Coś się stało u Pani Gołąbkowej. Coś dramatycznego. Jeszcze wczoraj rano widziałam taki widok:

A dziś pusto. Nie ma pani Gołąbkowej, nie ma pisklaków, gniazdo też jakby zmalało. Nie było żadnej nowej nawałnicy. Więc albo mewy albo jakiś kot.
Stawiam na mewy, sama widziałam w parku jak polowały na małe kaczęta.
Nie było nas wczoraj cały dzień a dziś taki widok.
Przyroda jest bardzo brutalna….łańcuch pokarmowy…..
PolubieniePolubienie
Ty stawiasz na mewy, ja mogla bym jeszcze szukac winnego wsrod srok, bo u nas sa. A ludzie z ptasiej grupy postawili by na kota, bo kot to wrog numer jeden, szkodnik, zlo wcielone … zreszta wiesz. Kiedys jeden taki gosciu „milosnik przyrody”, w wymianie komentarzy napisal mi, ze on bardzo kocha cala przyrode i ma kota, ale jest bezwzglednie niewychodzacy, a wszystkie wolno zyjace nalezy WYELIMINOWAC, bo to nie jest gatunek naturalny w Europie. W dalszych komentarzach dowiedzialam sie, ze takie aleksandrety obrozne i szare wieworki zyjace w Angli rowniez nalezy WYELIMINOWAC. Nie powiem co mi opada jak trafiam na takiego „milosnika przyrody”. A zagadka golebiego gniazda, pozostanie dla nas tajemnica.
PolubieniePolubienie