98.

Ych…
Chciałam pokazać zdjęcia z jesiennej, pustej plaży, ale uruchomienie lightroom wymaga cierpliwości. Już samo uruchomienie aplikacji na komputerze przypomina rozmowę Macieja Sthura z call center.
Nienawidzę tych systemów – Windows, Adobe i innych takich.
Problem w tym, że nic innego nie ma.
Najbardziej wkurzają mnie hasła. Coraz bardziej skomplikowane, coraz bardziej wymagające, kilkustopniowe potwierdzenie tożsamości. Ludzieee… Czy ja jestem Fort Knox? Czy nie powinno być to kwestią wyboru jak chronię swoje rzeczy w internecie?
Rozumiem bank. Rozumiem rozmaitej maści artyści, ale na grzyb zwykłej KasiP sto różnych zabezpieczeń do programu? Ktoś sobie weźmie zdjęcia mojego psa? Kwiatków? …a proszę bardzo.
grrrr….

Plaża była pusta. Było niebiesko, chmurzyście, bezwietrznie. Pięknie. Przeszliśmy całą od początku do końca. Odkryliśmy, że za laskiem plaża ma ciąg dalszy, choć tym razem znajduje się w prywatnych rękach, ale wciąż dostępna dla zwykłych śmiertelników. Różnica polegała tylko na tym, że na tej prywatnej stały, wkopane w piach, krzesła-leżaki i łodzie. Oraz nie było toi-toi.
Próbowaliśmy dojść do miejsca zwanego Zapomnianym miastem czyli starej kopalni. Nie spodziewam się spektakularnych widoków, ale szukam tego miejsca już od dawna, bo nie jest zaznaczone na żadnej mapie, nie prowadzi do niego żaden szlak, ale jest w opisach Halleberg. No więc: muszę.
Gogiel mi niestety powiedział, że czeka nas jeszcze dobre 40min wędrówki po lesie, po trudnym terenie, zrezygnowaliśmy. Wygląda na to, że trzeba się wybrać dość wcześnie, z zapasem wody i jedzenia. Następnym razem….kto wie kiedy?
Wróciliśmy, Tosia na widok samochodu zaparła się łapami. Strasznie nie chciała do domu. No tak… w domu nudy i kot-potwór.
Kot się zadomowił na dobre.
Ogólnie rzecz biorąc jest zaskakująco mało kłopotliwym kotem. Czasem rozrabia: wspina się na zasłonki, na kwiatka, żaluzje… Jeden prysk ze spryskiwacza i koduje, że nie wolno. Tylko drapania mebli nie mogę go oduczyć. Ma drapak, ale guzik go obchodzi. Mimo popsikania sprajem co niby miał go zachęcić. Pazurki mu obcinam, ale ponieważ nie umiem tego robić, a on się wyrywa obcinam za mało i szybko odrastają.
Muszę chyba kupić jakąś matę- drapak bo Basil preferuje poziome powierzchnie.
Z psem się dogadują aczkolwiek nie jest to bratersko-siostrzana relacja. Nie śpią przytulone do siebie. Tośka zabiera Basilowi zabawki i gania go. Nie pozwalam, ale… Czasem mam wrażenie, że ten gnom sam ją prowokuje! Nie boi się jej to pewne, ale gdy się z nim bawię zachowuje czujność by móc prysnąć w każdej chwili. Tosia pogodziła się, że czasem musi zostać za bramką, ale wtedy ma Pańcia do którego może iść.
Komicznie jest patrzeć gdy Basil stoi jakimś krześle czy kanapie, a Tosia trąca go nosem. Basil jest niewiele większy od tosinej mordki.
W nocy śpią oboje u mnie. Ych…czasem bywa to kłopotliwe. Tosia kładzie się skromnie, zwija w kłębek w rogu. Basil musi leżeć blisko człowieka, najchętniej plecki do plecków. I na białym! Koniecznie na białym. Położony na pomarańczowej poduszce natychmiast wstaje i układa się na białej. Może być we wzorki, ale być jasna.
Poza tym chodzi za mną jak piesek. Wciąż go mam pod nogami. No i notorycznie zamykamy go szafach, bo włazi nie wiadomo kiedy.
Zwierzaki dostarczają radości. Inaczej niż przy Mruśku: Basil podbił serca całej rodziny. Yankie pozwala mu buszować nawet u siebie w pokoju.
Zozo też jest zachwycona. Najbardziej tym, że Basil w nocy nie miauczy tylko grzecznie śpi.
Była u mnie w zeszłym tygodniu dwa razy. W poniedziałek spotkaliśmy „bonus dziadka” czyli tatę Mela. My w samochodzie bo właśnie zostawiliśmy Zozo u mamy. Jokie pieszo. Zatrzymał się i wyraźnie miał chęć pogadać. eM się stresował, bo dróżka wąska, na jeden samochód….Ale Jokie też tam mieszka więc zapewne takie pogawędki są normalne.
Jokie się cieszył (on zawsze sprawia wrażenie radosnego)
– Dzieci się uczą! Mel poszedł do szkoły! –
– Wiem! To super, prawda? Mel jest taki mądry, dobrze, że się uczy, żeby móc pracować tak jak lubi.
– Prawda, to super! Nareszcie wie co chce robić. To dzięki Misi. Wcześniej zawsze był taki …zgaszony, mówił, że on nie wie co chciałby robić, że nic nie chce. A teraz patrz: jeżdżą razem, uczą się! Mel zawsze jest taki wesoły.
Ucieszyłam się. Bo Mel poszedł do szkoły i zrezygnował z pracy. Troszkę się bałam, że jego rodzice nie będą zadowoleni. Nie byli na początku. To znaczy – ja ich rozumiem. Mel, jak Jankie, miał problemy i nie łatwo mu było znaleźć pracę. Wiem od Misi, że Mel miał 26 lat a Stina – jego mama- chodziła z nim na różne spotkania i to ona walczyła w jego imieniu. Bo jemu jak powiedzieli NIE to on to łykał. Depresja to nie tylko zmęczenie i smutek. To też brak siły by walczyć o siebie i swoje interesy.
Misia przy Melu nauczyła się rozumieć problemy brata. A szwagrowie się lubią. Powiedziałam Jokiemu, że dobry wpływ idzie w dwie strony. Bo Mel się przy mojej córce ożywił, nabrał odwagi, znalazł pasję. Ona przy nim spokojnieje, nie irytuje się tak łatwo, staje bardziej wyrozumiała i mniej kanciasta.
No i Zozo, która kocha Mela z całej siły. I jej tata, który odkąd zobaczył ich razem, bardziej się stara.
Tak sobie pogadaliśmy chwilę. Krótką. Pogadałabym dłużej…Trzeba by naprawdę zaprosić ich na jakąś kolację…
Misia się ucieszyła, gdy jej odraportowałam rozmowę. Bo właśnie oni się trochę martwili, że rodzice są może niezadowoleni. A tu proszę: Jokie wydaje się być nawet dumny. I okazało się, że Jokie chwalił się „synową”. Jak tylko Misia zaczęła swoją szkołę to zaraz znalazła sobie pierwszą pracę w tym kierunku. I Jokie opowiadał w pracy, że taka zdolna, że uczy się i pracuje, a przecież dopiero zaczęła.
I o Zozo, że ją uwielbiają. Ale to, to sama widzę i nawet przez chwilę chciałam być zazdrosna, ale potem sobie wytłumaczyłam, że nie wolno. Mi Zozowej miłości nie ubędzie, a dla niej lepiej jak ma wokół siebie jak najwięcej kochających osób.
Jankie znowu ma zlecenie, więc robi. Teraz ma dostać umowę więc będzie miał wpis w CV i referencje. A to naprawdę bardzo dużo!

Przesiadłam się do innego komputera, udało mi się odpalić photoshopa, więc wrzucę kilka zdjęć z wczoraj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s