67

Jeszcze dwa dni. Dwa dłuuugie dni pracy od 10 do 14.
A potem znowu będę narzekała, że muszę wstawać o 5.30.
Jednak, to jest zdecydowanie lepsze rozwiązanie, zwłaszcza jak się zaweźmiesz i nie pójdziesz spać w ciągu dnia. Wtedy jest szansa, że zaśniesz jak człowiek przed 22. Wtedy jest szansa, że nazajutrz o 5.30 będziesz człeku dość wypoczęty i nie będziesz się po dwugodzinnej pracy słaniał na nogach i szukał poduszki do przytulenia…
Sypiam źle.
Niespokojnie. Jest za zimno – jak otworzę okno.
Za gorąco jak je zamknę.
Nawet spanie po moim ulubionym Ataraxie nie jest takie jak być powinno.
Jakie powinno? Powinno być tak, że zasnę ok. 22 , ok. 2 w nocy obudzi mnie parcie na pęcherz, wstanę na pół śpiąc i pójdę, zrobię co trzeba, wrócę, położę się i zasnę.
Tak było przez jakieś 40+ kilka lat mego życia.
Teraz.
Teraz gaszę światło ok.22. Czasem zasypiam w ciągu kilku minut a czasem nie. Kręcę się wtedy kilkanaście minut do godziny. Wstanę poczytam, znowu spróbuję zasnąć. Wstanę wezmę atarax (albo waleriany dwie tabletki). Poczytam lub jesli akcja książki za bardzo mi się kotłuje w głowie to pooglądam coś znanego, pozytywnego. Gilmorki najchętniej.
Położę się. Zasnę wreszcie. Wybudzę 90minut później. Pójdę siku, Napiję się, bo gorąco. Otworzę okno. Zasnę na godzinę, 45 minut. Wstanę. Przymknę okno. Pójdę siku. Zasnę na kolejne 30-45minut. Wstanę. Otworzę okno. Napiję się. Przełożę poduszkę w nogi. Przykryję plecy, wystawię stopy, poszukam chłodnego miejsca, przysnę, obudzę się, bo zimno w stopy, nakryję się, zadrzemię obudzę się przytomna. Na zegarku będzie 3:40 mniej więcej. Wstanę, zrobię siku. Poszukam cukierka, zjem go. I wtedy wreszcie zasnę twardo. Tak, że w którymś momencie obudzi mnie ból szyi, bo źle leżę, albo brak oddechu, bo tak śpię, że zapominam oddychać.
I tak, k mać! każdą noc. Każdą cholerną noc.
Atarax ma działanie uspokajające.
Próbowałam tabletek nasennych, ale to jest dopiero hardcore. Bo mam wszystko to samo tylko z ogromnym zmęczeniem na dodatek. Czyli soma chce spać, psyche szaleje…
Uspokaja mnie cukier.
To cholera nałóg. Moja matka budziła się w nocy, żeby zapalić papierosa. Ja żeby zjeść cukierka. Waga mi rośnie choć w dzień nie jem za dużo. Tylko te noce.
Cholerny zaklęty krąg.
A ludzie się dziwią, że dosypiam w dzień…Czasem sobie pozwalam, bo są dni gdy nie mam siły ręką i nogą.
Niechże się ta cholerna menopauza wreszcie odczepi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s