Poniedziałek zaczynam bólem głowy i niemożnością załatwienia najprosztszych spraw.
Ból głowy to ta pioruńska pogoda mi załatwiła, bo niby ciepło, ale pochmurno, niby nie ma upału, a człek wilgotny jakby ciągle spocony chodzi.
A te sprawy…
We czwartek Marcepanek zażądał bym znalazła akt naszego ślubu, oraz jego stary dowód z pieczęcią, że był kiedyś mężem innej żony i że już nie jest. Oczy mi wypadły z orbit
– Po co ci to ?
Bo załatwia szwedzki NIP czy też PESEL czy jak go zwał tak zwał. I wypełniając dokumenty jak sierota boża przyznał się, że stan cywilny zmieniał kilka razy.Szwedzi chcą potwierdzenia tego faktu. Im dowolnie- może być pieczęć w starym nieważnym już dowodzie, mogłaby być nawet kartka od urzędnika z odręczną adnotacją, że było właśnie tak.
Dziś rano , uprezdziwszy Bossa o spóźnieniu poszłam do Urzędu Stanu Cywilnego i się dowiedziałam.
Akt naszego ślubu mogę dostać do ręki za jedyne 22 złote. Tylko muszę powiedziec po co mi. Na wieść , że do zagranicznego urządu pracy pani zrobiła oczy jak talarki
– A po co im?
Tu ja zrobiłam oczy jak talarki, bo co ją to obchodzi ? Nie dają za friko, więc tak naprawdę moja sprawa co z tym zrobię. Mogę sobie nawet ściany wytapetowac, skoro moje, nie ?
Z tym drugim dokemnetem natomiast okazuje się kłopot. Bo :
– A to jak brał rozwód to powinien był dostać odpis wyroku- ona
– Ale nie dostał…- ja
– A, bo to trzeba było zapłacić- ona
– Ba, tylko że nikt mu o tym wtedy nie powiedział. Sam z siebie człowiek zwykle nie wie takich rzeczy – ja
Pani stwierdziła, że jedyne co może wydać to odpis aktu małżeństwa z adnotacją, że potem nastąpił rozówd. Ucieszyłam się, ale jak się okazało przedwcześnie.
– Ale pani tego dać nie mogę…
– Dlaczego ?- znów miałam oczy jak talarki
– Bo to pani nie dotyczy…Zreszta czy im tam taki dokument wystarczy?..
– Wystarczy – zapewniłam – Im by wstarczył nawet stempel z dowodu, ale mąż dowód wymieniał i nie ma starego…- tym razem pani patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
– No, ale ja pani tego dać nie mogę, bo to pani nie dotyczy – zakończyła audiencję.
Kolejna głupota. Jak to nie dotyczy mnie to, że mąż przede mną miał inną panią za żonę?
Wyszłam nawet nie zła,tylko zrezygnowana, bo takiego obrotu sprawy się spodziewałam. Teraz zbieram siły na załatwianie paszportów dla zwierzaków, bo widzę, że to nie będzie tak hop hop.Naprawdę widzę , że bezrobocie przyszło w doskonałym momencie.
A ja zaczyanm mieć dylematy.
A może jednak przekonac Misię żeby też jechała. Maturę zrobi i tam, studia też będzie mogła z tego co czytam. A może dostałaby łatwiejszy start w życie ? No i nie musiałabym jej zostawiać praktycznie samej ledwie dostanie dowód.
Urzędowo
Poniedziałek zaczynam …