Śpiewała jakieś 40lat temu Krystyna Prońko.
I odpowiadał jej chór:
Po szarość, po szarość, po szarość.
Ale dalej było:
Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc, przez noc, przez noc
Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc, przez noc, przez noc
My wczoraj staliśmy po nadzieję. Tutaj: jesteśmy jakoś w połowie drogi.

Po dwóch godzinach dotarliśmy do stolika. Pan sprawdził dowód, wskazał rubryczkę do podpisu, w innej rubryczce zanotował, że odmówiłam… Minuta za kotarką… I przybiłyśmy ze znajomą żółwika.
Udało się. Na osiem gwiazdek się udało 😀
Co dalej będzie?
Coś się zmieni?
Czy zostanie jak było?
Czas pokaże.
—-
A tymczasem jesień na całego. Wyciągnęłam mój pasiasty sweter i wełniane skarpety. Na spacerach z Tosią bywa chłodno.
Dziś był prawdziwy mróz w nocy! Nie przymrozek. Temperatura spadła do -1.
Mój biedny Malutek był cały biały po nocy, buuuuu.
W domu ciepło. Nocami nawet za ciepło mimo zakręconego kaloryfera. Musiałam uchylić okno. Tosia chyba zmarzła, bo się wyniosła na kanapę do salonu. Basil, wtulony w zgięcie moich kolan, spał jak zaklęty całą noc.
Tosia marznie, bo zgubiła masę sierści. Czekam jeszcze ze dwa tygodnie, jak nie zacznie się jej wygląd poprawiać znowu czeka nas wizyta u weterynarza.
——–
Wczoraj, gdy po całym dniu w Goteborgu weszłam do domu znowu miałam to cudne odczucie bycia na właściwym miejscu. W miejscu dobrym i bezpiecznym.
Kocham moje mieszkanie. Nigdy dotąd nie miałam czegoś takiego… było mi w zasadzie obojętne co w tym mieszkaniu jest, byle spełniało swoje zadanie. Zasłony, nie ważne z czego, byle zasłaniały. Kosz na śmieci? A co za różnica jakiego koloru? Stoi w szafce i go nie widać…
Takie drobiazgi… A teraz oglądam każdą rzecz po wiele razy i zastanawiam się czy ją chcę, czy jest właśnie taka jak chcę?
W second handzie kupiłam lampę sufitową do przedpokoju, metalową. Cieszyłam się jak dziecko z nowej zabawki i od razu ją zawiesiłam.
Lubię sprzątać. To dziwne, ale sprzątanie sprawia mi przyjemność. Uśmiecham się patrząc na podłogę wolną od psich kłaków. Na pusty blat i zlew w kuchni. Na czyste lustro nad umywalką.
Najbardziej zachwyca mnie wciąż czysta kuchenka, bez brązowego nagaru wokół palników. Czyli da się! Ilekroć mi cokolwiek wykipi – wycieram natychmiast…
W domu mam przeważnie ciszę. Mało muzyki, no chyba, że przy pracy, gdy nie robię nic wymagającego skupienia.
Wieczory spędzam na kanapie w salonie, z psem przytulonym do boku.
Dziergam kocyk dla przyszłej wnuczki mojej koleżanki. Oglądam filmy na telewizorze. Już do niego przywykłam. Rzeczywiście: lepiej niż na komputerze. Tylko ostatnio mnie wkurzył, bo z uporem nie chciał znaleźć aplikacji Vod Tvp. A ja chciałam obejrzeć Dewajtis.
Skończyło się na podłączeniu laptopa do telewizora. Obejrzałam to, co dotychczas wypuścili.
No, trzeba przyznać, że film dobrze zrobiony. Szkoda tylko że aż tak wiernie według książki. Bohaterowi są za bardzo jednowymiarowi. No ale: albo wierna ekranizacja, albo pogłębienie bohaterów.
Rodziewczówna myszą trąci, niestety. Ale z drugiej strony: przecież po to są bajki, żeby był podział na dobro co zawsze zwycięża, i zło co zawsze ponosi karę.
Poniedziałek czas zacząć…
