Napisałam do Szweda: Kupiłam zakwaterowanie w hostelu a nie w hotelu. Wiesz jaka to różnica? Będziemy zmuszeni korzystać z publicznych łazienek i toalet.
Odpisał mi: Nie przejmuj się, najwyżej solidarnie nie będziemy się myć.
Hm…mycie to mały problem. Gorzej z sikaniem w nocy…no ale tego już nie pisałam.
Poza tym całą sobotę i w niedzielę od nowa aktualizował mi się komp. Ten od zabawy. Ja pierdziu…W sobotę po 4 godzinach mielenia miał nadal tylko 5% aktualizacji. Stwierdziłam, że 4 godziny to przesada, odcięłam mu źródło zasilania, przerwałam aktualizację (wiem, jestem ryzykantką) i uruchomiłam ponownie. Mielił chyba ten start ze 30 minut ale zastartował. W niedzielny poranek i Starej Jędzy wyczytałam, że ładowanie wszystkiego na pulpit spowalnia komputer.
Na pulpicie mam porządek. Mam dwa rzędy ikon a pomiędzy ładny obrazek. Większość ikon to skróty, ale jest też ileś tam folderów. A w nich masa innych folderów :D. Np. mam folder zdjęcia – tam są oddzielne foldery na każdy rok, a w roku na każdy dzień. Taki fotograficzny pamiętnik. (Zdjęcia mam jeszcze na dysku zewnętrznym, żeby nie było). Mam też folder prywatne – a w środku różne foldery: pisanie, rachunki, przepisy itp. Albo np. folder rozrywka w środku foldery muzyka (i foldery na płyty, lub grupy), książki, filmy…
A tu się okazuje, że to może sprawiać, że komputer muli. A muli ostatnimi czasy na tyle okropnie, że nawet pisanie bloga bywa kłopotliwe. Z jednej strony to wina wifi – w tym mieszkaniu wifi chodzi kiepsko, a i na kablu internet bywa kapryśny, zwłaszcza po południu jak eM odpali równocześnie i kompa i telewizor, choć mamy najwyższą prędkość.
No więc czego nie bałam się przenosić poprzenosiłam z pulpitu do biblioteki, ale bojąc się, że potem tego nie znajdę na pulpicie utworzyłam skróty. A boję się, że nie znajdę dlatego, że mam wrażenie, że nie mam wpływu na to co robi mój komputer. Bo tak: mam takie coś jak biblioteka. Ale katalogu/folderu biblioteka ni grzyba wyszukać nie mogę. Mogę tylko wyszukiwać pojedyncze folder: muzyka, filmy, dokumenty.
Szczerze mówiąc najchętniej zapłaciłabym jakiemuś dobremu informatykowi by mi przeinstalował kompa. Żeby mi powywalał tysiące aplikacji jakie mam wgrane fabrycznie, a których za grzyba nie potrzebuję. Teraz, po chyba 4 latach aplikacje pozamykały mordy, bo się nauczyły, że mają się nie odzywać nie pytane. Na początku był koszmar. Przez kilka tygodni wiecznie któraś darła japę „kup mnie!!” „weź mnie!” „zaktualizuj mnie” „jestem ci potrzebna, jestem ci niezbędna, dzięki mnie będziesz wiedziała czego chcesz, nawet jeśli nie chcesz niczego to ja ci znajdę”.
Byłam wściekła, bo kupiłam permanentną reklamę, a nie bezwonne, bezgłośne, nieinwazyjne narzędzie, które pracuje dokładnie tak jak JA tego chcę.
Wreszcie spacyfikowałam – przestały mi wyskakiwać tysiące informacji, a niektóre były z dźwiękiem. Ale nadal mendy są …
Tak więc do końca nie ufam temu komputerowi, bo ja sobie mogę wybierać miejsce a on potem powie ” serio, naprawdę chcesz to tutaj położyć? Nie, ja mam lepsze miejsce, przełożę ci to gdzie indziej. Wprawdzie zapytam, ale tak żebyś nie zrozumiała o czym ja mówię, bo jeszcze się uprzesz, a tak powiesz okej, na odczepnego. Hahaha..ale będzie zabawa zanim to znajdziesz…”
W każdym razie coś niecoś poprzekładałam. Oraz usunęłam cookies. Potem komputer mi powiedział, że nie dokończył aktualizacji i czy chcę ją dokończyć teraz, za godzinę czy w innym czasie. Kliknęłam w innym czasie sądząc, że jak telefon – pokaże mi zegar bym wybrała kiedy. Nic takiego! Po prostu uznał, że inny czas to inny czas. Potem pojechałam z psem na spacer, do sklepu, zrobiłam sałatkę. Nie było mnie ze dwie, może trzy godziny. Wróciłam – a tu niebieski ekran i informacja: aktualizacja 5%.
!@#$% !!!!
Dałam mu 2 godziny. Ale ponieważ po tych dwóch godzinach miał już 87% to dałam mu całą noc. Wreszcie skończył około północy.
Rano okazało się, że muszę od nowa wpisywać hasła. Tym sposobem weszłam we wnętrzności bloga i odkryłam, że mam ileś tam nie zatwierdzonych komentarzy sprzed miesiąca czy dwóch. To wreszcie zatwierdziłam.
Więc jakby ktoś kiedyś coś pisał nie z wordpressa i nie widział swego komcia to teraz już jest.
Mój pulpit w laptopie wygląda, jak kalejdoskop…
PolubieniePolubienie
czy to jest Windows 10?
jeśli tak kup pojemny pendrive – przerzuć tam wszystkie pliki które potrzebujesz i nie chcesz stracić.
zrób reinstalację poprzez zabezpieczenia Windows – Twoje pliki nie znikną ale na wszelki wypadek będą na pendrive
PolubieniePolubienie
ciberche!!! jak ty mnie znajdujesz człowieku?!
Tak to 10.
poprzez reinstalację nie znikną mi te durne, reklamowe apki, a po niej znowu będą się wydzierać, weź mnie, weź mnie
…dobra wiem…należy mu się reinstalka po tych 4 czy 5 latach jak psu miska
PolubieniePolubienie
znalazłem dzięki blogowi iksińskiej, bo na bloxie zahasłowałaś tak, że przez chyba 2 czy 3 lata nie mogłem wejść ani prośby wysłać – a na blogspocie przypadkiem u niej w ulubionych znalazłem.
Reinstalację polecam i moim zdaniem te krzyczące apki znikną – piszę właśnie z ASUSa z roku 2014 który ostatnio zresetowałem i jest o wiele lepiej – i fabrycznych aplikacji ASUS nie ma. Żeby nie było tak pięknie to musiałem żonie kupić nowy laptop do pracy bo się bała, że wszystkie swoje pliki straci – więc przerzuciliśmy wszystko do nowego i po miesiącu, jak już potwierdziła że starego nie potrzebuje – reinstalacja. Jest lepiej a jej pliki zostały nienaruszone – ale na wszelki wypadek lepiej wszystko skopiować.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Przyznam, że ja na pulpicie nic nie mam, z wyjątkiem tego, co na dole, czyli pasku, a tam skróty do chrome, aplikacji foto, poczty i obrazów, w których mam wszystkie foldery, poza tymi, które sa w dokumentach. Chwilę trwało, zanim przyzwyczaiłam sie do 10, ale teraz sobie chwalę.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Skłamałam, kosz mam 😉
PolubieniePolubienie
No patrz…A mnie wkurza pełny pasek. Ale chyba powoli poupycham wszystko w trzewiach i zrobię jakis skrót na pasku.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Pasek slicznie na dole wyglada, a nie powoduje spowolnienia:) A do tego mam widoczna pieknie tapete własnej roboty, ktorą sobie na dzien dobry humor poprawiam:)
Miłego dnia:)
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ciberche z bloxa odeszlam juz dawno. Mialam prywatną witrynę ale coś mi tam nie leżało to jak blox oglosił że się zamyka skopiowalam wsxystko co mialam i wrzucilam tu.
PolubieniePolubienie