109.

Wczoraj był pierwszy powakacyjny fotoklub. Mało ludzi, co ja akurat lubię. Tuż za drzwiami zaczepiła mnie Maria, że jej syn był na polskim weselu, że przywiózł jej polską szynkę i że myślała o mnie jedząc tę szynkę.
Syn jak się okazało był na weselu gdzieś okolicy Tychów (czy Tych?!).
Maria nawet widząc nazwę nie dała rady jej wymówić.
– I jak mu się podobało?
– Dużo alkoholu. I jedzenia. – czyli standard.
– No tak, ale wesele trwa całe popołudnie, całą noc i następny dzień – wyjaśniłam.
Potem jeszcze dopytałam jakie związek ma jej syn z Polską. A żaden. Po prostu – chciał się nauczyć polskiego języka. Znalazł w internecie Polaka, który chciał się nauczyć szwedzkiego. I się zakumplowali.
Potem przysiadła się do nas inna kobieta – nie pamiętam jak ona się nazywa, ma fińskie imię…
A potem swoje zdjęcia pokazywała Ida Eriksson, tu jej strona https://www.idaeriksson.com/
Pierwsza kobieta, która w tym klubie prezentuje swoje prace. Dotąd rządził męski beton o średniej wieku 65lat. To rzutowało i na oceny zdjęć i na to jakich gości zapraszamy i chyba na ogólną działalność klubu. Od ubiegłego roku pałeczkę prezesa klubu przejął Peter Młodszy (poprzedni też był Peter) i widać powoli jak puszczają lody. Jest więcej wspólnych zajęć, jakichś takich ciągot w stronę wzajemnej wymiany doświadczeń i umiejętności. W ostatnim czasie doszło też sporo kobiet, bo gdy ja zaczynałam było nas zaledwie kilka.
Tak więc Ida pozywała swoje zdjęcia, opowiadała co ją inspiruje, opowiadała też jak uzyskała niektóre efekty, jak bardzo ingerowała potem w zdjęcie przy pomocy Light Room.
Ujęła mnie…Taka dziewusia, może ze 35lat, spokojna, dosyć ładna i zgrabna, pełna miękkiego wdzięku. Na wstępie powiedziała, że próbuje łapać światło na swoich zdjęciach. I już wiedziałam, że to to. Bo ja też głównie łapię światło. Moje motto to przecież „i jakie sztuki umie robić słońce kiedy się zacznie bawić kolorami” .
Jak pójdziecie do Idy galerii i odszukacie projekt Gatekeepers zwróćcie uwagę na jedno zdjęcie: są na nim otwarte drzwi, za nimi zielonkawa ściana, oraz łuszcząca się farba na ścianach na planie pierwszym oraz wpadająca z niewidocznego okna smuga światła. Szkoda, że samo zdjęcie nie ma osobnego linka.
Na ekranie wygląda to słabiej. W ciemnym pomieszczeniu, na dużym ekranie jest to coś, na co nie mogłam przestać patrzeć. Kwintesencja tego co lubię: światło i struktura koloru w roli głównej.
Naprawdę, nawet jak was nie interesuje fotografia – obejrzyjcie zdjęcia Idy, bo warte, choć nie ma tam takich ładnych widoczków jak u mojej ulubionej fotografki Ewy R.
…………………………………………….. Tu się zatrzymałam na chwilę, żeby znowu popatrzeć na zdjęcia Idy……………………. I znowu stwierdzam, że jednak powinno się oglądać dużym ekranie i ciemności.
Potem Peter Młodszy dziękował artystce za przybycie. Ha! To też było fajne zajwisko, kiedy patrząc na nią prostował się, wypinał klatkę, wciągał brzuch albo wysuwał biodra do przodu. Taniec godowy! Nigdy dotąd nie widziałam czegoś takiego tak wyraźnie. Może dlatego to zauważyłam, że znam Petera kilka lat. Peter Młodszy jest mniej więcej w moim wieku, czyli całkiem młody facet. Jest całkiem przystojny, choć ostatnio przybrał na wadze i zapuścił brodę. Jak dotąd był w klubie jedynym facetem na którego można było patrzeć z pewną przyjemnością estetyczną. (Teraz przybyła mu konkurencja, ale Michael rzadko bywa). No, inna rzecz, że panie w klubie, nawet te nowe, pewnie do grzechu by nie namówiły nawet na bezludnej wyspie, bo jednak dość wiekowe. Ja byłam chyba do niedawna najmłodsza. I najładniejsza…powiem nieskromnie. A co tam…choć raz dane mi było poczuć się „najładniejszą w klasie”.
W każdym razie potem ucięłam sobie pogawędkę z innymi paniami, bo siedząca na przeciwko Kerstin (wymawia się Siaśztin) zapytała czy jestem Polką i że to musi być trudne…
Nie do końca zrozumiałam dlaczego uważa, że to musi być trudne, mówiła dość dużo i robiła pełno dygresji, w dodatku dookoła był gwar, a ona siedziała po drugiej stronie stołu. Wreszcie zagłębiła się w instagrama, z jakiegoś powodu chcąc mi pokazać profil jakiejś kobiety…
Zrobiło się późno i lokal opustoszał.
Wyszłyśmy z Marią. Powiedziałam: jakbyś miała chęć na wspólną fikę, albo na fotospacer, czy foto wyjazd- zadzwoń.
Maria prócz fotografowania – maluje. I strasznie, ale to strasznie chciałaby móc sfotografować baletnice.
A Ida podpowiedziała kilka pytań które warto sobie zadać. Jedno z nich to o jakich fotografiach marzysz.
I przyszła mi do głowy sesja foto na tle starej fabryki porcelany, pod starymi przęsłami – z Zozo w pointach i długiej, lekkiej spódnicy. Mam taki szyfon, starą zasłonę, w kolorze kobaltowym. Kilka warstw…
Czy Zozo by się zgodziła? Hm…

Jedna myśl w temacie “109.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s