141.

Obrobiłam się się wreszcie. Poskładałam VATy.
W poniedziałek rzucił mnie klient…Nie, nie ten. Inny. Jeszcze fajniejszy. Bo mu za 2018 wyszło 160 000 koron podatku, a nie zapłacił ani grosza zaliczki. Wiadomość o tym dostał w kwietniu ode mnie. Potem w sierpniu od skatteverket. Ale dopiero w listopadzie chyba do niego dotarło…Acha…żeby było weselej – w 2018 nie zaksięgowałam mu ani jednej operacji bo wtedy był klientem innego biura. A ponieważ nie dostałam do wglądu ani jednego papieru to nawet nie miałam szans wyrywkowego skontrolowania roboty mego poprzednika. O czym informowałam wielokrotnie.
Na przesłany ponownie mail z w/w informacją dostałam odpowiedź, że pan nie ma czasu na głupoty i nie będzie nic czytał i żebym się z jego adwokatem skontaktowała. A ponieważ pisał „rzeby” „tagrze” i inne takie, to sobie nie podarowałam i odpisałam, że niech się może nauczy czytać i pisać oraz kultury to możemy pogadać o księgowości. Oraz jeśli uważa, że MOJA praca jest zła to może pójdę z jego księgami do skatteverket i poproszę o sprawdzenie. Poprosiłam, żeby już nie odpisywał, bo nie będę czytać.
Wywaliłam numer telefonu do listy spamu, to samo z mailami.
No, ale za ostatnia pracę mi nie zapłacił…i pewnie nie zapłaci.
Będę musiała poznać jak pracuje windykacja w Szwecji.
Takie atrakcje.
Tymczasem do dziś nie doszła książka, którą zamówiłam dla Misi na urodziny. Zamówienie złożyłam 23/10. 21 dni! Zaprawdę…Szwedzi naprawdę szanują robotę. Gdy napisałam do Bokusa dlaczego, odpisali mi, że przecież czas dostawy mają 7-10 dni ROBOCZYCH! Bo przecież najpierw muszą tę książkę zamówić u dostawcy…
Tak, na ich stronie mieli status „jest w magazynie”.
Tak się handluje ze Szwedami.
Np. pani w sklepiku z włóczkami ma włóczek dużo, ale jak wchodzę do sklepu widzę tylko to samo…Bo wszystkie włóczki ma w tych samych pudrowych kolorach. Wełna taka, śmiaka i owaka…wszystko wygląda tak samo! Jak zapytałam o żywe kolory, pokazałam to, co zaczęłam robić, pani rozłożyła bezradnie ręce. Zapytałam czy by mi nie sprowadziła. Nooo, ona zobaczy czy w jej hurtowni mają.
Acha. No to nie, kupię przez internet – powiedziałam otwarcie.
Lubię panią, lubię sklepik, ale akurat pudrowych kolorów nie lubię. Lubię czyste, soczyste, wyraźne. Pokazałam jej chustę jaką robię. Myślę że będzie dla Stiny mamy Mela… o ile się odważę.
Poza tym kilka dni było zimno: wiało z północy, popadywał śnieg, a w nocy zamarzało. Teraz znów szaro i mokro.

A co u was?

2 myśli w temacie “141.

  1. Moja babcia w takich sytuacjach kwitowala wszystko bardzo nieeleganckim zdaniem: I kij mu w plecy;) Nieelegancko i dosadnie ale chyba nic dodac nic ujac.
    U mnie jedniodniowa przerwa w padaniu. Pada chyba od dwoch tygodni, od jutra ma znowu zaczac. Popatrz jaka katastrofa w Wenecji, wysoka woda wdarla sie nawet do Bazyliki sw. Marka.
    A na razie mglisto-zlociscie za oknem.
    Mialam napisac komentarz nt konsekwencji emigracji, dodac pare zdan do twojego komentarza(z ktorym sie zgadzam na 100%) ale nie zdazylam, czas ucieka i pojawily sie juz nowe posty:)
    Bedzie na kiedy indziej.
    Sciskam
    R

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s