139

Wreszcie wywołałam zdjęcia. No, nie, nie wszystkie :D. Wybrane z ostatnich 12 miesięcy. Głównie Zozo, oraz reszta rodziny, ze szczególną ilością Tosi. Ale też kilka tych ładniejszych. Trawki, muszki, rosa w słońcu, prześwietlony mak, bezczelnie żółte kwiaty…
Kurczę…Tyle lat robię zdjęcia, a dopiero ten nowy aparat otworzył mnie na ulubione motywy: czyli natura z perspektywy mrówki, najlepiej w słońcu i rosie, ale wiatr też bywa niezły, nie mówiąc o deszczu.
Tak się tych zdjęciami cieszyłam, że je dwa dni przekładałam, oglądałam cieszyłam oko. Wreszcie wczoraj postanowiłam sobie zrobić przerwę na kawę…Zrobiło się z tego trzy czy cztery godziny…
Ale teraz mam zdjęcia na ścianach.
Mak wisi w starej złoconej ramie w przedpokoju, w najciemniejszym kącie i dodaje mu światła. Żółte kwiaty w białej oprawie poszły na półkę nad łóżkiem, oraz nad sekretarzyk. Nad łóżkiem zawiną jeszcze poranne, zielone rosy, skrzące się światłem, żeby mnie cieszyły jak spojrzę znad komputera.
W pokoju do pracy zawisły rozmazane kwaitki na czerwonym tle oraz pozostałe dwie poranne rosy.
Lecąc siłą bezwładności odmieniłam zegar.
Bo mam taki zegar, z Lidla chyba, co łapie fale radiowe i tak sam sobie reguluje czas. Zegar jest srebrny a jego tło to rama na 4 zdjęcia – dwa pionowe, dwa poziome. Jest u mnie pewnie z osiem lat. No, może pięć. W każdym razie od zawsze miał zdjęcia oryginalne. A wczoraj wreszcie wymieniłam na własne. Na jednym wróbelek, na dwóch Zozo mniejsza i większa. Na ostatnim Zozo z Tosią.
Taki efekt uboczny oglądania programu o urządzaniu wnętrz. Ale naprawdę co jeden obrazek w ładnej ramie może zrobić w pomieszczeniem to jest nie do pomyślenia.
Teraz wpadłam na jeszcze jeden genialny pomysł. I tylko muszę przekonać męża…
Mamy w kuchni obrzydliwie białe ściany. Ściany wyłożone taką kratkowaną tapetą do malowania. Coś naprawdę rzadkiej brzydoty. To coś zastąpiło normalne tapety. Po dwóch latach użytkowania przez poprzedniczkę, która jak wiadomo czyściochem nie była nawet w najmniejszym stopniu, tapeta już rok temu wyglądała obrzydliwe. Teraz do tego wszystkiego doszła Tosia walająca się pod ścianami. Żeby było weselej najdłuższa, koszmarnie długa ściana idzie wzdłuż ciągu komunikacyjnego z pokoju Yankiego. Nie ma szans żeby tam zbudować jakąś półkę, postawić jakiś mebel, bo jest za wąsko pomiędzy stołem, szafką z przeciwnej strony. W najwęższym miejscu jest może 50cm.
Jest też ściana oddzielająca pokój Yankiego od kuchni. Też nie można tam nic wstawić bo też jest ciąg komunikacyjny na balkon. I też nie ma za wiele miejsca, bo stoi stół. Ale troszkę jest. Tak…ze 30cm.
Ale kuchnia jest jasna, od południa.
I tak sobie myślę. A jakby tak…Tę obrzydliwą wielką ścianę maznąć na szaro? Ściana jest vis a vis okien. Byłaby doskonałym podkładem na galerię. Tylko czy mi przy wyprowadzce nie będą kazać malować na biało? Muszę zapytać.
A na tej ścianie, koło balkonu…A jakby tak zbudować atrapę kominka? Ze sklejki jakiejś taniej. I też pomalować na szaro? Albo na mahoniowo -wiśniowo?
O, takie coś: http://www.twojediy.pl/atrapa-kominka-zrob-to-sam/

Może by ta kuchnia zaczęła jakoś przytulniej wyglądać mimo podłogi wyłożonej gumoleum przypominającym łysy beton. Kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby coś tak potwornie brzydkiego proponować ludziom?
Tego „leona” można było sobie wybrać. Można było wybierać kilka wzorów imitujących deski. My w poprzednim mieszkaniu mieliśmy ciemną, udającą orzech wykładzinę i było to coś cudnego. Nie było na tym widać żadnego brudu. Tu, na tej imitacji betonu nie tylko widać natychmiast każdy włos, ale też tam, gdzie się najwięcej chodzi widać odbarwienia. Położę tam jakieś chodniki w końcu. Może w końcu ta kuchnia zacznie być przytulniejsza, bo na razie traktujemy ją jak składowisko różnych rzeczy i panuje w niej nieustający bałagan. Nikomu się nie chce o nią zadbać bo i tak jest obrzydliwa.

A ja mam jeszcze w sypialni drzwi od szafy na całą ścianę. I od roku myślę co z nimi zrobić, żeby je jakoś schować albo poprawić wygląd. Pomalować niestety nie mogę…

13 myśli w temacie “139

  1. Ty wiesz, że ja nie mam na ścianie swoich zdjęć? wszystkie sobie siedza na dyskach i tylko raz na jakiś czas, szukając czegoś konkretnego, do nich zagladam:(
    Co do reszty… Dwadzieścia lat temu robilismy duzy remont i sama sobie zrobiłam jasna podłogę i nie będe mówiła, co o tym dzis myslę:(
    Dawaj zdjęcia:)

    Polubienie

    1. ikroopka – nie ma obowiązku. Może masz na ścianach inne rzeczy a może lubisz puste przestrzenie.
      Ja się staram wieszać swoje zdjęcia i zmieniac je w miarę regularnie bo jak inaczej mam się nimi pochwalić?

      Polubienie

  2. Też mamy taki zegar, co prawda z PEPCO w którym wsadziliśmy zdjęcia z naszej pracowni i ludzi zegarmistrzostwa nam bliskich. Wyszedł fajny collage.. jesień sprzyja pomysłom co warto zrobić w domu, popieram….

    Polubienie

    1. Na szaro nie! Wybierz sobie jakiś ładny jasny odcień, może być szaro-różowy, delikatny niebieski, coś, co by ci pasowało, ale nie na szaro. Rzadko wygląda dobrze szary, szczególnie z ‚brudnymi’ kolorami – musiałabyś mieć resztę biało lub w żywych, czystych kolorach. Szary jest tłem do czystych kolorów. Zresztą poczytaj i poogladam sobie:
      https://www.mariakillam.com/happygrey/

      Polubienie

      1. Szary odpada bo poza mną nikt go nie lubi. Ale pasowałby bo właśnie w tej kuchni wszystko jest białe. Jedyne kolory to szare dwa, niewielkie ciemnoszare blaty. Mam za to krecikowe zasłonki – też szare ale żywymi zieleniami, błękitami, różowościami oraz drewniany stół i krzesła. Z brudnych kolorów to tylko brud na białej ścianie…
        Zaczynam się skłaniać do szaroróżowego – ale znowu mnie ciągnie ciemny. A eM i ynkie nie chcą. Ta kuchnia ma południową ekspozycję – w słoneczne dni ta biel w pełnym słońcu wali po oczach. A w dni pochmurne jest bez wyrazu, zimna i odpychająca. Ściana, którą chcę pomalować jest vis a vis okna
        W starym mieszkaniu kuchnia była podobna, też od południa. Przed remontem na tej najbardziej nasłonecznionej, przeciwległej do okien ścianie miałam bladozielone pnącza. I to była rewelacja. W słonecznie dni nie waliło po oczach, w pochmurne nie robiło ponurego wrażenia.
        Pomyślę…przydałby się próbki farby.

        Polubienie

    2. My się do tego mieszkania wprowadziliśmy rok temu – bo jest większe – pokój Yankiego jest jest normalnej wielkości, w starym mieszkaniu to była kliteczka 8-9metrowa. No i mam tu oddzielny pokój do pracy.
      Ale nasza poprzedniczka była koszmarnym brudasem i to nas okropnie do tego mieszkania zraziło. Tak bardzo, że nie zrobiliśmy w nim przez długi czas nic ponad to, co konieczne.
      Generalnie tamto poprzednie choć mniejsze było przez nas wypieszczone, a za sprawą kilku remontów jakie nam administracja mniej czy bardziej dobrowolnie zafundowała nie było w tamtym mieszkaniu w zasadzie niczego co pamiętałoby poprzednich lokatorów. Każdą tapetę na ścianie, wykładzinę na podłodze wybieraliśmy sami i jedyne na co nie miałam wpływu to kolor ścian w kuchni. Ale nawet kibelki były użytkowane tylko przez nas – bowiem to przy nas zrobiony był ogromny remont.
      Mieliśmy tam cudownych sąsiadów. Było cicho…Było tez kilka wad oczywiście, bo inaczej byśmy nie szukali niczego innego.
      Tu mieszkamy już ponad rok, nadal nie znamy sąsiadów, nie lubimy się z tym mieszkaniem i ono nas też chyba nie lubi. Zmieniliśmy tapety w dwóch pokojach i zrobiło się jakby lepiej, ale nadal czujemy się tu obco.I żałujemy, żeśmy się tu przenieśli. I czekamy aż minie konieczny czas, aż uzbierają nam się punkty by szukać czegoś innego.

      Polubienie

    3. kaas
      My się do tego mieszkania wprowadziliśmy rok temu – bo jest większe – pokój Yankiego jest jest normalnej wielkości, w starym mieszkaniu to była kliteczka 8-9metrowa. No i mam tu oddzielny pokój do pracy.
      Ale nasza poprzedniczka była koszmarnym brudasem i to nas okropnie do tego mieszkania zraziło. Tak bardzo, że nie zrobiliśmy w nim przez długi czas nic ponad to, co konieczne.
      Generalnie tamto poprzednie choć mniejsze było przez nas wypieszczone, a za sprawą kilku remontów jakie nam administracja mniej czy bardziej dobrowolnie zafundowała nie było w tamtym mieszkaniu w zasadzie niczego co pamiętałoby poprzednich lokatorów. Każdą tapetę na ścianie, wykładzinę na podłodze wybieraliśmy sami i jedyne na co nie miałam wpływu to kolor ścian w kuchni. Ale nawet kibelki były użytkowane tylko przez nas – bowiem to przy nas zrobiony był ogromny remont.
      Mieliśmy tam cudownych sąsiadów. Było cicho…Było tez kilka wad oczywiście, bo inaczej byśmy nie szukali niczego innego.
      Tu mieszkamy już ponad rok, nadal nie znamy sąsiadów, nie lubimy się z tym mieszkaniem i ono nas też chyba nie lubi. Zmieniliśmy tapety w dwóch pokojach i zrobiło się jakby lepiej, ale nadal czujemy się tu obco.I żałujemy, żeśmy się tu przenieśli. I czekamy aż minie konieczny czas, aż uzbierają nam się punkty by szukać czegoś innego.

      Polubienie

    1. O! A czemu nie możesz? Jeśli chodzi o dziury to zawsze można przykleić. Ja moje zdjęcia oprawiam najczęściej w czarne passe partout i przyklejam do ściany taką specjalną masą kupowaną w sklepie papierniczym. Masa ma konsystencję gumy do żucia i jest strasznie dziwna bo doskonale mocuje co trzeba na każdej powierzchni a jak się chce to zdjąć to odkleja się bez trudu i nie zostawia ani plam, ani resztek. Oczywiście utrzymuje tylko lekkie rzeczy więc obrazka w ramie nie polecam, ale sam obrazek lub zdjęcie.
      Może u ciebie też jest?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s