Göta to 93kilometrowa rzeka wypływająca z Wener i wpadająca do cieśniny Kattegat. Jednym z większych miast leżących nad nią jest Trollhättan.
Nazwa miasta pochodzi prawdopodobnie od małej wyspy leżącej przy wodospadach, zwanej Trollhätta. Wodospady mają całkowitą wysokość 32metry i stanowią znaczną część całego 44 metrowego spadku rzeki. Miasto nazywano różnie: Stora Edet, Edsborg, Eidar lub Stranna.
Obszar wokół wodospadów był strategicznie ważny bo był to szlak wodny z południa do jeziora Wener i dalej na północ.
W dawnych latach, nim okiełznano rzekę i wodospady, radzono sobie w ten sposób, że łodzie wyciągano po wschodniej stronie od wodospadów i przeciągano rynnami wypełnionymi błotem. Najstarsze wzmianki o tym sposobie omijania przeszkody pojawiają się w sadze Haralda Hårdrådesa, która mówi, że w zimą 1063/1064roku norweska flota przepłynęła obok wodospadów w rzece Göta i wpłynęła do jeziora Wener.
Rząd był mocno zainteresowany tym szlakiem i dlatego już w 1607 roku zbudowano pierwszą śluzę na rzece, w miejscowości Lilla Edet. Jednak największą i najtrudniejszą przeszkodą w żegludze Götą były właśnie wodospady Trollhätta.
W 1718 roku Christoper Polhem rozpoczął próby budowania śluz, w ciągu następnych lat próbowano je zakończyć lecz w większości się to nie powiodło. Dopiero w 1753-1755 udało się zakończyć pierwsze trzy śluzy, lecz ostatnia z nich z powodu błędów technicznych nigdy nie była użytkowana.
Do roku 1800 Baltzar von Platen ukończył budowę pozostałych śluz, lecz by po rzece mogły żeglować także większe statki konieczne okazało się zbudowanie śluz większych. Budowano je do 1916roku, jednocześnie wciąż używając tych pierwszych.
Bliskość potężnej rzeki napędzała przemysł. W XIX wieku powstało tu wiele firm, których nazwy znane są do dziś, jak choćby SAAB.
W 1905 r. państwo kupiło Trollhätte Kanal AB i przekształciło je w agencję rządową Kungliga vattenfallsstyrelsen, która później przekształciła się w państwową firmę Vattenfall. W 1907 r. rozpoczęto budowę elektrowni Olidana, którą ukończono w 1914 r. Dzięki wykorzystaniu energii wodnej Trollhättan stało się ośrodkiem przemysłu energochłonnego, głównie metalurgicznego od lat 1910 do połowy lat 80-tych.
(źródło: https://sv.wikipedia.org/wiki/Trollh%C3%A4ttan)
Dziś trudno jest sobie wyobrazić jak pierwotnie wyglądał szlak tej wspaniałej rzeki, Göty. Wodospady, które musiały być naprawdę imponujące -zniknęły. Technologia i upór ludzkiego umysły zwyciężyły.
Idąc szlakiem ponad rzeką, widząc puste koryta, stare śluzy, stare mury budynków możemy się jedynie domyślać jak to kiedyś wyglądało.
Ale gdybyście kiedyś przypadkiem trafili do Trollhättan sprawdźcie kiedy odbywa się tzw Fallsläpp – czyli otwieranie zapór i wypuszczanie wody. Idźcie na most Oskara (Oscarsbron) i obejrzyjcie to widowisko, bo naprawdę piękny to widok. Widuję to niemal co roku i zawsze zapiera mi dech w piersiach.
W piątek po południu wybraliśmy się w tradycyjnym składzie: Adamki, eM i ja na spacerek ponad Götą. Niestety – nie dane nam było obejrzeć spuszczanie wody, bo z czy to z powodu suszy, czy z powodu remontu śluz – woda nie jest spuszczana.
Było spokojne, bezwietrzne, słoneczne i upalne popołudnie. Godzina nieco po 14 czyli słońce w zenicie. Powietrze typowo jesienne, lekko zamglone oraz głębokie cienie.
Zostawiliśmy samochody przy Malgöbron, wdrapali na górę przy Forngården i ruszyliśmy na trzygodzinny spacer podnad Götą.



























