Damsko –męskie sprawki i rozprawki

Okazuje się, że w …

Okazuje się, że w Szwecji, jak i w Polsce, panowie parający się księgowością doprowadziliby do cnoty nawet Messalinę. Wnioskuję po kolegach z kursu. Było ich dotąd dwóch. Vicent wzbudzał jeszcze jako takie zainteresowanie, choć bardziej to było zainteresowanie "nieco odmienną koleżanką" niż facetem. Vicent jest dowcipny, podśmiewa się sam z siebie, ze swego upośledzonego języka, z kalectwa w pojmowaniu różnic między winien i ma mimo prawniczego wykształcenia i stażu. Ten drugi, którego imienia nie pamiętam (po trzech tygodniach!) jest po prostu przezroczysty. Póki się nie odezwie żadna go nie zauważa.
W poniedziałek doszedł nowy. Też przezroczysty. Jego imię też jest okryte naszą niewiedzą. Moje koleżanki, kobiety w rozmaitym wieku, z rozmaitym "statusem związku".
No ale mimo wszystko! Znam kobiety i zawsze, ale to absolutnie zawsze znajdzie się choć jedna która się choćby trochę zainteresuje facetem, choćby i był najszkaradniejszy. Nawet nie po to by zaraz romansować, ale ot tak, dla sportu. A tu nic. NIC. Te Szwedki to chyba jakieś zimne, myślałam sobie. No dziwne, żeby tak żadna, ale to absolutnie żadna ?
Tak sobie rozmyślałam poziewując nad kolejnymi fakturami. Ciekawa rzecz, odkąd chodzę na kurs marzę tylko o tym by móc się położyć spać, i zasypiam natychmiast jak tylko sobie na to pozwolę. Było wtorkowe, wczesne popołudnie. Dziewczyny leniwie kończyły lunch, dopijały piątą filiżankę kawy, dwie czy trzy siedziały już na swoich miejscach. I naraz w progu stanęło zjawisko. Brunet, typ urody europejski, okulary, średni wzrost, tusza w sam raz, uśmiech jak z reklamy pasty do zębów.
Zapytał gdzie może usiąść. Wszystkie obecne się zainteresowały. Absolutnie wszystkie, choć normalnie Obcy nie wzbudza żadnego zainteresowania, bo ludzi wciąż się sporo kręci, kto by tam uwagę na wszystkich zwracał. A teraz każda z przejęciem się rozglądała wokół siebie, które biurko wolne. Już, już z dziką niemal satysfakcją proponowałam miejsce koło siebie, gdy przypomniałam sobie, że rano zajęła je nowa kursantka.
Któraś powiedziała, że wolne miejsce tylko w tym drugim, maleńkim pokoju przy ksero. Jej "niestety" brzmiało jak prawdziwe niestety. Nie odezwałam się. Na wszelki wypadek, co się będę wysypywać z zawiedzionymi nadziejami. Ale z ciekawością oczekuję przerwy na śniadanie. Anka-Zośka w ostatnich dniach nie przychodziła, nie wiem czemu. A ona ma diabła za skórą, to widać. Szkoda, że AnnaLi skończyła, bo mogłoby być wesoło.
A ja sobie posiedzę w kąciku. Po-kontempluję zjawisko, z nadzieją, że więcej takich jednak się pęta po tym dziale szwedzkiej gospodarki narodowej.
No bo co.  Podrywać wszak nie będę. I wiek nie ten i uroda.

Acha. Po angielsku zaczynam gadać. I pisać. Wreszcie. Choć często pomaga mi wujek Gugiel. Z kronikarskiego obowiązku donoszę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s