czyli pora rozliczeń rocznych. Kilka telefonów dziennie, kilka maili i smsów ” Pani Kasiu, a kiedy..?” Prócz tego telefony od nie-klientów:
„eee, pani to jest księgową? Bo ja bym chciał zapytać”
Pewnie jestem boomerem i dziadersem ale jak ktoś zaczyna rozmowę od „Dzień dobry, nazywam się…” to mu cena od razu zjeżdża, bo nastawiam się życzliwie.
A przy okazji boomerów.
Kto był w Szwecji ten widział oszklone balkony, takie jak na tym zdjęciu (z internetu). Podobno mówi się na nie Boomers Inkubator

Ja niestety takiego nie mam. I nie wiem czy bym chciała. Nigdy nie miałam, więc nie wiem czy to zmora czy wręcz przeciwnie.
W każdym razie wiosna idzie, wszystko się łączy w pary, kwiatki kwitną, wiatr głowę urywa, a te ptaszki, panie, to tak na…lają…!
Niebo jest niebieskie i świat jest pełen słońca.
Poza tym wczoraj usłyszałam od jednego Krasnoluda, że jestem niesamowita, bo użyłam swojej wiedzy i jednego kontaktu by gościowi pomóc.
Nazwałam faceta Krasnolud, bo go naprawdę przypomina. Wysoki, masywny facet, z brodą i długimi włosami. Z głosem mogącym kruszyć głazy. Do tego pso i koto-lubny.
Pomogłam, bo facet przylgnął mi do serca. A bo ja wiem czemu?
Ych… żeby nie miał tych dwóch zasadniczych wad…
Żartuję oczywiście.
Tak więc wiosna.
Tosia za tydzień ma przegląd.
Mój przegląd wyszedł nie najgorzej podobno. Nie ma dodatkowych prochów, mam robić tak, jak robię.
Konsekwentnie unikam kontaktów z eksem. Choć czasem osobista interakcja jest nieunikniona, to skracam ją do minimum i poza moim domem.
Terapia lekko pomaga. Ale też rozmowa z Koleżankiem, który potrafi pokazać całkiem inny punkt widzenia, też dużo daje.



















































































