124

Miała być wycieczka z Adamem i jego dziewczyną, no ale się porobiło u nich i w efekcie pojechaliśmy we dwoje + Tosia.
Trollhättan leży dość blisko nas. Miasto jak miasto …
„co dzień kino, co pół roku cyrk”.
Tuż za Trollhättan, na północy, z Wener wypływa Göta (wymawia się Jeta) – krótka, ale potężna rzeka. Göta ma tylko 93km długości, przepływa przez Trollhättan, Kungälv, Göteborg i wpada do Kattegat.
Jest rzeką wykorzystywaną do żeglugi oraz produkcji energii elektrycznej.
Co ciekawe: Szwedzi mają różne określenia na rzeki.
Jest älv albo flod -wielka rzeka, najczęściej płynąca z gór, wpadająca do morza. Sądzę, że np. Wisła mogłaby być älv.
Jest też å – rzeka mniejsza, spokojniejsza – Łyna na bank by była å.
Ale – może być i tak:
– Ci ludzie w twoim mieście to dziwni są – powiedział Szwed.
– Dlaczego?
– Oni myślą, że wszystko wiedzą lepiej, że są lepsi od reszty.
– … (zachowuję swe opinie o mentalności bonde w moim miasteczku dla siebie)… Taaak?
– Patrz. Lidan jest długi, nie? Płynie przez kilka komun. I wszędzie mówi się, że to jest å. Ale jak wpływa do Mieściny to od razu mówi się, że jest älv! Ale jaka älv?! To normalna å jest! Älv to jest Göta!

No. 11 lat tu mieszkam i nie wiedziałam. Nawiasem mówiąc Lidan jest też długi na 93km.
Ale wracajmy do naszej Goty (już bez szwedzkich znaków, dobrze?).
Jest to potężna rzeka, płynie przez Trollhattan kilkoma ramionami i tam jest jedna z potężniejszych chyba zapór i elektrowni na tej rzece. W każdym razie to ta zapora służy do regulacji poziomu wody i w Wener i w Gotcie. Spektakularne jest codzienne spuszczanie nadmiaru wody, zwłaszcza w sezonie letnim. W ciągu kilkunastu sekund zapora kilkoma kanałami wypuszcza potężne ilości wody do niemal pustego, skalistego koryta wypełniając je w całości. Strona internetowa podaje, że z każdego spustu wypada około 300 tysięcy litrów wody na sekundę. To zjawisko zawsze gromadzi sporą widownię na moście Oskara ponad zaporą. Przyznam, że choć widziałam to wiele razy, zawsze oglądam z zainteresowaniem i pewną dozą lękliwego szacunku dla potęgi natury.
Teraz, jesienią wypuszczanie wody nie odbywa się tak widowisko i nie tak regularnie, zresztą w jednym miejscu widzieliśmy paletę z cementem, drabinki i bramki, więc zapewne trwają prace konserwacyjne.
Powyżej zapór i elektrowni wznosi się góra której krawędzią biegnie ścieżka turystyczna zabezpieczona solidnym płotem. W niektórych miejscach do zbocza przymocowane są metalowe kładki – balkony skąd bez przeszkód można oglądać rzekę, koryto, mury starych i nowych budynków.
My wczoraj poszliśmy dalej niż zwykle – oczywiście zdążyliśmy się pokłócić o kierunek po drodze. W efekcie zrobiliśmy sobie spacerek siedmiokilometrowy. Z czego kilka razy było trzeba zejść w dół lub wejść na górę po schodach na wysokość pięter.
Moje kolana oraz mój krzyż mszczą się dziś na mnie.
Ale jaki tam były widoki..!

No to start
Most nad zaporami. Widzicie Wikinga?
Wiking
Puste koryto a w dali Oskarsbron
Tak wysoko jesteśmy, że owe słupy i wieże wodne mamy na wysokości wzroku
Tę brzozę, w suchym teraz korycie zawsze podziwiamy, bo każdego dnia opiera się tonom wody
Wędkarz ma na sobie kamizelkę ratunkową. Bardzo rozsądnie.
Znowu puste koryto i mury starych budynków, dziś są systematycznie zalewane.
Rzut oka z góry raz jeszcze
i na brzegu. Taka spokojna, łagodna rzeka zdawałoby się
I „zielony mosteczek uginasie” 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s