W czwartek, akurat stałam przy kasie w sklepie, gdy zadzwonił mi telefon. Żaba.
– Słuchaj- wychrypiała, a ja wiedziałem już co powie dalej i się nie pomyliłam.
– Umieramy z Guśką na katar.
Zatem piątkowa impreza została odwołana. Z jednej strony trochę mi żal, z drugiej myśl : o, fajnie! Miśka znów wybywa, wolna chata , wolny komputer – ta noc będzie moja!
Piątek w pracy sączył się niemrawo. Dyrektor administracyjny oszczędza na ogrzewaniu, w związku z tym w pokojach chodzą grzejniki, a na korytarzu i w toalecie lodówka. I od razu efekty: Madzia Mała-chora, Madźka-chora, Żaba-chora, Andrzejek-chory. Andrzejek przyniósł zwolnienie do piątku za tydzień. Szliśmy razem z sekretariatu, gdy się nagle zreflektował :
– Ojej! To my się już nie zobaczymy.
No faktycznie, cholera. A ja go tak polubiłam. Nie dość, że najładniejszy chłopak w Fabryce, to jeszcze dziwak, co to np. Chłopów czytywał dla przyjemności. Kochający Trylogię, napadł mnie kiedyś pytaniem o imię Bohuna, a że je znałam, to chyba zyskałam w jego oczach.
Padliśmy sobie w objęcia. Ucałowałam go szczerze i czułam jak szczerze mnie przytula. Kurde! Człowiek musi się z pracy zwolnić, żeby poczuć, że jego sympatie są odwzajemniane…Inna rzecz, że w żadnej pracy nie miałam takiej sytuacji, że polubiłam i związałam się emocjonalnie z większością pracujących…
Tymczasem na korytarzu trwało malowanie lamperii, czego efektem był wszechobecny smród farby, a mój Kosmita zaczął wybudzać się z hibernacji, w której trwał od kilku tygodni. Poczułam dwa kopnięcia w prawą stronę czaszki i zażądałam otwarcia okna.
Z pracy szłam piechotą. Z głupia frant zaszłam do sklepu. Zupełnie nie wiem dlaczego, bo tam rozmiar XXL zwykle odpowiada przeciętnemu rozmiarowi 36. Ale zaszłam. I od razu, natychmiast, na wieszaku zobaczyłam moją kurtkę, którą widziałam w marzeniach. Drelich szaro-zielony. Pikowana od środka, do połowy bioder, z kapturem , obszyta białym "miśkiem". Ciepła, lekka, wygodna! Cudna. Dobra! I w dodatku po przecenie za 44,90! Cuda się jednak zdarzają.
No a potem, jak już siedziałam w autobusie to się zagapiłam na czule żegnającą się parkę. I coś mnie zaciekawiło w dziewczynie. Spojrzałam uważniej. Włosy, kurtka, torba…Miśka! A to ci dopiero. Na wszelki wypadek odwróciłam się od okna, co będę dzieci płoszyć. Chłopiec całkiem ładny, gdybym gustowała w osiemnastolatkach.
W domu bałagan. Pusta lodówka. Miska szykująca się imprezę co wykluczało z mojej strony jakiekolwiek ruchy, więc zasiadłam w fotelu z książką.
Wreszcie poszła. Zebrałam kubki ze stołu. Powiesiłam dwie pary majtek. Schowałam jeden sweter. Zaczęły się Gwiezdne Wojny. Poszłam do wanny. Potem do łóżeczka. Film do końca obejrzałam siłą woli. Ledwie pokazały się napisy opadłam na poduszkę. Ostatkiem świadomości wyłączyłam telewizor.
Miśki powrotu do domu nie słyszałam. Spałam do siódmej jak zabita.
Tak wyglądają piątkowe orgie …dziestolatki.
Życie zaczyna się po … ?
W czwartek, akurat …