159

Wybudziłam się około 4 i nie mogłam zasnąć. Wzięłam książkę, w nadziei, że mnie zmuli i zmorzy…Akurat! Ten Szczygielski tak pisze, że nie wiadomo kiedy człek zarwie noc bo …”jeszcze tylko rozdział dokończę”.
Moje pierwsze spotkanie z tym autorem. No, chłopaku! Jest duża szansa, że się jeszcze spotkamy.
Teraz na tapecie Poczet królowych polskich.

Mogę sobie walczyć sama ze sobą, ale literatura polska, byle dobrze napisana, jest mi jednak najbliższa. Mimo to staram się by po książce polskiego pisarza sięgać po coś ze światowego rynku, ale nie zawsze trafia to w mój gust. Jak mówiłam: amerykański sposób opisywania świata kompletnie mi nie pasuje, a literatury amerykańskiej jest jednak najwięcej. Sama nie wiem czy rzeczywiście tam się rodzi najwięcej talentów czy też marketing mają najlepszy, bo było nie było, wymyślony na ich ziemi.
Zajrzałam na lubimy czytać i okazuje się, że w 2019 już przeczytałam 59książek.Czyli jak nic się nie stanie będzie 60 albo i 61.
Ładny wynik. A bywały lata, że z trudem dobijałam do połowy tego wyniku. To wtedy, gdy depresja dawała mi w kość.

Ze spraw służbowych:
ten klient co mnie zwyzywał jakiś czas temu dostał ode mnie list a w nim przypomnienie o zapłaceniu faktury oraz informacja o rozwiązaniu współpracy i konieczności osobistego odebrania dokumentów – gdyż aby uniknąć kolejnych oskarżeń nie zamierzam wysyłać niczego pocztą.
Ów klient zadzwonił po otrzymaniu listu. I miałam z nim z taką mniej wiecej rozmowę:
– Pani, ja pani wcale nie oskarżam. To ten ch… adwokat mnie w ciula zrobił. I co ja mam teraz zrobić?
– Odebrać dokumenty i znaleźć sobie nową księgową. Oraz opłacić moją fakturę.
– Ja zapłacę, za tydzień, dobra? Pani, ale da się coś zrobić?
– Nie.
– Ale ja zapłacę. To może by pani.
– Nie.
– Ale mówię, że zapłacę!
– Oczywiście, że pan zapłaci.
– To co będzie?
– Nic. Proszę poszukać sobie kogoś innego.
Pożegnałam się.
W piątek odebrałam kolejny telefon. Po szwedzku.
Pan zaczął, że dzwoni w sprawie pana R. i że pan R ma dużo podatku za stary rok do zapłaty.
– A kim pan jest? – zapytałam, bo jakoś nie zanotowałam ani imienia, ani nazwiska.
– A ja zatrudniam pana R.
– Czyli nie jest pan ani adwokatem ani księgowym tego pana?
– Nie, ja mu tylko zlecam prace.
– To przykro mi, ale nie mogę z panem na ten temat rozmawia bo obowiązuje mnie tajemnica służbowa. Poza tym ja już nie reprezentuję tego pana.
Człowiek się wyłączył.
Słychane rzeczy! Choć raz w życiu na coś mi się przydaje to całe RODO zwane w Szwecji GDPR.
Czy ten facet będzie mi jeszcze tyłek zawracał? Jeśli tak, to chyba go postraszę oskarżeniem o nękanie. Nie chcę mieć do czynienia z takimi ludźmi.
I żeby nie było. Są Polacy, którzy robią uczciwie, porządnie i starają się nie ślizgać na krawędzi prawa. W papierach mają porządek. I mają tyle przytomności umysłu by nie stawiać mnie w trudnym położeniu i nie mówić o robocie na czarno.
Jeden z takich był u mnie piątek. Jest pod moja opieką od niedawna, przyszedł z Wielkiego Biura Wielkiej Pani Revisor. To co, opowiadał o współpracy to jakiś horror. Dobrze, że facet zaczął od niedawna, dobrze, że sam z siebie myślący jest. Bo jakby wrzucił kolię z Koh i Noorem dla żony to tamta by ją odliczyła!
No i tak sobie z tym panem pogadaliśmy chwilkę bo robiłam mu korektę VATu więc i na podatek dochodowy roczny popatrzyliśmy. I wyszło cokolwiek dużo do dopłaty, ale pan się nie przeraził. A potem powiedział, że jego kolega z którym razem robią, a który został w Wielkim Biurze Wielkiej Pani Revisor chodzi struty. Bo się okazało, że ma co najmniej dwa razy tyle podatku do zapłaty…Na już! Bo się…ups…Pani Revisor „zapomniało” i go nie poinformowała.
Owszem. Ludzie prowadzący firmę powinni się sami dopytywać o podatek. Ale bywa różnie zwłaszcza za granicą, gdy człowiek kiepsko zna język i zwyczajnie nie wie, że może się zalogować na stronę podatkową i sam sobie sprawdzić czy i ile ma do zapłaty.
Pasy bym darła z takich księgowych. A jest takich niemało. Ceny kosmiczne a jakość usług woła o pomstę do nieba.
ych!

Odkąd działam sama dla siebie miewam takie chwile, że zastanawiam się co zrobić. Bo np. wolałabym iść na skróty (jestem leniwa!) ale wiem, że tak nie wolno. I zaraz potem przypomina się Baśka, moja kultowa szefica. I robię tak, jak się powinno zrobić.
Uświadomiłam to sobie całkiem niedawno. Choć wiem, że sposób traktowania i obsługi klienta mam po niej to nie sądziłam, że do tego stopnia.
Od lat zbieram się by się do niej odezwać. Najlepiej napisać. Że w zasadzie mogę ją nazwać moją „zawodową matką”. Bo to, czego mnie nauczyła, co mi wbiła do głowy przez te niepełne pięć lat siedzi we mnie do dziś.
Wiem, że by się ucieszyła. Znam ją. Jest … taka jak ja. Sama mi to powtarzała bez przerwy.

7 myśli w temacie “159

      1. Wiesz ja też mam cyniczne ciągoty. A nie utrudnianie ludziom zycia to wspaniala cecha. I nie chodzi o ostoje moralnosci a o zwykłą ludzką w tej pozytywnej odslonie reakcję. Podłym być jest najprosciej. 🙂

        Polubienie

    1. ciągle się z tym noszę…i ciagle jakoś tak…odwlekam. Bo jak to tak…przyznać się komuś, że był ważny …odsłonić się? żeby było w co kopnąć?
      Mam przykre doświadczenia z wyrażaniem wdzięczności. Zawsze się to potem na mnie mściło :/

      Polubione przez 1 osoba

  1. Nie znam sie na prawie podatkowym. U nas w Holandii jako, ze oboje nie mamy prywatnych firm, nasze podatki sa dosc przejzyste. Co prawda okropnie wysokie, ale nie mamy szansy na wiele upostow. Wiec place. Swoja droga, interesujacy jest koncept, ze ksiegowy/doradca podatkowy powinien byc takim swietym mikolajem, ktory daje w prezencie zmniejszenie podatkow. Mysle, ze ludzie generalnie zapominaja do czego podatki sluza. Szczegolnie w Szwecji z jej bardzo rozwinietym socjalnym parasolem 🙂

    Fajnie jast miec taka Baske, kogos kto jest tak bardzo zawodowo wazny. Ja mam takiego Piotrka (chociaz on o tym nie wie) 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. No wiesz, przy prowadzeniu firmy liczą się i przychody i koszty. I ludzie często mają problem z zaakceptowaniem, że wydatki domowe nie są kosztem uzyskania dochodu w firmie. W praktyce moja praca sprowadza się do nudnego powtarzania: tego nie można odliczyć.
      Są ludzie, którym się wydaje, że jak wmówią mi nieprawdę i zapłacą za mały podatek to w razie kontroli będą mogli powiedzieć „ale przecież księgowa odliczyła” i już będzie okej. Panie z kontroli uśmiechną się miło i powiedzą „och naprawdę? no to zostawmy to tak, choć to nieprawidłowo”.
      I tak, ludzie zazwyczaj nie kojarzą związku przyczynowo-skutkowego podatku z wysokością świadczeń.
      Czyli, że wykazujesz małe dochody – jak zachorujesz dostaniesz głodowy zasiłek, a potem jeszcze głodową emeryturę.
      Ale to prawdy niewygodne i nikt nie chce ich słuchać…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s