Tosia ma własną wizję jak należy urządzać mieszkanie. Miejsce butów wcale nie jest na butowej półce. Miejsce butów jest na środku mieszkania: w przedpokoju, kuchni i salonie. Po jednym w każdym pomieszczeniu. Jak się znajdzie więcej – dokładamy do tych co już leżą.
Wpadłam na genialny pomysł, że zamiast półki postawię szafkę. Ale jak zaczęłam szukać to znalazłam szafki do łazienki…
Zabezpieczony: .
56. Tryb przetrwania
Ostatnio wciąż widzę posty o wyjściu z takiego trybu.
Tryb przetrwania polega na ograniczeniu aktywności do absolutnego minimum, nawet jeśli chodzi o takie rzeczy, które naprawdę sprawiają przyjemność.
Wygląda na to, że ja jestem w takim trybie.
Dużo śpię, oglądam godzinami durne filmy, pod pretekstem, że dobrze mi się przy tym ściboli na drutach. Nie szyję, choć maszyna stoi na stole w kuchni, bo nikomu nie przeszkadza (a jest o co wygodnie oprzeć książkę przy jedzeniu). Nie piszę w ogóle, blogi zaniedbałam, w zasadzie nie komentuję, często czytam tylko tytuły…
Nie spotykam się ani z Heleną, ani z Gullsum, ani z Sonią.
Pracuję też jakoś mało wydajnie.
Ten stan trwa od kilku miesięcy.
Według wszelkich znaków w internecie powinnam podjąć działania, które mnie z tego stanu wyprowadzą. Problem w tym, że… tak mi dobrze. Nie czuję, że cokolwiek tracę. Wręcz przeciwnie: wiele z tego co zarzuciłam- blogi, spotkania- dają mi poczucie, że nareszcie mam więcej czasu na… nic nie robienie.
W skrócie można powiedzieć, że dziczeję.
Pytanie do ogółu: czy na pewno muszę z tego wychodzić? Skoro nikomu krzywdy nie robię?
55. Nad morzem
Pojechaliśmy w sobotę nad morze, do Lysekill.
Misia, Tosia, eM i ja.
Wiało bardzo mocno i udało mi się sfotografować ten wiatr.



A poza tym to tylko skały, morze i słońce. Nic ciekawego…





A w ogóle to widać, że zaraz będzie jesień


Z Lysekil zajechaliśmy na chwilę do Smögen. Ale dajcie spokój… Parking koło mostu zamknięty i stoją jakieś maszyny budowlane. Więc nie ma zdjęcia z góry, a szkoda, bo to piękny widok.
W samym miasteczku nie chciałabym latem mieszkać za żadne skarby świata.
Tłum ludzi, w większości pijanych w sztok, muzyka z wypasionych jachtów dudniąca w całym miasteczku. Na pomoście taki tłum, że strach by nie wpaść do wody.
Cyknęłam szybką fotkę kolorowych domków…tak dla pamięci i uciekliśmy. Domki są na końcu mola, nie ma tam knajp i sklepów, więc ludzi trochę, ale tylko trochę mniej. Niestety hałas wciąż ten sam.




Te łodzie na zdjęciu pierwszym i drugim od dołu to takie bardzo biedne. W marinie stały takie o powierzchni małego domku… Ale oczywiście to, że ziemia się gotuje, to przez to, że ty zwykły śmiertelniku nie sortujesz śmieci jak należy i jeździsz samochodem po zakupy zamiast rowerem.
PS. Tłumu na zdjęciach nie ma, bo go nie fotografowałam. Ale był, uwierzcie mi na słowo.
54. Pozostałe atrakcje




















Detale c.d













53. Detale











52. Zdjęcia z Nikona – Visby – zaułki









51. Zdjęcia z Nikona – Visby ślady historii czyli mur i ruiny












50. Zdjęcia z Nikona – Fårö








