160

Tak to ja mogę wstawać!
Niestety – taka noc jak dzisiejsza jest ostatnimi czasy rzadkością. Zasnąć około 23, spać bez przerwy do 4, siku i jeszcze kolejne dwie godziny…
No, ale dziękujemy bogom za małe łaskawości.
Tak, wraz z grudniem przyszły problemy ze spaniem. A grudzień w tym roku jest wyjątkowo obrzydliwy.
Wiadomo, że ciemno. Wychodzę z psem, a tu na podwórku prawie noc. A dochodzi godzina dziewiąta. Strasznie to dziwne, bo w mieście trwa normalna aktywność, ludzie pracują, jeżdżą auta, piszczą maszyny. A dookoła zmrok. Rozjaśnia się nieco w okolicach południa ale o trzeciej już znowu ciemno. Już przywykłam. Gorzej, że leje. Nie pamiętam tak deszczowego grudnia! Leje i leje i leje. Oraz wieje.
Gdzie te czasy kiedy cieszyłam się, że tutaj jest zimą więcej dni słonecznych niż na Warmii? No nic, byle do stycznia. Styczeń zwykle przynosi zmianę pogody, no i dni się już zauważalnie wydłużają.
Święta za pasem.
Nastawiłam gar bigosu.
Pierogi by trzeba…Chyba w weekend zagonię synka i męża i coś polepimy.
Dziś idę do Gulsum – wreszcie obejrzę ich dom. Kupili dom w szeregowcu, ale fajnie, bo to szczytowy, więc mają więcej ogródka. Domy mają ze trzydzieści lat, okolica już jest urządzona, w ogrodach spore drzewka, żywopłoty też zdążyły się rozrosnąć. Fajnie tam jest.
Nie miałabym nic przeciwko takiej lokalizacji.
No ale trzeba się z tym pogodzić: nie kupię domu, bo nikt mi nie da kredytu na 30lat, gdy już wreszcie dobiję do jako takiego dochodu. Choć wciąż gdzieś tam w duszy tli mi się marzenie o czymś własnym. Znów jak echo wraca stara kwestia: czemu byłam taka głupia i wyjechałam tak późno?
No tak…ideały oraz problemy małżeńskie…
Dobrze, że dzieciaki zdążyły wyjechać i jakoś się w tym systemie odnaleźć. Choć Yankie słabiej sobie radzi. Zozo już nie zna innej rzeczywistości. Całe szczęście.
Kiedy patrzę na prawie pusty plecak Zozo…
Kiedy z niejakimi zdumieniem notuję, że Święta kompletnie nie mają dla niej związku z religią…
Kiedy widzę jak obcuje z dzieciakami z całego świata bez uprzedzeń…
Wtedy myślę: całe szczęście.
Nie, żeby Szwecja taka idealna była. Ale jednak tu jest …normalniej.
A właśnie! Dziś zabieram Zozo ze szkoły na lekcję pianina. A potem będziemy miały tylko dla siebie godzinkę – dwie! Stęskniłam się! Nie było jej u nas chyba z miesiąc. Durna choroba zabrała mi co najmniej jeden weekend z Zozo.
Ostatnio jak zabierałam Zozo na pianino to Misia i Mel przyjechali po nią prawie od razu jak tylko wróciłyśmy do domu. Wczoraj poprosiłam, żeby nie byli za wcześnie.

A wy jak? Pitrasicie? Ozdabiacie? Prezenty kupione?

13 myśli w temacie “160

  1. Nie pitraszę, ale też może dlatego, że robię tylko rybę, barszcz grzybowy i pieczeń, sałatkę jarzynową będzie kroił mąż, a to wszystko w zasadzie w wigilię; pierogi robią dzieci. Trzeba jeszcze tylko uzupełnić zakupy, ale to drobiazgi. W tym roku po raz pierwszy nie jadę do Krakowa, z wiadomych względów, odwiedzimy tylko teściową, która teoretycznie mogłaby pędzic święta u nas, ale nie chce się ruszać z domu.
    U nas nie leje co prawda, ale jest taka hustawka pogodowa, z coraz wyższymi temperaturami, że wysiadam 😦 tez nie mogę spać. Nie wiem, czy też kojarzysz problemy ze spaniem z… pełnią? U mnie ewidentnie:)

    Polubienie

  2. Nie gotuje. Prezenty tylko dla dzieci mam. Nie sprzątam. W końcu święta to tylko dwa dni. Nie przeżywam i śpię spokojnie, najlepiej osiem godzin:)
    U mnie pogoda piękna, słonecznie i ciepło. Przydałby się śnieg, bo mało wody w gruncie.
    Udanego czasu z Dziewczynką:)

    Polubienie

    1. Jakbym mieszkała całkiem sama to pewnie też bym sobie dała spokój, ale mąż MUSI mieć prawdziwą wigilię, Tyle tylko, że nie wygłupiam się z 12potrawami, Ryba (którą mąż robi sam i sam je), sałatka i pierogi. Nawet barszczu nie gotuję, tylko robię z torebki. A z ciasta sernik. Mąż w każde święta narzeka, że za mało jedzenia, ja się z nim kłócę, że za dużo i wyrzucimy.

      Polubienie

  3. Jak wiesz deser zrobiam. U mnie oficjalnie swieteczny obiad bedzie dopiero 27. Reszta czasu na luzie. Do deseru dorobie barszczyk. Uszka kupilam zamrozone w polskim sklepie. Na glowne poledwica z dzika (Szanownemu sie zamarzylo) z pappardelle po wlosku, o przystawke i sery zatroszczy sie szwagierka.
    Ja spie codziennie jak zabita. Mam to genetycznie po moim tacie.

    Polubienie

    1. No, ten deser wygląda ciekawie, kiedyś chyba zaryzykuję…
      Szwedzi świętują tak, że w wigilijne wczesne popołudnie siadają do rodzinnego obiadu.Na stole są klopsiki czyli kottbullar, szynka nadziewana goździkami w płaszczyku z musztardy czyli Julskinka, do tego ziemniaki pure i buraczki w śmietanie oraz ryż z pomarańczami w postaci deseru. Biesiadują jakiś czas, dzielą się prezentami, a potem każdy idzie do siebie i sobie organizuje święta jak lubi i może.
      Mnie się podoba takie świętowanie.

      Polubienie

      1. W Holandii nie obchodzi sie wigilii. W pierwszy dzien swiat jest tradycyjny rodzinny obiad. Choinek tez nie trzyma sie w domu do trzech kroli. Laduja bardzo czesto na smietniku juz zaraz po swietach. U nas w zaleznosci od dyzurow, podrozy i tak dalej. Szanowny swiatecznej komercji nie znosi. Ja jestem tutaj bardziej tolerancyjna chociaz z latami przyzwyczailam sie do swiat bez choinki 😉

        Polubienie

  4. Trzy lata temu, po bardzo dlugiej przerwie, pojechalam na swieta do domu, chyba tylko po to, by zrozumiec, ze nie lubie polskiego swietowania: gonitwa, bo prezenty, zakupy, kolejki, przepychanki, stanie przy garach do poznych godzin nocnych, nerwowka, ze lamki sie przepalily, ze niedokladnie sprzatniete (Rodzicielka jest pedantka, tradcyjonalistka, MUSI). Rozmawialam wczoraj z siostra, doniosla, ze Mama juz zrobila pierogi (oczywiscie w ilosci hurtowej), wziela sie za paszety i mowi, ze ja reka boli (jest po powaznej operacji i powinna o siebie zadbac, ale przeciez nie usiadzie….)

    Zatem, nie musze, moge, eksperymentuje: zrobilam po raz pierwszy, domowy zakwas do zurku (choc u mnie w domu zurek byl na wielkanoc), ugotowalam zurek, zjadlam, zrobie raz jeszcze; upieklam chleb z nowego przepisu, piernik mnie kusi… a partner nie swietuje, wiec bedzie dzien, jak co dzien.
    Chcialam pojezdzic na rowerze, ale sciezka rowerowa lodem pokryta, a droga razem z samochdami nie lubie…..

    Polubienie

    1. dziewięć lat temu zostaliśmy na święta sami: mój syn Yankie i ja. Zrobiłam dla nas pierogów, które zjedliśmy razem przy stole. nie było choinki tylko gałąź świerkowa w wazonie. Po pierogach każde z nas poszło do siebie i każde robiło co się mu podobało. I nawet pobyliśmy razem, w jednym pomieszczeniu przez kilka chwil…
      Święta introwertyka czyli najlepsze święta ever. Do dziś je wspominamy.
      Misia i eM i wymagają ŚWIĄT…ale z roku na rok robię coraz mniej.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s