Wstałam poobijana na całym ciele. I duszy. I oczywiście z migreną.
Nic dziwnego, bo noc miałam ciężką.
Najpierw uciekałam ze Szwecji do Włoch. Musiałam wszystko przygotować, ale tak, żeby nikt się nie zorientował. Uciekałam, choć nie musiałam. I było mi strasznie żal, bo zostawiałam swoją firmą, która jest dla mnie synonimem niezależności., a wiedziałam, że jestem już za stara by nauczyć się nowego języka i nowych przepisów podatkowych w tym języku.
Potem znalazłam się w Polsce.
Matka żądała ode mnie pieniędzy. A Szefica odebrała mi mieszkanie, w którym wcześniej pozwoliła mi zamieszkać. Odebrała podstępnie, gdy byłam u matki, wyrzuciła prawie wszystkie moje rzeczy na śmietnik i kazała kłamać pracownikom, że się zniszczyły. Wykrzyczałam jej swój gniew i żal, pizgłam kluczami, potem drzwiami i poszłam do matki. Po drodze spotkałam Notariuszke, która tez miała biuro księgowe i powiedziałam, że jak chce, to od 1 maja będę u niej pracować. Szefica stała obok i się kpiąco uśmiechała, bo nie ma dobrego mniemania o Notariuszce i jej wiedzy. Olałam, poszłam do matki.
A tam znowu żądanie pieniędzy, oraz lokator, który udawał kochanka mojej matki, żeby nie płacić za wikt i opierunek. Wkurzyłam się. Wykrzyczałam matce, że nie mam kasy, bo nie dostałam wypłaty, lokatora spoliczkowałam, bo okazał się o 40lat młodszy o mojej matki i wiedziałam, że nie o miłość mu chodzi tylko wygodne życie. W efekcie się z nim pobiłam, a potem ciągnąc za włosy usiłowałam wywalić go z domu matki.
Obudziłam się. Bolały mnie stawy, plecy, pół głowy, szyja i szczęki.
Za oknem pochmurno, na termometrze 19 stopni. O 6 rano.
Jeszcze dziś ma być ponad 20, a od jutra już tylko 15-17.
Lato … zaczekaj chwilę!
——–
Wczoraj wieczorem, gdy wyszłam z Tosią na wieczorne siku, spotkałam Camillę – sąsiadkę z góry.
Tydzień temu, gdy gościłam Włochów, sąsiadka przysłałam sms, że pies ciągle szczeka, i poprzedniego wieczoru też ciągle szczekał, i że ona pracuje z domu i trochę jej przeszkadza.
Byliśmy z Włochami przy Porcie Małych Łodzi, zarządziłam powrót.
Raz bo nie chcę by Tosia płakała że ja porzuciłam.
Dwa bo z sąsiadami lepiej być w zgodzie.
Trzy bo wiem jak denerwujące jest ustawiczne szczekanie psa, zwłaszcza gdy się trzeba skupić.
Odpisałam z przeprosinami i podziękowaniem i poleciałam do domu.
Ona mi też podziękowała.
Teraz uśmiechała się z daleka a ja powiedziałam głośno do Tośki:
– A teraz przepraszaj!
Sąsiadka się zaśmiała, powiedziała, że nie trzeba, że bardzo dziękuje za zrozumienie, pozwoliła Toście wsadzić nos między nogi, klepała ją i głaskała.
Lubi psy – powiedziała. I rozumie, że czasem szczekają. Ale jak dłużej, to przeszkadza w pracy. Potwierdziłam. Powiedziałam, że też pracuję w domu i czasem to mi nawet krzyki dzieci ze szkoły przeszkadzają. I sama nie lubię jak Tośka czy inny pies ciągle szczeka. I wytłumaczyłam dlaczego Tośka szczekała. Konieczność odebrania gości z lotniska była dobrym usprawiedliwieniem.
– Ja często pracuję w domu, więc jakbyś czasem potrzebowała pomocy z psem, to daj znać – powiedziała Camilla.
Ucieszyłam się. Na spacer Tośką z nią nie pójdzie, ale jakbym musiała wybyć na dłużej, to warto dać jej klucz, żeby w razie czego zajrzała i uspokoiła psa. Albo z nim posiedziała.
– Też będę miała psa – dodała Camilla – Kto wie? Może ty też będziesz kiedyś musiała mi wysłać sms.
Tylko się zaśmiałam, zapytałam czy wie jakiego, powiedziała że coś średniego: może labrador, może corgi. Namawiałam na berneńczyka, oczywiście, ale stwierdziła, że musi mieć średniego, żeby go móc brać do pracy.
– Pracujesz w Radio Treby? – zapytałam. Potwierdziła.
– Lubię to radio, chyba jedyne szwedzkie radio jakiego słucham – troszkę się podlizałam, bo jest jeszcze jedno: Rock Klassiker. Oraz nie dodałam, że słucham tylko w samochodzie na dłuższych dystansach.
– A co lubisz w tym radiu?
– Muzykę
– Jaką muzykę?
Tu było trudno, no bo jak jej w kilku słowach opowiedzieć o wszystkim co lubię…
– Dobrą… No wiesz. Lata 80, ale i wcześniejsze. Ze współczesnych też, ale nie Lady Gaga itp z tym stękaniem, co wszystkie brzmią tak samo.
Potem się pożegnałam, żeby nie zajmować kobiecie czasu.
Pomyślałam, że następnym razem zapytam czym ona się zajmuje. Wiem, że jest dziennikarką i teatrologiem (dzięki fejsbuk – pomocniku stalkerów), ale ciekawa jestem jakie programy prowadzi… Albo ją dalej postalkuję i sama zobaczę, żeby jej powiedzieć, że podobała mi się albo nie jej audycja 😀
—–
Idzie na deszcz.
Czuję się jakbym wyszła spod prysznica. Ale przynajmniej wszystkie boleści zniknęły.












