105. Plotki, plotki

Czyli między nami Polakami.

Jest nas, Polaków, tutaj garstka. Nie tak, jak w innych pobliskich miasteczkach, gdzie obsadę niemal całej firmy stanowią Polacy.
Nas tu, w mojej komunie jest niewielu i mieszkamy rozproszeni.
Ale się znamy. Nawet jeśli nie osobiście to ze słyszenia i dowiadujemy się różnych rzeczy, no bo plotkujemy. Tak, ja pewnie czasem też, choć staram się nie.
I tak np. pan X kolegował się z panem Y. Pan X to człowiek, który ze wszech miar stara się być porządnym człowiekiem. Pan Y natomiast jest Gorliwym Katolikiem. Pan X w ramach swojej pracy czasem spotyka się z Bogaczami a ci pytają czy nie zrobiłby im tego czy owego. Pan X polecał wtedy pana Y czyli Gorliwego Katolika. Ale za każdym razem prosił Pan X by praca była nie na czarno, bo on poleca, ręczy swoim dobrym imieniem.
No i ostatnio GK wykonał jakąś pracę… ale odwalił fuszerkę a potem zwlekał z naprawą. Bogacz się wkurzył zadzwonił do Iksa. No bo skoro go polecał… I przy okazji wyszło na jaw, że Gorliwy Katolik nie wystawił faktury. Zaklinał się na wszystko, że wystawi, że to przeoczenie, oddał jakąś część kasy w ramach bonusu… Ale faktura do Bogacza nie dotarła, więc Bogacz do Iksa powiedział, że chyba podejmie kroki w tej sprawie tym bardziej, że pracuje w policji skarbowej… Ups.
Smaczku całej sprawie dodaje to, że Gorliwy Katolik jest gorliwym katolikiem. Pytany czy takie postępowanie nie kłóci się z Dekalogiem (Nie kradnij) odpowiadał, że przecież on się z tego wyspowiada do Najświętszej Panienki a ona mu wybaczy i wszystko będzie okej.
(Nareszcie zrozumiałam, dlaczego im kto większy drań tym gorliwiej lata do kościoła).

Z kolei jedna moja klientka pogniewała się na mnie, bo ją z lekka objechałam, za coś tam… Papierów nie zabrała, ale chyba miała zamiar, bo otwarcie nowej firmy zleciła komuś zupełnie innemu.
Ale miesiąc potem, tłumacząc się mętnie, że chciała mi oszczędzić pracy, poprosiła mnie o przejęcie sprawy, bo jej jakoś z tamtą panią nie po drodze.
Przejęłam, jakby to była całkiem normalna sprawa. Ale mam dziką satysfakcję oraz zajawkę „Acha! Żadnych sentymentów? Okej…” co przekłada się na włączanie licznika.

Inna moja klientka wdała się w romans z facetem młodszym o jakieś 10lat. Przy czym Pani ma lat jakieś 30, a w tym wieku -10lat to przepaść (moim zdaniem). Pani na fali miłosnego uniesienia postanowiła przenieść się z biznesem do innego miasta. Problem w tym, że tam, skąd się wynosi, wynajmowała lokal oraz wyposażenie z dwiema innymi paniami. A pani Zakochana myślała, że sobie odfrunie z dnia na dzień, bez uprzedzania nikogo, zostawiając tylko po sobie nieopłaconą fakturę na czynsz.
Ja się dowiedziałam o jej przenosinach z smsa jakiego wysłała do swoich klientów. Takim samym smsem powiadomiła mnie, że księgową zmienia, też w ostatnim możliwym momencie.

Na koniec rzecz okropna, makabryczna wręcz.
Nasz dobry kolega przy okazji mój klient walczy z rakiem.
On akurat zna wszystkich i wszyscy znają jego. I lubią. Co dziwne akurat o nim nigdy od nikogo nie usłyszałam złego słowa.
Nic więc dziwnego, że temat jego choroby jest przedmiotem rozmów i w zasadzie każde spotkanie między rodakami prowadzi do wymiany informacji a czasem niemal licytacji, kto ma najświeższe wieści. Tym bardziej, że on sam chętnie i obszernie opowiada o swoim stanie.

Ostatnio znowu wylądował w szpitalu… Poproszono mnie o pomoc, poszłam do szpitala z żoną, widziałam kolegę przez chwilę i nie wyglądał dobrze.
Ale mam kontakt z żoną, w piątek mówiła, że chyba jest trochę lepiej, że zaczął wstawać…
Aż tu wczoraj wieczorem dzwoni mój telefon, na wyświetlaczu dawno niewidziana znajoma z sąsiedniego miasteczka. Zaczyna mówić o koledze i mówi w czasie przeszłym „Bo wy się chyba trzymaliście blisko, a ja nie znam nikogo więcej, ale zawsze go bardzo lubiłam…”
Co? O czym ty mówisz?
– To ty nie wiesz? Zmarł…
Ona coś gadała, a ja siedziałam ogłuszona.
Owszem, wciąż się boimy, że przegra, bo walczy od roku…
Ale jak to zmarł? Przecież było lepiej? Dlaczego ja nic nie wiem, dlaczego żona nic nie powiedziała? O matko, może nie jest w stanie, a jest tu sama, od niedawna… Rozpłakałam się.
Przeprosiłam znajomą. Zadzwoniłam do innej, która też blisko z kolegą i jego żoną, ale ona też o niczym nie ma pojęcia…
Wreszcie zadzwoniłam do żony. Nie odebrała.
Po chwili – oddzwoniła. Normalny głos, trochę ciąga nosem, ale brzmi… normalnie.
– Słuchaj… usłyszałam dziwną rzecz i nie wiem… O twoim mężu…
Zaczęłam głupio, bo proste „Czy wszystko w porządku” mi do głowy nie przyszło.
– Powiedzieli mi, że zmarł…
– CO?
Ona jest tu od lata! Nie zna języka. Jeśli ktoś ze szpitala by chciał ją o czymś zawiadomić, to możliwe, że mają mój numer telefonu! Ale to mi do głowy nie przyszło wtedy.
– Przecież ja właśnie od niego wróciłam. Nawet trochę się ze mną przeszedł…
– Uff… znaczy, że będzie długo żył, bo myśmy już mu pogrzeb organizowali.

Oddzwoniłam i do jednej znajomej, i do drugiej, jak najszybciej, żeby plotka nie poszła dalej…

I tak to jest.



10 myśli w temacie “105. Plotki, plotki

  1. Ooooo, to ja Ci też plotkę opowiem.
    Działo się to daaawno, dawno temu, jak miałam może z siedemnaście lat. Czyli koło roku 1990. Nie mieliśmy telefonu w domu, najbliższy był w domu zakonnym kilkadziesiąt metrów dalej. A telefony były na korbkę, z panią telefonistką ręcznie łącząca połączenie gdzieś w centrali na poczcie. Owe panie miały możliwość podsłuchiwania rozmów, z czego chętnie korzystały i roznosiły plotki po całej wsi. Nieraz słychać było charakterystyczne buczenie w słuchawce lub, co gorsza, tykający przy centralce wielki budzik…
    No i pewnego letniego poranka do sióstr zakonnych zadzwoniła nasza ciotka spod Węgorzewa, aby przekazać, że utopiła się nasza nastoletnia kuzynka i żeby zadzwonić od kogoś do sołtysa, to oni zawołają ciotkę, żeby poznać resztę szczegółów i ustalić, co dalej. Bo przecież trzeba pomóc w organizacji pogrzebu, stypy itp.
    Mama zadzwoniła parę godzin później do ciotki i zarządziła, że pakujemy się i jedziemy do nich, bo tam jest spore gospodarstwo, oni nie mają do niczego głowy, pozostałe dzieci daleko- słowem, skoro mamy wakacje, to trzeba pomóc. Nie było nas z tydzień, ojciec wyjeżdżał rano do pracy, wracał wieczorem….
    A tymczasem pani telefonistka podsłuchała pierwszą rozmowę. Utopiła się nastoletnia dziewczyna…. coś tam usłyszała, coś przeoczyła, złożyła sobie w głowie, że ja pasuję do opisu i puściła plotkę, że się utopiłam… Mama była nauczycielką, ojciec mechanikiem, więc mnóstwo osób nas znało. Rano listonosze usłyszeli na poczcie, że się utopiłam i ponieśli wraz z pocztą wiadomość do pobliskich wiosek. Mieszkańcy zaczęli zbierać pieniądze na wieniec, Zenka i Marysi córka się utopiła, taka tragedia… Robotnicy leśni przekazali tą wiadomość w sąsiednich leśnictwach, spotykali się na zrębach. Słowem, cała okolica wiedziała, że nie żyję. Sporo osób mnie opłakało…Podobno. No ale był jeden kłopot – żadnego nekrologu, żadnej informacji, kiedy pogrzeb…. Znajomi krępowali się przyjść do domu (tak przynajmniej mówili), żeby zapytać. No a mamy nigdzie nie było widać, ani do sklepu nie przychodziła, ani przy domu jej nie było… A, nie, jeden pan twierdził, ze widział mój nekrolog przy kościele, ale nie mógł rozczytać, kiedy pogrzeb, bo nie miał okularów 🙂
    Po tygodniu, kiedy już wyprawiłyśmy w ostatnią drogę moją kuzynkę, wróciłyśmy (autobusem) do domu. Do dziś pamiętam dziwne spojrzenia ludzi, kiedy nas widzieli na przystanku, idące do domu…. Wiele tygodni później poznałyśmy całą prawdę.
    Dziś się z tego śmieję i opowiadam jako anegdotę, ale wtedy wcale mi do śmiechu nie było. Miałam szaloną ochotę przyodziać się w białe prześcieradło i pójść nocą pod okna poczty, kiedy owa pani plotkara będzie w pracy…. Mama jakoś mnie odwiodła od tego pomysłu. W każdym razie owa pani do dzis na mój widok przechodzi na drugą stronę drogi.

    Polubienie

    1. Polacy mówią między sobą, że nikt cię tak dobrze nie oszuka jak rodak, ale wielu Polaków za granicą ciągnie do skupisk Polaków – szukają po facebookach polskojęzycznych usług różnej maści, rzekomo z powodu łatwości uzgodnienia szczegółów, ale moim zdaniem wielu liczy, że Polak z Polaka nie zedrze, zrobi taniej. A prawda jest taka, że jak się chce tu legalnie pracować, odkładać na emeryturę czy chorobę to zwyczajnie: nie można zejść poniżej pewnej stawki, bo inaczej robi się za półdarmo… Więc potem żal, że Polak a ma stawki jak Szwed, jakbym wiedział to bym poszedł do Szweda. Ale staropolski zwyczaj to umowa pt „dogadamy się, będzie pan zadowolony”.
      A potem płacz po internetach, że zrobił fuszerkę, a wziął gruba kasę, albo zrobiłem, a ten złodziej mi nie zapłacił. A jak pytasz czy mieli umowę, to oczywiście nie, bo po co? Przecież ustna też ważna, ale ustnej komornikowi nie pokażesz…
      Takie klimaciki, pewnie wszędzie takie same.

      Polubienie

  2. Dopiero teraz skumałaś, jak polski kościół (o innych nie wiem, a w założeniach jest inaczej) przerobił sakrament pokuty? Dwie zdrowaśki, Alleluja i do przodu. To stąd to poczucie czystości moralnej.

    Polubienie

    1. A żebyś wiedziała! Kalina, ja się ślizgam na granicy z autyzmem. Zawsze mam ogromne poczucie sprawiedliwości, nawet wtedy jak sama coś robię nie tak, to wiem, że to co robię jest nie w porządku.
      I naprawdę, ale to naprawdę do tej pory nigdy nie przyszło mi do głowy, że można wierzyć tak cynicznie.
      Ja jestem racjonalna do bólu nie wierzę w żadnego starca z brodą, choć reinkarnacja wydaje się fajna, ale w nią też nie wierzę.

      Polubienie

      1. w tym jest wiele więcej oszustwa. księżą mówią rzeczy, których nie ma w tej religii, np. o życiu wiecznym. Ono oczywiście jest przewidziane, ale nie tak że spotkamy tam swoich bliskich. Tyle, że w tej wersji owieczki by się zbiesiły, wiec plota tak, by one były zadowolone

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s