-9

i wiatr. No ja tam …

i wiatr. No ja tam dzisiaj z domu nie wychodzę.
Spałabym dłużej, ale Kocio mruczał rozdzierająco od czasu do czasu wzmacniając efekt łapką smyrającą po twarzy lub zimnym nosem wkładanym do ucha. Kocio już nie wzbudza mojej agresji gdy mnie tak bladym świtem dnia wolnego ze snu wyrywa. To raczej spokojna rezygnacja i świadomość, że Kocio się mocno postarzał. Ma swoje dziwactwa, jak starzy ludzie. Na przykład kuweta. Siku może tam zrobić, ale inne sprawy Kocio załatwia tuż za nią. Dlaczego ? Próbowałam tę kuwetę ustawiać na różne sposoby, a kupa zawsze ląduje obok. No ci mam zrobić ?
Albo spanie – ulubione miejsce spania Kocia jest w szafie, na moich ubraniach. Walczyłam, kombinowałam, Kocio wygrał. Na szczęście na najniższej półce leżą majtki i skarpetki, więc ich zakłaczenie nie jest przesadnie widoczne.
No ale jest coś, co mnie wzrusza. Gdy jestem w domu Kocio chodzi za mną cały czas. Ja właściwie to najwięcej czasu spędzam w kuchni , albo gotując, albo siedząc przy stole z komputerem czy maszyną do szycia. Wtedy Kocio układa się na najbliższym krześle, choć nim to zrobi próbuje ułożyć się na stole, pomiędzy moimi rękami.
A kiedy już porobię co miałam do porobienia, albo gdy kręgosłup wyje o litość, bo ma dość twardego krzesła, idę do sypialni, na łóżko. Podparta o poduszkę, podpartą o ścianę czytam albo oglądam albo słucham muzyki klepiąc bezmyślną gierkę typu pasjans czy inny mahjong. Kocio przychodzi chwilę po mnie, łazi, mruczy, pomiaukuje, wreszcie zmusza mnie do przesunięcia i zrobienia mu miejsca. Rozciąga się wtedy jak długi, wzdłuż mojego boku, najlepiej tak by grzbiet przylegał do mojej ręki, a najlepiej układając się na niej całym swoim miękkim ciężarem. Mruczy i mruczy, aż mruczenie staje się cichsze i cichsze. Kocio zasypia. A kiedy i na mnie przychodzi pora kładę się głową w odwrotnym kierunku – pod ścianą brak mi świeżego powietrza i budzę się co chwila. Układam się, układam poduszkę, nakrywam kołdrą co marznie (krzyż), odkrywam kołdrę gdzie za gorąco (stopy). I po chwili czuję lekkie stąpanie. Kocio zatrzymuje się przy mojej głowie,wącha, okrąża ją przydeptując mi włosy (znaczy trzeba iść do fryzjera) i układa się zawsze przy mojej twarzy. Jeśli za szybko zmienię bok – Kocio powtórzy manewr z chodzeniem, wąchaniem i deptaniem włosów.
Taki jest ten mój Kocio. Jego miłość przejawia się w potrzebie posiadania mnie blisko. Kiedy byłam w Polsce Kocio płakał wieczorami podobno. 
No i jak tu takiego nie kochać. 10 dwunastoletnich kilogramów miłości. Złości mnie czasem, ale częściej myślę że to już naprawdę niedługo gdy przestanie. Jeszcze rok, może dwa.
Czemu ten czas tak szybko pędzi ?

…a przecież nie o tym chciałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s