję Zuzu po tyłku i na nią wrzeszczę…mój piesek kochany naszczekał na mnie! Czego dotąd nie było.
I właśnie odpaliłyśmy aplikację z naszą grą, gdy zadzwoniła Misia.
Że już wracają i niech się Zuzu zbiera.
No, a w szkole… Josefine powiedziała, że Zuzu potrzebuje dodatkowych lekcji matematyki. Zuza swoim zwyczajem zamilkła, ale nauczona doświadczeniem bardziej nie dowierzała, niż się oburzała. I słusznie, bo mama zaczęła się śmiać. A potem powiedziała, że wszystko jest bardzo dobrze, a pani powiedziała, że mają być z niej dumni, bo radzi sobie doskonale i w ogóle jest „duktig”.
(Dla niewiedzących: słowo DUKTIG w języku szwedzkim oznacza wszystko, co pozytywnego można powiedzieć o innym człowieku. W zależności od kontekstu może oznaczać i mądrość i pracowitość i wysokie kompetencje, to, że ktoś jest miły lub pomocny… Krótko mówiąc: absolutnie wszystko co najlepsze).
My oczywiście na co dzień uważamy, że nasza Zuzanka to samo najlepsze. Mimo to czasem zaskakuje nas tym, że jest tak dobrym obserwatorem, że ma tak dużą wiedzę, że jest tak bardzo odpowiedzialna i zorganizowana. Ma niesamowite, intuicyjne wręcz wyczucie rytmu i niezwykłą dla mnie koordynację ruchową. Ona zawsze, od najmłodszych lat, doskonale wiedziała jak poruszyć kończyną żeby wyglądało to tak, a nie inaczej…
A gdy namawiam ją do złego (na przykład do jakiegoś oporu przed opiekunami czy namolną koleżanką) słyszę: Babciu, ale wiesz, że ja taka nie jestem.
Krótko mówiąc: wiemy, doceniamy i naprawdę jesteśmy z niej dumni.
No ale miło, że tę całą jej ujmującą osobowość docenił ktoś inny.
Jesteśmy zatem dumni… jeszcze bardziej. O czym oczywiście natychmiast ją zawiadomiliśmy.
Skwitowała pobłażliwie „wiem, wiem…” ale buzia jej się śmiała…

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s