Normal
0
21
<!–
/* Font Definitions */
@font-face
{font-family:"Arial Unicode MS";
panose-1:2 11 6 4 2 2 2 2 2 4;
mso-font-charset:128;
mso-generic-font-family:swiss;
mso-font-pitch:variable;
mso-font-signature:-1 -369098753 63 0 4129279 0;}
@font-face
{font-family:"@Arial Unicode MS";
panose-1:2 11 6 4 2 2 2 2 2 4;
mso-font-charset:128;
mso-generic-font-family:swiss;
mso-font-pitch:variable;
mso-font-signature:-1 -369098753 63 0 4129279 0;}
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:612.0pt 792.0pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>
Przez brak obowiązków życie porąbało mi się zupełnie.
Wczoraj zasnęłam w porze, o której zdarzało mi się wstawać. Dziś
wstałam w porze, kiedy powinnam już pracować z motorkiem na czwartym biegu. Tak
jest od wyjazdu dzieci.
Termometr pokazuje jakieś straszne temperatury ujemne, zwykle strzałka mija
dziesiątkę, w związku z czym nie mam żadnej motywacji by wyjść na spacer, że o
rowerze nie wspomnę.
W domu dość chłodno, zwłaszcza po zachodzie słońca, gdy promienie nie dają
dodatkowego ciepła. Ubieramy się w swetry i rozgrzewamy gorącym gloggiem. Ja
dodatkowo zakładam na zwykłe skarpety, skarpety wełniane podwędzone mężowi. On
i tak nie nosi bo (uwaga!): oczka ściegu go uwierają. Ktoś to sobie wyobraża?
Taki delikatny. Pamiętacie jak w filmie "Nigdy w życiu" Tomasz mówił
do Judyty, że jadła w łóżku i potem mu całą noc okruchy spać nie dały? Wypisz
wymaluj Marcepanek.
Z nudów oglądam taką masę filmów, że zaczynają mi się całkiem mieszać. Z
drugiej strony nadmiar czasu przejawia się tym, że go całkowicie roztrwoniłam.
Do książek nie zajrzałam ani razu. Już nie mówię do podręczników, ale
przyniosłam sobie z biblioteki dwie książeczki dla dzieci, po szwedzku, i nie
ruszyłam. No ale całkiem bezczynna nie byłam: wypełniłam dwa formularze do CSN,
na zasiłki szkolne dla Młodego i dla mnie. Piszą, że mamy prawo się ubiegać, a
w obecnej sytuacji każdy grosz się przyda, bo żyjemy mocno na styk.
Nie chcę narzekać, bo i tak żyjemy lepiej niż w Polsce: z jednej, jedynej
wypłaty Marcepanka utrzymujemy dwa mieszkania oraz czworo ludzi i jeszcze nam
zostaje na jedzenie. Przy czym utrzymanie Miski w Polsce z opłatami i
zwierzakami to mniej więcej 1/3 naszego dochodu. Jakieś kalekie te proporcje,
skoro za prąd i gaz w Polsce płacę więcej niż za prąd (tu gazu się nie używa) w
Szwecji.
Z mieszkaniem w Polsce mam dodatkowe atrakcje w postaci
pogróżek sąsiadek, że starają się o eksmisję Miski. Naprawdę! Bo ona jest już
trzecim pokoleniem w tym mieszkaniu. Nie wiem co to ma do rzeczy, ale pomijając
wszystko inne, to moja matka jest tam nadal zameldowana a czynsz jest płacony
regularnie…
E, niepotrzebnie o tym myślę, bo znów mi się ciśnienie podnosi i łupie z
tyłu w głowie.
Tak czy siak, leniuchowałam do bólu przez ostatnie dni. Do tego stopnia, że
zgłupiałam dziś rano zobaczywszy na gadu-gadu świecące słoneczko koleżanki, o
której wiem, że internetu używa tylko w pracy. Chwilę trwało nim przypomniałam
sobie, że w Polsce trwa już rok w pełni i wszyscy zagnani do ciężkiej roboty –
bo nowy rok, inwentaryzacje trzeba skończyć, pity porobić, bilanse i inne
sprawozdania- i o Nowym Roku zapomnieli na amen, że Bożego Narodzenia nie wspomnę.
Ja jeszcze jutro mam wolne, bo 6 stycznia, czyli Trzech Króli jest w
Szwecji świętem i dniem ustawowo wolnym od pracy.
Dziś musze pójść spać jak człowiek – przed północą, i męża też zagnać, bo
inaczej we środę będzie bolało.
Obiecałam sobie, że bez względu na temperaturę wyjdę dziś z domu. To idę się
zbierać.
U Was też taki mróz? Może choć na pociechę macie słońca trochę?