140

Naprawdę nie wiem czy tysiąc koron miesięcznie był wart mojej dwudniowej migreny. …
Mam takiego klienta…No trudny jest. Chyba najgorszy gatunek: sądzi, że jest najmądrzejszy na świecie. A nie jest. Dostałam wczoraj migreny po godzinnej rozmowie z tym człowiekiem. Po rozmowie, w której usiłowałam namówić go na zmianę stylu dostarczania dokumentów.
Bębnił potem do mnie jeszcze kilka razy, ale wyciszyłam telefon bo w oczach coś mi się robiło.
Klient dodatkowo sformułował kilka ciekawych wniosków. Że na przykład on wie iż w razie czego to ja i tak będę mówić, że to jego wina.
I że on większość faktur dostaje maila bo firmy doliczają sobie 30kr za wydruk. To on nie będzie tyle płacił. Po prostu – wyśle to do mnie żebym sobie wydrukowała. No, ale skoro ja sobie też liczę za wydruki, to on już sam nie wie…
Owszem, zaczęłam liczyć za wydruki bo co innego wydrukować raz na jakiś czas jedną zapomnianą fakturę, a co innego regularnie, co kwartał kilkanaście dwu- lub trzy stronicowych faktur.
Powiedziałam:
– Wiesz, wydruk to nie tylko papier, toner i energia. To też mój czas.
Poza tym udowadniał mi, że on sam sobie w swoim programie zmieni nr konta bankowe, bo wie jak to zrobić. Bo on pół nocy nie mógł spać… No, ja do tego odkrycia doszłam po pierwszej próbie wpisania innego numeru konta i nawet mu powiedziałam dlaczego. A on mi teraz powiedział to samo tylko bardziej rozwlekle.
Wykończył mnie.
A potem wieczorem kolejny artysta się dobijał. Pewnie jak zawsze strasznie chciał zmusić mnie do spotkania się z nim w weekend. Ja nie rozumiem: piękna nie jestem, kawę daję lichą i tylko na tę kawę można u mnie liczyć – dlaczego ten człowiek z uporem maniaka chce mnie zobaczyć kiedy to, co go nurtuje możemy omówić przez telefon? Przecież to ja mam telefonobię.
Łeb mnie tak napieprzał, że nie pomógł mój ulubiony nurofen. Musiałam wziąć sumatripan na migrenę i tylko dzięki temu przetrwałam.
A potem wymyśliłam.
Jednemu powiem, że od tej pory księgować będę mu tylko to, co fizycznie w postaci papierowej od niego dostanę. Dodatkowo do każdej partii materiału ma być dołączona kartka „Proszę ująć w kosztach wszystkie dostarczone dokumenty. Proszę także o odliczanie wyszczególnionego VATu od wszystkich faktur oraz paragonów od dostawców szwedzkich”. Podpis.
Chce żeby mu odliczać wydatki ewidentnie prywatne? Bardzo proszę. Chce mieć pewność, że się będę broniła i jak w razie czego – tez bardzo proszę.
Drugi na propozycję spotkania w weekend usłyszy:
– Dobrze, ale muszę uprzedzić, że w weekend moja stawka godzinowa jest podwójna. – a potem, gdy przyjedzie, ostentacyjnie otworzyć na ekranie program liczący czas.

Polacy są potrafią być naprawdę koszmarni w kontaktach zawodowych. Nie szanują czasu przede wszystkim. Poza tym notorycznie spotykam się z podejściem „oszukali mnie”. Dzwoni do mnie czasem córka jednego klienta. Ostatnio zadzwoniła, bo ją „oszukali” na wypłacie.
I teraz tak: firma gdzie pracowała to korporacja. To raz. Dwa – od naliczania płac mają zewnętrzną firmę. I taka firma miałaby specjalnie i złośliwie oszukiwać jedną Polkę na płacy?
Przysłała mi swoje wynagrodzenia…Jak zebrałam w całość to ułożyło się w ciąg logiczny i wszystko się zgadzało.
Nie rozumiała jak to działa, mimo iż wytłumaczyłam jej to trzy razy na kilka różnych sposobów. Pracowała tam kilka lat i przez cały ten okres nie nauczyła się tego, co ja pojęłam w jedną chwilę? To naprawdę nie wymaga specjalnej wiedzy tym bardziej, że wszystko miała opisane i opatrzone datami. Tak przejrzyście jak tylko Szwedzi potrafią to zrobić.
A skoro nie rozumiała wysnuła wniosek, że ją oszukują.
Twierdzi, że była tam mobbingowana. No, jeżeli ten mobbing był taki sam jak te oszustwa to naprawdę jej szefowie wykazali się niesamowitą cierpliwością.
Mobbing…w Szwecji? Taaaa…
Wiecie jaki jest styl pracy i mobbingowania w Szwecji? Znam z kilku źródeł.
Na przykład tak: pani księgowa do zamknięcia raportu potrzebuje danych od różnych pracowników. Wszyscy wiedzą od zawsze na kiedy i co i jak mają zrobić. Tymczasem jeden z pracowników raportu nie dostarcza. Pani księgowa bierze za telefon, ale nim wybierze numer nabiera głęboko powietrza i mówi sama do siebie „muszę pamiętać, że mam być miła”. Dzwoni i PROSI pracownika by wykonał to, co powinien. Gdyby nakrzyczała – to byłby mobbing. Gdyby poszła do kogoś wyżej – to byłby mobbing.
Inna pani, która też musi zrobić raport też potrzebuje danych od swojego współpracownika. Pracownik zwleka do ostatniej chwili a wreszcie ostatniego dnia po prostu nie przychodzi do pracy i nikogo nie informuje ani o tym, że nie przychodzi ani o tym dlaczego.
Pani od raportu wykonuje więc pracę współpracownika sama. Gdy współpracownik pojawia się w pracy po dwóch czy trzech okazuje się, że był chory. Dlaczego nie zawiadomił? Bo był tak chory, że nie mógł rozmawiać przez telefon. Cóż może ta pani od raportu? Może powiedzieć „ojej, mam nadzieje, że już masz się lepiej”. Każda inna reakcja to MOBBING.
Ale to nie znaczy, że prawdziwy mobbing w Szwecji się nie zdarza. Owszem zdarza się i to całkiem często. Najczęściej tam, gdzie załoga jest międzynarodowa począwszy od najniższego szczeblem pracownika kończąc na szefach. A nie daj boże trafić do firmy gdzie np. brygadzistami są Polacy.
Jak się rozmawia z innymi Polakami to się słyszy jacy okropni jesteśmy dla siebie.

8 myśli w temacie “140

    1. no widzisz…i tu niestety się miesza ekonomia – bo jednak 1tys koron to sporo. Czy znajdzie się ktoś na miejsce gadziny? Pewnie tak, ale nowy klient to zawsze loteria: czy będzie wypłacalny? Czy może narobię się i nic z tego nie będzie?

      Polubienie

      1. Znam argument bilansu na koncie doskonale!
        Ale od kilku lat probuje wprowadzac w zycie zasade, ze jestem wazniejsza i jak mnie cos bardzo uwiera to rezygnuje; choc do podjecia decyzji to bardzo dluga droga…

        Z platnosciami za usluge, tu tez bywa roznie… ostatnio czekalam ponad 4 miesiace, musialam sie upominac a ze zaplacili mniej niz ustalona stawka, to teraz czekam na resztki.. moze potrwac jeszcze z miesiac albo i dluzej

        Polubione przez 1 osoba

  1. Znam takie sytuacje z mojej bylej pracy (tez pracowalam dla swoich klientow). Wykonczyli mnie na tyle, ze zmienilam branze, zawod i zajmuje sie zupelnie czyms innym. Kochalam tamto zajecie, ale problemy z klientami byly nie do przejscia. Moze powinnam byla wtedy wyemigrowac? Bo nadal z zalem mysle o moim zawodzie…

    Natomiast u Ciebie mysle, ze dobrze planujesz ich „ustawic”. Rzeczowo postawisz im granice. Podwojna stawka w weekendy mysle, ze ostudzi zapal tego goscia. Niewykluczone, ze ktoregos dnia zapragnie sie spotkac w swieto?

    Jestesmy parszywym dla siebie i innych narodem. Nie wiem do dzis czy tak podzialaly traumy wojenne, komunistyczne, czy mamy tak wymieszane geny, ze wspolpraca i normalnosc nie sa mozliwe? W koncu bylismy najezdzani przez wieki ze wszystkich stron, wiec geny mamy z calego swiata…. Widze to wszystko i zupelnie nie znam roziwazania tego problemu. Emigracja? Otaczanie sie innymi nacjami?

    Polubienie

    1. Ja się staram nie uogólniać. Nie skreślam kogoś tylko dlatego, że Polak albo …wstaw dowolną narodowość. W życiu prywatnym staram się przebywać z osobami z którymi się dobrze czuję i też bez względu na narodowość, choć oczywiście po polsku jest najłatwiej złapać z kimś kontakt. W efekcie mam mam może z 5 góra 10 osób z którymi łączą mnie bliskie relacje z tego 3 mogę nazwać przyjaciółmi. Może skromnie, ale wystarcza.
      To prawda, że jesteśmy okropni i niespecjalnie lubiani jako nacja. W tłumie jesteśmy naprawdę nie do zniesienia. Ale pojedynczo potrafimy być wspaniali.

      Polubienie

      1. Jasne, ze nie skreslam Polakow, nadal mieszkam w Pl. Natomiast po latach widze, ze podjelam kiepska decyzje – pozostania. Moze latwiej zyloby mi sie z dala? Czuje sie Polka, ale nie mam typowo polskich cech, odstaje, bo mysle normalnie? Tylko emigracja tez nie daje szczescia automatycznie. Sama wiele przeszlas, zanim znalazlas sie chocby zawodowo w pkcie, w ktorym jestes. Z wiekiem jest trudniej. Ale co zrobic, kiedy w Pl nie moge sobie znalezc miejsca? Mysle o przeprowadzce na poczatek. Cos chce zmienic, bo bycie i zycie w miejscu w ktorym jestem – nie uszczesliwia mnie, tylko wrecz przeciwnie. Ech.

        Polubienie

  2. Miałam kiedyś epizod pracy w biurze rachunkowym, znam to wyciąganie na siłę dokumentów od klienta, który uważa, że jak jesteś jego księgowa, to masz taki radarek w głowie i zdolności telepatyczne i nie potrzebujesz tych faktur fizycznie, bo w głowie widzisz je zdalnie, choć one leżą u klienta w szufladzie.
    Natomiast osobiście nigdy bym nie wyemigrowała za granicę, bo każdy kraj ma swój grajdoł, często znacznie gorszy od polskiego, więc jako emigrantka nie chciałabym wpaść w jego oddziaływanie.

    Polubienie

    1. Pirania i Issa
      Emigracja nie jest łatwa. I nie jest dla wszystkich. Łatwiej emigrować gdy jest się młodym. Zazwyczaj każdy kto zmienia kraj startuje (zawodowo) z pozycji najniższej – oczywiście wyjątkiem są lekarze lub specjaliści wysokiej klasy ściągnięci przez firmę. Ale gdy jedziesz zna własną rękę – masz jak w banku że zaczniesz od sprzątania lub opieki nad ludźmi starymi. O ile trafisz w takie miejsce gdzie jeszcze jest taka robota, bo coraz częściej nawet o taką trudno. Inaczej też jest gdy wyjeżdżasz sam z siebie a inaczej gdy np. poślubiasz tubylca. W tym drugim wypadku ślub/związek z autochtonem ułatwia ci wiele rzeczy – wprowadza do towarzystwa, pomaga szukać pracy,pomaga też zrozumieć niepisane zwyczaje.
      Emigracja nie jest łatwa i nie jest dla każdego. Niestety nie ma testów w których odpowiesz na pytania i one ci powiedzą „Dasz sobie radę, ruszaj” albo „Zostań tu gdzie jesteś bo tam zginiesz”. Każdy musi sprawdzić to sam, ale jest takie powiedzenie „Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma” i to powinni sobie uświadomić ludzie, którzy chcą emigrować.
      Co do grajdołów…Każdy kraj ma własną specyfikę. Lepszą? Gorszą? Nie. Inną.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s