Z listu do przyjaciółki

Łóżko załatwiłam tzn wypożyczyłam z takiej wypożyczalni. Tylko materac musiałam kupić, bo tego nie wypożyczają.

Materac 230, kaucja za łóżko400, wypożyczenie łóżka na 30dni 108zł. Łóżko elektryczne. Ale to brzmi, co?  Chodzi o to, że tę część pod głową można podnosić pilotem.

Moim zdaniem dużo wygodniejsze i dla chorego i dla opiekuna, bo z kółkami i podnoszonymi blokadami z boku, żeby chory nie wypadł.

Wróciłam wczoraj, ale jedną nogą jeszcze w Polsce. Jak zawsze. Kupiłam trochę książek w biedronce, kupiłam dwie bluzki, kilka gazet dla Marcina, bajki dla Zuzi, czesadło dla Toli. O. To dobre. Czesadło wyczesuje martwy włos i podszerstek. Tak napisane. Wczoraj po przyjeździe dla wypróbowania raz pociągnęłam po psie i na zgrzeble zostało mi tyle kłaków, ile na zwykłej szczotce po całym czesaniu. O! Zachwalała mi koleżanka oraz pani w sklepie, że systematyczne używanie minimalizuje ilość kłaków w domu. Są podobno wersje dla kota…

EM wykąpał psa w piątek, bo woniał niecnotliwe od czasu nieprzewidzianej kąpieli w jakimś kanale. Sierściuch jest teraz jak pluszowa maskotka: miękki i puszysty, a sierść ma jak z jedwabiu. Oraz wygląda jak prawdziwy, puchaty berneńczyk. Nareszcie 😀 
…ale bardziej się cieszyła na widok eMa niż mój? A jego nie widziała tylko parę godzin, buuuu

Jechałam tramwajem. Nie powiem, cywilizacja! Nie rzuca, nie szarpie, nie śmierdzi. W środku czysto (pewnie jeszcze), Hołowczyc melduje każdą stację (chyba Hołowczyc), na przystanku biletomat, w środku też, w dodatku można płacić kartą! Podróż spod dworca do Galerii Warmińskiej niewiele ponad 10minut. Aaaaa, a na przystankach tak tramwajowych jak i autobusowych tablica wyświetla najbliższe kursy. Europa panie! Jedno ale…W internecie nie sprawdzisz sobie, czym np. dojechać z dworca do Galerii. Tzn sprawdzisz sobie, że np. tramwaj nr 1 jedzie z punktu A do punktu Z. Ale żeby zobaczyć co jest pomiędzy to musisz sobie otworzyć całą linię. I dopiero tam, jak przewertujesz całą trasę, to zobaczysz czy tą linią dojedziesz tam, dokąd chcesz. I tak z każdą linia tramwaju czy autobusu. Wyszukiwarka połączeń? Po co?

Albo taka Galeria Warmińska, stronę ma, a jakże…Na tej stronie wszystko, nawet mapa z googli. Tylko informacji CZYM dojechać to już nie…

No ale dotarłam jednakże do tej Galerii.

Też tak masz, że jeden dzień w Polsce MUSISZ połazić po sklepach, najlepiej sama? Ja muszę. Wchodzę do każdego sklepiku, biorę w ręce, oglądam, macam, wącham, odkładam. Albo staję przed półką i się gapię.

A jak już zdecyduję, że COŚ sobie kupię…Rozpacz! Tyle tego, że nie potrafię wybrać. Dostaję głupawki, nie wiem czego chcę, chcę wszystko, zapominam co sama ze sobą ustaliłam, dochodzę do wniosku, że może w innym sklepie znajdę coś jeszcze ładniejszego, a jakby nie to wrócę po to. Ostatecznie zapominam gdzie było to, co chciałam, a z nadmiaru możliwości w końcu nie kupuję.

Chciałam kupić sobie torebkę/torbę. I dupa. Ta ładna, ta śliczna, ta najpiękniejsza na świecie…No dobra. Ze dwie były takie, że jak tylko spojrzałam to wiedziałam TA i żadna inna. Niestety jak to zwykle bywa ceny też miały wyjątkowe. Kto do licha kupuje torebki za 500zł? W Polsce??? W Olsztynie???

A poza tym szczęka mi opadała co i rusz. W DM, przecież to małe, niebyt bogate miasteczko, na każdym kroku sklepy, sklepiki…Kręci się tam może jedna osoba a najczęściej tylko obsługa, towaru tyle, że przejść trudno…Jakim cudem to wszystko działa, zarabia na siebie?
 
No ale wróciłam do siebie. Mąż się chyba stęsknił, bo gadał do mnie całą drogę, kupił mi ciastka, wodę, cukierki.

Jak dobrze być w domu.

Niespanie

prowadzi do dziwnych …

prowadzi do dziwnych zachowań. 
Na przykład do produkcji kolejnego mikołaja  a la ZZTOP, mniej udanego niż jego prototyp, ale zawsze…Mikołaje mają te zaletę, że przy ich wytwarzaniu się nie hałasuje maszyną do szycia. To dość istotne jeśli się wytwórczość prowadzi o godzinie 1-2-3-4 w nocy, kiedy mąż chce spać. 
Albo do oglądania Trinny&Susannah. I wysnucia smętnego wniosku, że może i własny wizerunek mi nie za bardzo pasuje, bo w duszy mam wciąż rozmiar XXS a nie XL, ale to co panie proponują dla jabłka w moim rzeczywistym rozmiarze też mi się nie podoba. Bo nie lubię wysokich obcasów ani wydekoltowanych bluzek podkreślających biust. Nie lubię. Nigdy nie lubiłam. Nigdy nie byłam seksowną paniusią na szpilkach, z fryzurą wymagającą czegoś więcej niż grzebienia, z torebeczkami, paseczkami i koralami. Tak ubrać mogłabym się jedynie na bal przebierańców. Moje przebranie by się nazywało „Kasia przebrana za kobietę”. 
Szyłam do trzeciej, zasnęłam wreszcie, po czym wstałam o 10. Z bólem głowy, szpilą w prawym oku i brakiem oddechu. Norma.
Po kawie wyszłam na powietrze, dałam wiatrowi owiać głowę, więc się szpila z oka przynajmniej cofnęła i przestało blokować dopływ powietrza. Dobre i to.
W głowie mi kołatały strzępki zdań pary stylistek. Poszłam sprawdzić w najbliższych sieciówkach czy kierując się jednak ich słowami zdołam znaleźć choć jedną rzecz, w której poczuję się jak ja i będę mogła patrzeć na siebie jak na siebie ale bez wstrętu.
I wiecie co ? Sklepy sieciowe to koszmar! To co wisi w H&M i Lindex to w większości okropne szmaty. Bezkształtne worki, z marnej jakości tkanin, uszyte tak, by wymagało to jak najmniej pracy. Większości z tego nie chciałabym nawet za darmo. Prawie wszystko jest krojone z prostokąta. Bez zaszewek, bez odrobiny kroju i próby dopasowania do figur. Zamki błyskawiczne, ciężkie, jakby je kowal robił wszyte na wierzch, po chamsku udające ozdobę, nawet przy zwiewnych, szyfonowych bluzkach.
Znalazłam 1 (słownie JEDNĄ) bluzkę, za którą mogłabym od biedy zapłacić i od biedy nosić, przymykając oko na to, że tradycyjnie pod pachą mi odstaje. Niestety – z krótkim rękawem. Wszystko jest albo bez rękawów albo z krótkimi rękawami.
Szukałam też spódnic. Których w zasadzie nie ma. Trzy modele w H&M – każda przypominała zgrzebny kawałek zszytego prostokąta. Byle jaki materiał, dwie czarne i jedna wściekle różowa. Czarne niestety były wyłącznie S i mniejsze. Różowe były nawet w rozmiarze 48! Naturalnie z koszmarnym zamkiem na wierzchu.

Wyszłam zdegustowana, z kolejny raz tym samym wnioskiem- muszę zacząć szyć sobie sama. 
Zatem w najbliższej przyszłości muszę sporządzić sobie manekin własnych wymiarów ze srebrnej taśmy. I chyba od tego zacznę. 
Takie są skutki niesypiania po nocach.

  
 

Kataklizm

Gugiel-pogoda mówi: …

Gugiel-pogoda mówi: temperatura -10, lekki śnieżek.
Wiatr: płn.-wsch. z szybkością 21 km/h
Wilgotność: 92%

Obudziłam się i jak zawsze pierwsze spojrzenie skierowałam w okno. Od kilku tygodni biel za oknem wprawia mnie w zdumienie. Jakbym podczas snu zapominała, że mamy zimę stulecia. Może i zapominam, bo w moich snach nigdy nie ma zimy. Dziś na przykład był czerwiec i było Boże Ciało, a ja byłam w kościele.
Zatem obudziłam się, a raczej zostałam obudzona wymownym kocim mruczeniem i jeszcze wymowniejszym machaniem psiego ogona, które to oba czynniki znajdowały się na moim łóżku, w bezpośredniej bliskości mej twarzy. Może mi ktoś wytłumaczyć jakim cudem było mi za ciasno razem z mężem na łóżku szerokim na 120cm, ale nie czuję jak i kiedy ładują mi się w nocy dwa zwierzaki do łóżka szerokiego na 90cm ? Fenomen jakiś, no.
Niewygadana jestem chyba bo wpadam w słowotok, zamiast się skupić na tym co chcę napisać.
To zacznę raz jeszcze, może tym razem obędzie się bez dygresji.
Obudziłam się, spojrzałam w okno. Powinnam napisać "okna nie było" ale było, tylko jakieś dziwne. Małe, i zaparowane. Ki diabeł ? – pomyślałam i ustawiłam się do pionu. Okno nadal  było za małe i zaparowane.
Machnęłam ręką, uznałam, że jeszcze się dokładnie nie obudziłam, wyszłam do kuchni, pstryknęłam czajnik,wrzuciłam futrzakom do misek, zalałam kawę i chyba jej zapach mnie obudził, bo zrozumiałam zjawisko.
Zgadza się : okno kuchenne też okazało się za małe. Ale nie,  nie zaparowane, choć takie robiło wrażenie. Po prostu po drugiej stronie, kłębiło się (i nadal kłębi) to co szan. gugiel był łaskaw nazwać "lekkim śnieżkiem". To jest lekki śnieżek ? To ja wiem co jest ciężkim śniegiem ? Taki jak w filmie katastroficznym?
Na parapecie mam zaspy, na balkonie mam zaspy, samochodu prawie nie widać, bo w zasadzie biały (przynajmniej tam gdzie nie jest rudy).
Zresztą, co ja będę ? Sami zobaczcie:
z kuchni przez okno

i z pokoju na parkingu

W tej sytuacji chyba naprawdę nie mam co marzyć o wiośnie wcześniej niż w kwietniu.

Rok – podsumowanie

Właśnie mija rok jak …

Właśnie mija rok jak przyjechałam tutaj.
Wyjeżdżając obiecałam sobie uniknąć dwóch podstawowych błędów w myśleniu.
Po 1. Negacja Polski- obiecałam sobie, że nie będę w niej widziała wszystkiego co najgorsze. Wciąż pamiętam program, w którym emigrant na pytanie czy Polska była zła odpowiedział:   „ Nie, Polska zawsze jest dobra, tylko ci co nią rządzili byli niedobrzy”.
Po 2. Wiara w cud – postanowiłam trzeźwo oceniać sytuację, zachować świadomość, że zmiana miejsca zamieszkania nie sprawi, że moje dotychczasowe kłopoty w cudowny sposób się rozwiążą, a kraj w którym zamieszkam okaże się krainą gdzie manna sama spada do gąbki.
Czy mi się udało ?
Chyba tak.
Polska jest wciąż moją ojczyzną. Mark kiedyś powiedział : ja nie jestem emigrantem, ja jestem Anglikiem, który mieszka w Szwecji i wtedy poczułam, że się z nim zgadzam. Ja nie wyemigrowałam, ja po prostu mieszkam w innym kraju i nie odrzucam myśli, że być może, kiedyś, znów zamieszkam na Warmii.
Owszem, są rzeczy, które mi się nie podobają ( tym razem nie będę wymieniać, które)  ale jest wiele takich które podziwiam , które uważam, za godne chwalenia się (te wymienię) i którymi się chwalę na prawo i lewo: krajobrazy, historia, kuchnia, szkolnictwo.
Nigdy nie oczekiwałam, że moje zamieszkanie w Szwecji sprawi, że nagle wszystko zacznie się układać jak z płatka. Może nie do końca (na szczęście) zdawałam sobie sprawę z trudów jakie mnie czekają, ale nigdy nie nastawiałam się na to, że w Szwecji życie będzie przypominało spacer po płatkach róż. Nigdy nie oczekiwałam , że ledwie przekroczę próg szkoły to szwedzki sam mi wejdzie do głowy, tak samo jak nie oczekuję, że ledwie przekroczę próg Biura Pracy posypią się na mnie oferty pracy. Wiem, że wszystko zależy ode mnie, choć jednocześnie jestem wdzięczna , że w Szwecji otrzymuję różne „wędki” takie jak możliwość pogłębiania szwedzkiego na kursie yrkesvenska (zawodowy szwedzki). Są malkontenci, którzy narzekają, że te wszystkie SFI, kursy nic nie dają. Nie podejmuję się dyskutować, ale mogę powiedzieć, że nikt mi łopatą do głowy niczego nie włoży, nikt za mnie pewnych działań nie wykona, zatem wiele zależy ode mnie samej. No i naturalnie od odrobiny szczęścia.
Po roku tutaj mam kilkoro dobrych ludzi wokół siebie i to uważam, ze ogromny sukces, bo z Sonią i Gulsum zaprzyjaźniłam się choć dzielił nas nie tylko język ale i wiek, tak samo zresztą jak z Madzią, która stała się częścią naszej rodziny.
Poznałam maleńki kawałek kraju, w którym mieszkam i z całym przekonaniem mogę twierdzić, że Szwecja nie jest ani ładniejsza, ani brzydsza niż Polska. Czyściejsza, spokojniejsza, bardziej przyjazna, to tak. Ale po za tym zupełnie inna. Inna także od moich o niej wyobrażeń.
Ludzie…
To jest trudne, bo z rodowitymi Szwedami wciąż mam mało kontaktów. To prawda, że gdy wychodzę z P-Sunią spotykam się jedynie z sympatycznymi uwagami i to jest bardzo miłe. Prawda, że w sklepach czy urzędach mówią mi „hej” radośnie, że moje dukanie po szwedzku wszędzie jest traktowane z wyrozumiałością.
Z drugiej strony powszechne „ ty bardzo dobrze mówisz po szwedzku” po usłyszeniu mojej odpowiedzi na pytanie o nazwisko i czas pobytu tutaj, sprawia, że przestałam wierzyć w te teksty. Zwykła grzeczność i tyle. Mam wciąż problem z rozróżnieniem czy nauczyciel chwaląc mojego syna jest obiektywny czy tylko grzeczny. Nauczycielkę w SFI już rozgryzłam i wiem, że jej pochwałę mogę sobie zaliczyć.
Często słyszałam zarzuty, że Szwedzi są fałszywi, bo nigdy w oczy nie mówią rzeczy niemiłych. Nie spotkałam się z tym i jest to na pewno przede mną.
Z opowieści Marcepanka mogę wnioskować, że nie prawdą jest opinia o wywyższaniu się Szweda nad imigranta.  Nie mogę twierdzić, że takie zjawisko nie występuje, choć dotąd się z nim nie  zetknęłam, ale na pewno nie jest to norma.
Ogólnie rzecz biorąc staram się pamiętać, że za uśmiechem, miłym tonem siedzi normalny człowiek : może go boleć brzuch, mógł dostać przed chwilą burę od szefa, może być rasistą. To, że mimo wszystko się uśmiecha do mnie nie jest niczym nagannym a wiele ułatwia.
Szwecja nie jest krajem idealnym, bo tylko Utopia może taka być. Jest to całkiem przyjazny kraj by w nim żyć i wychowywać dzieci, zwłaszcza w takich prowincjonalnych miasteczkach jak moje, ale jak każde inne miejsce na ziemi ma swoje wady.
Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z tego co udało mi się przez ten rok. Najważniejsze dla mnie jest to, że potrafię już załatwić różnorodne sprawy bez posiłkowania się telefonem do przyjaciela czyli do Madzi. Nauka języka wciąż daje mi ogromną satysfakcję. Moje ostatnie wypracowanie zawierało już tylko trzy błędy, w tym tylko jeden w szyku zdania i jestem z tego bardzo zadowolona.
Moja rodzina spisała się na medal.
Zaliczyliśmy tylko jedną kłótnię z mężem, po za tym układa się nam bez problemów. Wciąż jeszcze szwankują nam finanse, ale liczę, że gdy w końcu znajdę pracę, ten problem też przestanie istnieć.
Młody w ciągu pół roku opanował język na tyle, że nauczyciele uznali, że jest w stanie poradzić sobie z nauką w gimnasieskolan na programie indywidualnym.  Biorąc pod uwagę to, że uczył się właściwie tylko po  trzy godziny dziennie, jest to ogromny sukces. Jakoś tam się odnajduje w grupie kolegów szkolnych, większych problemów nie sprawia, a przez rok tylko raz powiedział, że chciałby wrócić.
Misia miała najtrudniej.
Została całkiem sama, bo jak wiadomo, w zasadzie rodziny w Miasteczku nie posiadamy, a jeśli nawet i posiadamy, to na pomoc niewielu krewnych mogła liczyć. Poradziła sobie z gasnącym piecykiem, popsutą muszlą i tysiącem innych drobiazgów. Opiekowała się psem i kotem. A co najważniejsze : zdała maturę i to w dodatku całkiem dobrze dzięki czemu przyjęto ją na studia na uniwersytecie warmińsko-mazurskim. Nie zaszła w ciążę, nie wpadła w narkotyki ani alkoholizm jak prorokowali niektórzy. Uważam, że z naszej Prowincjonalnej czwórki ona miała najtrudniej i zdała najprawdziwszy egzamin z dorosłości. Jestem z niej bardzo dumna. Jednak gdybym miała jeszcze raz podejmować decyzję – nie zdecydowałabym się drugi raz na pozostawienie jej samej.
Mnie samą męczy wiek i różne perturbacje z nim związane. To sprawia, że czasem nie mam siły ani pisać ani czytać ani komentować. Czasem też mam zwyczajnie dużo lekcji do odrabiania, więc zwyczajnie brakuje czasu. Po 16 listopada, może być w tym zakresie jeszcze gorzej, bo zaczynam dodatkowy kurs szwedzkiego.
 I to chyba tyle podsumowania.
Ponieważ Szwecja działa na mnie inspirująco, możliwe, że zdecyduję się zamknąć niniejszy blog by spokojnie móc wykorzystać jego treść.  Jeśli któregoś dnia zamiast słoneczników zobaczycie komunikat „Dostęp do bloga zastrzeżony” i  jeśli zdecyduję się na otwarcie innego,  na pewno będzie można go znaleźć po jednym z dwóch podpisów: albo takajedna_ja albo prowincjuszka_1.  
Dziękuję wszystkim którzy mnie wspierali mailowo, telefonicznie, komenatrzowo albo w myślach.
Pozdrawiam
Kasia Prowincjuszka

Różowa wstążka

<meta …

Normal
0
21

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:612.0pt 792.0pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>
Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi.
Tu w Szwecji, już od początku miesiąca w każdym sklepie można było kupić różową
wstążeczkę za jedyne 20 koron. Dochód z jej sprzedaży miał zasilić jakąś
fundację.
Cały miesiąc spotykałam na ulicach Miasta Szwedów płci obojga, w różnym wieku z
różowymi wstążeczkami przypiętymi do kurtek.
Wczoraj wieczorem telewizja transmitowała Galę Różowej Wstążki. Prowadzący miał
stosowną ozdobę w klapie, do kompletu z różową koszulą, dół sukni prowadzącej
był ozdobiony tysiącem wstążeczek. Były występy muzyków i historie kobiet,
które zachorowały. Nie każdej się powiodło. A ja  oddychałam z ulgą na myśl o tym, że ostatnią mammografię miałam wiosną.
W czasie programu można było za 500 koron zadzwonić i zasilić konto fundacji.
Pośród dzwoniących rozlosowano 3 samochody Skoda. Umieszczony nad sceną cyfrowy
wyświetlacz pokazywał ilość zebranych pieniędzy. Godzinę przed zakończeniem
imprezy ogłoszono, że auta zostały rozlosowane , ale licznik nadal liczył do
końca programu. W chwili pojawienia się napisów końcowych było na nim ponad 42
miliony co w przeliczeniu na złote daje ponad 10 milionów.

Ferie jesienne

Tak. Tutaj jest takie …

Tak. Tutaj jest takie coś jak ferie jesienne.Wiadomo : po 2 miesiącach nauki biedna gawiedź uczniowska kona z przemęczenia, trzeba jej dać odpocząć, bo następne dwa miesiące będą ciężkie :
świt o ósmej, mrok o czwartej i tak mniej więcej do Bożego Narodzenia.
Przyznaję, że te ferie nawet mi się podobają. Znalazłam sobie nowe zajęcie i nie jest to gra Mahjong, którą pokazał mi syn, a która wciąga jak bagno. Na dodatek różne boleści mnie dopadły. To sobie przynajmniej mogę do dziesiątej z łóżka nie wstawać. 
W czwartek była u nas w szkole ciekawa postać. Nauczycielka powiedziała nam, że ta pani się uczy na…jakby to przetłumaczyć na polski…na doradcę zawodowego. I zapytała czy wiemy kto to jest. Cała klasa chórem, jak w podstawówce wykrzyknęła imię : Britt-Maj.
I tyle było naszej wiedzy na temat doradcy.
Potem się okazało, że pani chce przeprowadzić wywiad z dwiema osobami : z kobietą i mężczyzną. Nauczycielka wskazała mnie i mojego stolikowego kolegę Arkana.
Arkan poszedł pierwszy. Wrócił po 20 minutach.
Ja siedziałam i gadałam z kobietką ponad godzinę. I dowiedziałam się , że szwedzkie doradca zawodowy to nie jest taka pani, która tylko pokazuje foldery różnych szkół. To jest taka osoba, która w oparciu o twoje zainteresowania pomoże wybrać ci zawód i drogę do niego. Czyli pomoże ci zaplanować twą karierę zawodową. Także w oparciu o prognozy zapotrzebowania na zawód , który chcesz wybrać. To mi się spodobało. To…Ja też tak chcę!
Zatem dziś idę do szkoły i zobaczę czy pani doradca też ma ferie. A jutro mam spotkanie w sprawie rozpoczynającego się kursu szwedzki-zawodowy. Niewykluczone , że od 16 listopada będę spędzała na nauce szwedzkiego nie trzy a siedem godzin dziennie. Ale i tak pracy nie mam to choć w szwedzkim się podciagną. I jeszcze mi podobno za to zapłacą.
Gulsi już wreszcie wróciła z Bułgarii, ze świeżym prawem jazdy.
Misia melduje, że tęskni i zastanawia się czyby do nas nie zjechać na stałe.
Marcepanek chory, gdzieś się przeziębił, chrapał całą noc,i musiałam go budzić co godzina . W końcu chyba się wkurzył i uciekł na kanapę.
Dostałam zaproszenie na badania cytologiczne. Skorzystałam. W zasadzie niczym się nie różniło od tego w Polsce. A nie, przepraszam : narzędzia były ciepłe.
Młody chyba znów urósł.
Ja urosłam wszerz. Dieta potrzebna od zaraz! I jeszcze żeby kto lodówkę na kłódke zamknął.
Kocio też odrobił straty z nawiązką.
P-Sunia się zbiesiła, żadnych puszek, najlepiej jej smakuje kasza a kawałkami mięsa i warzywami. A jeszcze lepiej wszystko to co my jemy.
Po za tym jesień. I dziś, po tygodniu słoty wreszcie słońce wyszło.Może będzie ciepło.
Za chwilę mija rok jak tu jestem…

poranne takietam

Moja sąsiadka znów …

Moja sąsiadka znów wczoraj urządziła imprezę. To prawada: o 23 muzyka ścichła na tyle, że zamiast melodii słyszałam tylko umc, umc, umc, umc. Około 1 towarzystwo zaczęło chyba tracić wigor i co poniektórzy chyba się udawali na spoczynek, czego znakiem było walnie drzwiami.
W efekcie zamiast o zwyczajnej 7:30 obudziłam się godzinę później i przeżyłam chwilę zaskoczenia : Marcepanek znikł. Znikł także samochód z parkingu, znaczy chłop wstał "skoroświt" i poleciał zmieniać opony na zimowe. Zdaje się, że doniesienia o pogodzie w kraju tak mu nadały przyspieszenia.
U nas żadnej zimy nie zanotowano. No chyba, że w Kirunie…
Za to wczoraj lało cały boży dzień, no i oczywiście wiało.
W szkole pomór. O 8:30 było nas chyba sześć osób, potem nadciągnęli spóźnialscy i było nas osiem, w porywach do dziewięciu.
Młody narzekał, że pogoda taka, że to nieludzkie kazać wychodzić psu. Nadmieniam, że pies nie był wyganiany sam – na drugim końcu smyczy miał być doczepiony Młody. Dziecko uznało, że w TYM domu jest szykanowane, wykorzystywane i eksploatowane do granic. Więc zabrałam mu z pokoju kolekcję kubków po herbacie i nawet umyłam "tymi ręcyma". Nie, wcale nie miałam dnia dobroci, po prostu na popołudnie zaprosiłam Madzię i Roberta i stwierdziłam, że nie będę miała w czym herbaty gościom podać, jeśli nie zlikwiduję z takim pietyzmem gromadzonej kolekcji.
Dygresja teraz będzie.
Któregoś dnia Marcepanek wrócił z pracy i powiedział
– Zgadnij czego oni nie znają –
Oni to tri malcziki kołchoźniki czyli trzej polscy koledzy Marcepanka, pracujący z nim w ramach kontraktu.
Nie wiedziałam czego mogą nie znać.
– Babki ziemniaczanej nie znają. Ani kiszki. No, Marek zna, bo on z Mławy ale tamci z Kujaw i Kaszub w ogóle nie wiedzą co to jest.
Kilka dni potem byłam u Madzi i podzieliłam się rewelacją.
– Ty wiesz, że Marcin i Darek nie znają kiszki ziemniaczanej ? Ani babki ?
Na co Madzia zdziwiona :
– Naprawdę ? …Ja też nie znam…
W związku z tym zaprosiłam Madzię z rodziną na degustację babki ziemniaczanej.
Na wszelki wypadek, jakby Robertowi nie smakowało, upiekłam jeszcze ciasto, żeby Szwedzisko głodne nie siedziało.
– Robert, Kasia upiekła ciasto – ucieszyła się Madzia po szwedzku
– Szarlotka ?- z niejakim trudem, ale zupełnie poprawnie zapytał Robert
– Nie, karpatka. A raczej vestragotalandka*
Wytłumaczyłam mu po szwedzku, że Karpaty to góry.
– Góra! – ucieszył się po polsku.
Na szczęście babka mu smakowała. I surówka. Madzi chyba też.
Julce najbardziej smakował krem od karpatki. Jak tata zbyt długo zwlekał z podaniem kolejnej porcji na łyżeczce maleństwo wyraźnie artykułowało żądanie.
Maleństwo…Maleństwo nie wiadomo kiedy skończyło 10 miesięcy i doskonale potrafi sterować otoczeniem. Wrzaskiem albo uśmiechem. Jak mnie witają w drzwiach Julia wyciąga na buzię uśmiech po którym robię się jak z plasteliny. Cudna jest…

Dobra, dość paplania. Pies czeka na spacer poranny.

*spora część regionu Vastra Gotaland jest płaska jak stół. jest to ta część w której ja mieszkam.

Ze złości

<font …

Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
gdyby nie ta niepewność,
gdyby nie to, że serce zżera
złość, tęsknota i rzewność.

                                       Wł.Broniewski

Normal
0
21

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:595.3pt 841.9pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
/* List Definitions */
@list l0
{mso-list-id:827673823;
mso-list-template-ids:0;}
@list l0:level1
{mso-level-text:"%1)";
mso-level-tab-stop:18.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:18.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level2
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-text:"%2)";
mso-level-tab-stop:36.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:36.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level3
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-text:"%3)";
mso-level-tab-stop:54.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:54.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level4
{mso-level-text:"(%4)";
mso-level-tab-stop:72.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:72.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level5
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-text:"(%5)";
mso-level-tab-stop:90.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:90.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level6
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-text:"(%6)";
mso-level-tab-stop:108.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:108.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level7
{mso-level-tab-stop:126.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:126.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level8
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-tab-stop:144.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:144.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level9
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-tab-stop:162.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:162.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level1 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level2 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level3 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level4 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level5 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level6 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level7 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level8 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level9 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level1 lfo2
{mso-level-number-format:roman-upper;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level2 lfo2
{mso-level-number-format:alpha-upper;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level3 lfo2
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level4 lfo2
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%4)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level5 lfo2
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level6 lfo2
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level7 lfo2
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"(%7)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level8 lfo2
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"(%8)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level9 lfo2
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"(%9)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level1 lfo3
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level2 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level3 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level4 lfo3
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level5 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level6 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level7 lfo3
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.%7.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level8 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.%7.%8.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level9 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.%7.%8.%9.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
ol
{margin-bottom:0cm;}
ul
{margin-bottom:0cm;}
–>

 

 

W wielu miejscach w Szwecji skręca mnie z zazdrości i
goryczy. Taki  Hindens Rev na przykład –
cypel o szerokości 0,5 i długości ok 3 km wrzynający się w jezioro pod dziwnym
kątem. Atrakcja  to jest turystyczna, i
to jaka! Tabuny się tam szwędają latem. 
A co tam jest ciekawego ?
Drzewa rosną, kamienista ścieżka pod nogami i masa komarów. I tyle. Pewnie dla
ptaszarzy byłaby to atrakcja gdyby nie tłumy ludzi. Dla wędkarzy zbyt płytko
dookoła.

Na Warmii znajdę setki atrakcyjniejszych miejsc. Ale nikt o
nich nie wie. Nikt nie reklamuje. I nikt nie dba by nie były bezmyślnie
niszczone.
W mieście, przy rynku wyremontowano całą fasadę starej kamienicy. Ale gdzie jej
tam urodą do kamienicy przy rondzie Bema w Olsztynie, która od lat niszczeje

Ostatnio szkoła zafundowała nam wyprawę do Muzeum Wener. Przy okazji zobaczyłam
makietę jeziora. I dowiedziałam się ciekawych rzeczy. Że jeszcze nie tak dawno
Wener było tak brudne, że ryby w nim zdychały. Jeden człowiek za własne
pieniądze zrobił analizy, wysłał je do gazet, radia i telewizji i rozpętało się
piekło. Dziś wodę wprost z Wener można pić kubkiem.
Jak się spojrzy ma mapę jeziora to widać, że ono się dzieli na dwie części :
Wener i Dalbo. Wyraźną granicę stanowią dwa ogromne półwyspy leżące naprzeciw
siebie . Na szczycie jednego leży Läckö na szczycie drugie Karlstad. Był plan,
by oba półwyspy połączyć mostem i w ten sposób skrócić drogę na drugi brzeg
jeziora. Pomysł zarzucono, bo budowa i eksploatacja mostu mogłaby zachwiać
ledwo co odzyskaną równowagą ekologiczną w jeziorze.
A my naszą unikalną, maleńką Rospudę gotowi byliśmy oddać na stracenie, bo
żabka i kwiatek nie może być ważniejsza od ludzi. My mamy mnóstwo bogactwa,
stać nas na to by je trwonić, prawda ?

Szwecja bogata, bo ma złoża rudy żelaza, i węgiel ma, i
mnóstwo wody, i wiatru, to ją stać na takie fanaberie. A Polska biedna, i są
ważniejsze sprawy, prawda ?

I tak na okrągło.

Pewnie, za ileś lat Polskę też pewnie w końcu będzie stać na
takie luksusy jak renowacja zabytków, tylko czy wtedy będzie jeszcze co
remontować ?

PS. Siwa, jeszcze nie znalazłam notatnika : komputer gada po szwedzku…

Zwyczaje dzikich – komputeryzacja

<meta …

Normal
0
21

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:595.3pt 841.9pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
/* List Definitions */
@list l0
{mso-list-id:1055203864;
mso-list-template-ids:0;}
@list l0:level1
{mso-level-text:"%1)";
mso-level-tab-stop:18.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:18.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level2
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-text:"%2)";
mso-level-tab-stop:36.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:36.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level3
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-text:"%3)";
mso-level-tab-stop:54.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:54.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level4
{mso-level-text:"(%4)";
mso-level-tab-stop:72.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:72.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level5
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-text:"(%5)";
mso-level-tab-stop:90.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:90.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level6
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-text:"(%6)";
mso-level-tab-stop:108.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:108.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level7
{mso-level-tab-stop:126.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:126.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level8
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-tab-stop:144.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:144.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level9
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-tab-stop:162.0pt;
mso-level-number-position:left;
margin-left:162.0pt;
text-indent:-18.0pt;}
@list l0:level1 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level2 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level3 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level4 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level5 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level6 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level7 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level8 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level9 lfo1
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level1 lfo2
{mso-level-number-format:roman-upper;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level2 lfo2
{mso-level-number-format:alpha-upper;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level3 lfo2
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level4 lfo2
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%4)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level5 lfo2
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level6 lfo2
{mso-level-number-format:alpha-lower;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level7 lfo2
{mso-level-number-format:roman-lower;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"(%7)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level8 lfo2
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"(%8)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level9 lfo2
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"(%9)";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level1 lfo3
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level2 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level3 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level4 lfo3
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level5 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level6 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level7 lfo3
{mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.%7.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level8 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.%7.%8.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
@list l0:level9 lfo3
{mso-level-number-format:arabic;
mso-level-numbering:continue;
mso-level-text:"%1.%2.%3.%4.%5.%6.%7.%8.%9.";
mso-level-tab-stop:none;
mso-level-number-position:left;
margin-left:0cm;
text-indent:0cm;}
ol
{margin-bottom:0cm;}
ul
{margin-bottom:0cm;}
–>

Są wszędzie. W szkołach, 
bankach, bibliotece. W muzeach także. W Läckö np. możesz sobie darować
chodzenie po salach i zamiast tego obejrzeć komputerowa animację
przedstawiającą wnętrza. Za darmo, podczas gdy normalne zwiedzanie kosztuje.
W Stadsbiblioteket z komputera i internetu możesz korzystać przez godzinę za
darmo. Prócz tego , na innych komputerach możesz sprawdzić czy i gdzie są
książki, które chcesz wypożyczyć. Wypożyczyć możesz je samodzielnie, bez pomocy
obsługi. Każda książka, prócz czipu zabezpieczającego przed kradzieżą, ma
wklejony kod paskowy. Karta biblioteczna również ma kod paskowy. Do czytnika
wkładasz kartę, potem przesuwasz książką po czytniku i już. Zwrotu możesz
dokonać w taki sam sposób.

W mojej szkole mogę bez przeszkód używać komputera. W celu
dowolnym. Mogę  ćwiczyć język na jednym
z programów, mogę szukać pracy, mogę się zwyczajnie bawić na yotube. Prócz tego
mogę wydrukować wszystko cokolwiek potrzebuję. Tyle, że w szkole, wszystkie
komputery wymagają hasła by doń wejść. Hasło i login jest indywidualne i ma je
każdy uczeń.
Poczta elektroniczna to nie jest gadżet. To jest normalna codzienna, forma
komunikacji, coraz częściej zastępująca listy papierowe.
Chcesz się skontaktować z mentorem swojego syna ? Piszesz maila. Zamówiłeś
książkę w bibliotece – zawiadomienie że przyszła dostaniesz na maila. Nawet
Torborg, moja nauczycielka, która w telefonie komórkowym potrafi tylko odebrać
lub nawiązać rozmowę, pocztą elektroniczną posługuje się co dziennie.

Recepta od lekarza jest elektronicznie dopisywana do Ciebie
i wysyłana do aptek. Możesz ją zrealizować w każdej aptece ale na oczy jej nie
zobaczysz. Podajesz swój szwedzki personnumer czyli PESEL i już.
Dostałam zaproszenie na badania, ale termin mi nie pasował. Po wnikliwym
przestudiowaniu zaproszenia znalazłam adres strony oraz login. Po zalogowaniu
zobaczyłam moje dane i kalendarz z zaznaczonymi terminami wolnymi. 
Równie powszechne, jak poczta elektroniczna jest korzystanie z telefonów
komórkowych oraz SMSów. Tu, pani w Urzędzie Pracy nie będzie ci zażenowana
tłumaczyć, że nie zadzwoni, bo im na komórki nie wolno. W serwisie, do którego
oddałam komputer poinformowano mnie, że informację o terminie odbioru sprzętu
dostanę SMSem. Prócz tego, w chwili złożenia sprzętu, na mój telefon przyszedł
sms z adresem do strony oraz specjalnym kodem dzięki którym każdego dnia mogłam
sprawdzić na jakim etapie jest moja reklamacja.
Płatności kartą są zwyczajem. Kartą zapłacić można nawet za zakup o wartości
kilku koron i właściwie w niemal każdym sklepie. Także za parking albo za bilet
w autobusie.
Gotówki potrzebujesz tylko kupując na targu albo na parkingu w Läckö. W tym
ostatnim spotkała nas kiedyś niespodzianka, bo rozpuszczeni , nie mieliśmy przy
sobie monet. Marcepanek miał jakiś zaskórniak papierowy, ale parkometr papierka
nie przyjmuje. W jakiejś budce, udało się mu jednak znaleźć automat do
rozmieniania pieniędzy, tyle , że potem mu się prawie kieszeń urwała.
Tak więc z komputeryzacją jak widać jest szał ciał, wypas na maksa itd.
I w tym wszystkim istnieje system naszego banku. Będę szlachetna i nie powiem
jaki to bank, ale funkcjonuje on także w Polsce ;)). To jak ich system działa
tutaj, przypomina mi wczesne lata dziewięćdziesiąte w Polsce.

Trzeba liczyć, pamiętać, sprawdzać niemal co dzień, by się
nie pomylić i nie wydać za wiele.
Sporo stresu kosztowało mnie nauczenie się , że przelew wpisany po godzinie 12
opuszcza bank dopiero dnia następnego. Jeśli jest to piątek to dopiero w
poniedziałek, często po 12. Do tego czasu 
na koncie nie widzisz żadnej zmiany. Nie ma informacji, że jakaś suma
czeka na wysłanie, że jest zamrożona. Jeśli się pomylisz i wybierzesz za dużo z
konta – to twój problem, przelew nie pójdzie, a ty nie dostaniesz żadnej
informacji. Albo to zauważysz w operacjach, albo dowiesz się jak Ci wierzyciel
przyśle monit. Niestety przetestowałam na własnej skórze dwukrotnie. Zdarza się
, że nie od razu pokazują się na koncie dokonane przez ciebie płatności w
sklepie. Czasem pojawią się nawet po trzech dniach, choć przyznaję to naprawdę
rzadkość. Ale są pozytywy: przelew w obrębie tego samego banku, z konta
Marcepnka do konto moje idzie szybciej niż trwa przelogowanie się z konta na
konto. A przelew do Polski idzie trzy dni robocze i opłaty po stronie
szwedzkiej są niższe niż po stronie polskiej. 

Tak się porobiło

Zmęczona niespodziankami…

Zmęczona niespodziankami oddałam Niebieskiego do serwisu. Bo w tydzień po reinstalacji systemu skasował mi pulpit i nie dał sobie ustawić go na powrót. Tzn dał, ale tylko do wyłączenia. Przywróciłam system i szlag trafił wszystko co miałam. Zostało tylko wspomnienie w postaci pustych folderów. Zdjęcia z 2009 miałam na płycie wielokrotnego nagrywania, której potrzebowałam na chwilę by nagrać co innego, więc skasowałam i nie zdążyłam nagrać ponownie…Zostało mi tylko to co na picasie.To było we wtorek.
Tydzień się jeszcze łudziłam, ale jak w następny wtorek lapek odłączył neta a potem odmówił współpracy z odinstalowaniem go oraz z przywracaniem systemu, stwierdziłam, że dosć mam tej zabawy. W końcu sprzęt ma gwarancję oraz oryginalnie wgranego antywira aktywnego do 5 października, który nigdy niczego nie znalazł. Nawet jednego, marnego wirusika ani dialera. To odwiozłam i teraz co dzień zaglądam na jego status w internecie. Wciąż czeka na wysyłkę do warsztatu…Ja mam czas, ja poczekam. Za trzy tygodnie zażądam nowego jakby co.
W związku z tym mało mnie tu, mało mnie w internecie w ogóle, bo znów korzystam jak Młodego nie ma, albo spi, jak teraz.Tylko, że ta ostatnia sytuacja mało komfortowa jest, bo klekot klawiatury go wybudza…
Po za tym muszę znaleźć pracę.
I przyłożyć się do nauki, bo przestałam to robić.
…i tęsknię za czerwonymi murami kosciołów, za piaszczystą drogą pod górkę i krętą szosą do Olsztyna.
Za biurkiem w ostatniej Fabryce.