28/2020

Internety z wczoraj pełne pączków. A, tłusty czwartek – zajarzyłam wreszcie. Żyję w takim oderwaniu od rzeczywistości, że różnej maści „dni” docierają do mnie z opóźnieniem.
Szwedzi nie mają tłustego czwartku. Oni mają semlasdag albo raczej fettisdag czyli tłusty wtorek, który powinien przypadać na 47 dzień przed Wielkanocą. Teraz częściej słychać o semladag bo semle zdominowały rynek.
Co to jest semla?
Semla to drożdżowa, niesłodka bułeczka z kardamonem nadziewana płynnym marcepanem i bitą śmietaną. Można kupić gotowe, zazwyczaj pakowane po dwie. Można kupić oddzielnie bułki, oddzielnie masę i bitą śmietanę w sprayu i udawać, że się zrobiło samemu. Można też oczywiście upiec bułki samemu…reszta jak wyżej.
Jak smakuje semla? Wyobraź sobie, że kupujesz bułkę maślaną (albo inną pszenną, byle miękką i neutralną w smaku) smarujesz ją grubo miodem lub masą marcepanową i napełniasz ją bitą śmietaną bez cukru. Tłuste, słodkie… i bez wyrazu.
Cóż… obawiam się, że entuzjastką szwedzkiej kuchni to ja już nie zostanę. Poza potatissallad oraz ris a la malta nie znalazłam na ich stołach nic, co by mi przypadło do gustu.
Zozo dziś przychodzi na noc. gdyby to był inny czas może bym z nią faworków nasmażyła. Dzieciaki zawsze miały zabawę z wałkowania, nacinania i przewracania ciasta. Ale Zozo jak większość współczesnych dzieci nie jest zainteresowana taką zabawą. Z grzeczności powałkuje, pougniata przez pięć minut, a potem pyta czy może już przestać i iść robić coś innego. Coś innego sprowadza się do oglądania filmów na YT. Przy czym nie są to filmy fabularne tylko amatorskie filmiki dzieciaków gdzie ktoś komuś coś… Najdziwniejsze jest w tym to, że Zozo potrafi oglądać to całymi godzinami, ale kompletnie bez reakcji.
Każdemu z nas zdarza się godzinami przeglądać demotywatory, czy 5_minut_craft czy słodkie kotki czy cokolwiek z innych zabijaczy czasu. Ale zazwyczaj te filmy wywołują jakieś reakcje, nie?
Zozo nie reaguje. Nie śmieje się, nie woła „wow”, nie marszczy buzi…Straszne to, bo nasuwa podejrzenie, że ona się gapi bezmyślnie.
Uwierzycie, że nudzą ją w zasadzie WSZYSTKIE filmy fabularne? Są za długie, wymagają skupienia przez zbyt długi czas.
Nie mam pojęcia jak to zmienić, co dać dziecku w zastępstwie.
Próbowałam pokazać jakieś ręczne robótki – dzieci zawsze to lubiły – druty, szydełko, plecenie bransoletki…nie. To może szycie? Maszyna do szycia? Nie.
Możemy w coś pograć – w chińczyka, w karty -w wojnę, w bierki – byle nie za długo, w pociągi…za długo. Możemy porysować. Możemy pofotografować, ale interesujący jest tylko proces naciskania migawki. Oglądanie na ekranie zrobionych zdjęć jest nudne.
Cokolwiek byśmy nie robiły najdalej po półgodzinie pada pytanie „a mogę coś pooglądać?”.
A słyszę, że Zozo nie jest wyjątkiem, że wiele dzieci z jej pokolenia jest właśnie takich. Nie umieją skupić uwagi na niczym na dłużej, mają problem z wyrażaniem siebie słowami, nie umieją rozmawiać.
Nie wiem jak to zmienić. I nie, nie chodzi mi o zbawienie świata tylko o moją wnuczkę. Nawet taniec przestał ją interesować.
Opad rąk.

16 myśli w temacie “28/2020

  1. Mam takie wrażenie, że dzisiejsze dzieci i nastolatki nie bardzo potrafią czymkolwiek się naprawdę zainteresować oprócz oglądaniem ekranu tableta/telefonu/komputera, niepotrzebne skreślić. To chyba znak czasów. Wszystko na szybko, powierzchownie. Ale powoli się godzę, że nie będę tego rozkminiac, bo jestem inne pokolenie…..

    Polubienie

  2. Całkowicie im tego odebrać nie mozna- czyli YT, bo właśnie o tym, jeśli już są razem, że sobą rozmawiają. Moje dzieci ciągałam na salę, żagle, basen, biegi, nawet golfa… Na różne warsztaty manualne i choć wspomnienia mieli potem dobre, to wyciąganie ich i siedzenie z nimi na zajęciach, to katorga. Ale ciągle się łudzę, że to się zmieni.

    Polubienie

    1. całkowicie nie- bo dlaczego? Ale chciałbym żeby zobaczyła, że jest coś innego, coś więcej niż oglądanie śmiesznych filmików…
      Fakt, że wszyscy dorośli, obecni w życiu Zozo na co dzień staramy się pokazywać jej różne rzeczy. Mama i Mel ciągają ja na różne swoje wyjazdy. Żona taty zawsze organizuje jakieś zajęcia w weekendy, a w Polsce w czasie wakacji ciąga dzieciaki do teatru dla dzieci, do kina, do muzeów i i innych takich.
      U nas też, jesli jest cały dzień to zwykle coś robimy poza domem – basen, wycieczki. Ale zawsze jest to takie…wymuszone. ych…

      Polubienie

    1. żadne z moich dzieci nie lubiło i chciało słuchać bajek.Żadnych. Zozo też nie.
      Ale przypomniałam sobie, że Zozo lubi „teatrzyk” czyli odgrywanie rozmaitych scenek – wczoraj np. rozśmieszyłam ją do łęz rozmową dwóch pionków z chińczyka.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Znam ten ból. Nie mam sensownego rozwiązania, jedyne, co stosujemy to oglądanie bajek (choć coraz częściej filmików na YT) dopiero od 19 wieczorem do spania. Ale to i tak wychodzą często dwie godziny dziennie, codziennie:( Ale w dzień mamy zupełny spokój, oprócz okazjonalnego sprawdzenia, czy również dziś zasady obowiązują. Wydaje mi się, że jak wprowadziliśmy jasne zasady, nauczyliśmy ją czytać zegar kuchenny, to się marudzenie skończyło. W dzień lubi się z nami bawić w cokolwiek, najgorzej, jak jest chora, zostaje w domu, a ja NIE MOGĘ SIĘ Z NIĄ BAWIĆ, bo mam kupę roboty. Uwielbia chodzić do parku z nami, na spacery, do galerii (choć tam ją najbardziej ciasteczka w kawiarni interestują;), grać w planszówki, jeździć nad morze (od pół roku nie byliśmy:( itd. Ale ma dopiero niecałe pięć lat, więc wiem, że to się szybko może zmienić. Ech.

    Polubienie

    1. Może się nie zmieni, to lubienie różnych wyjazdów? Zozo lubi wyjścia – basen, muzeum, jakieś miejsce gdzie można coś porobić np. plac zabaw to jest okej. Zozo lubi aktywność fizyczną, byle nie nudną.

      Polubienie

  4. Witaj, jako mama niemal 11-latka, wiem, że nie da się wychować dzieci bez Internetu, gier, itp. Ja z moim synem ustaliliśmy zasadę, że w tygodniu nie gra wcale na konsoli, tylko w weekend a komputer max 1 godz. Nawet już przestał marudzić Ale na weekendy czeka jak na zbawienie do 😁 Nie wiem, czy Wam to coś pomoże, pozdrawiam

    Polubienie

    1. Beata, witaj. Nie, mi nie chodzi o to, żeby całkowicie odciąć dziecko od internetu itd. Bardziej zależy mi na tym by pokazać, że jest tyle różnych ciekawych rzeczy – także w internecie. Można oglądać głupie filmiki, można obejrzeć piękny film. I nawet nie zamiast ale także.

      Polubienie

  5. Przeraziło mnie to, że dziecko ogląda godzinami jakieś durnoty i na dokładkę w YouTube. Druga babcia mojej wnuczki swego czasu też kupiła jej tablet z internetem i trzyma u siebie i dziecku dawała, jak ta do niej przyjeżdżała. Kiedy zauważyłam, że dziecko u mnie zaczyna gadać tekstami z YT, nie zawahałam się zrobić babci awantury. Naskarzylam do córki i ona swoje też dolozyla. Ślepienie w ekran to nie jest zajęcie dla dziecka. Córka ograniczyła 6-letniej wnuczce czas patrzenia się w dowolny ekran do jednej krótkiej bajki dziennie. Tak jest od początku i mała przyjmuje to jako coś normalnego. Czy Zozo musi mieć cały czas dostęp do netu? Wystarczy jej zakazać, stanowczo ograniczyć, poszuka innej aktywności, bardziej twórczej .
    A te opisane przez Ciebie bułeczki semla wcale nie wydają mi się takie złe, chętnie bym spróbowała:)

    Polubienie

  6. We Francji maja tlusty wtorek, kiedy to Francuzi jedza male paczusie lub nalesniki z bardzo slodkim nadzieniem, czasem tez waffle. Osobiscie bardziej pamietam pieczone na czas trzech kroli galette des rois.
    Kuchnie szwedzka kojarze tylko z programow kulinarno-podrozniczych, wiec nie moge sie wypowiedziec, czy da sie jesc:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s