Jestem panikarą.
Leki znalazłam – wypakowałam saszetkę, włożyłam do szuflady i natychmiast zapomniałam.
12 godzinna podróż chyba mnie wykończyła. A zwłaszcza przesiadki i przebywanie w temperaturach skrajnych(przynajmniej dla mnie).
W Gdańsku były zaspy, błoto na chodnikach i wilgoć. A w autobusie – ukrop. We Wrzeszczu – znowu błoto i zimno a w pociągu upał. W Słupsku komunikacja zastępcza a reszta jak poprzednio. I tak do Kołobrzegu…
Pan W wręczył mi ptysia ale chyba go zdeprymowała moja kwaśna mina.
Na szczęście rano, gdy się wyspałam i wypiłam kawę, humor mi się poprawił. Załatwiłam receptę na to co wg mnie najważniejsze. I zajrzałam po coś do szuflady. Szfak. Nie mogłam zajrzeć ZANIM wydałam 70PLN na lekarza online?
A buty kupiłam przed chwilą. Ale musu nie było bo w domu u Pana W były moje kamaszki na wysokim obcasie, kupione z okazji wizyty w Filharmonii.
No ale w Polsce wybór wszystkiego jest taki… A ceny niższe… Kupiłam różowe półbuty na sznurówki.
Marzą mi się mokasyny ale każde spadają mi ze stóp. Buuuu.
W sklepie z kosmetykami zgłupiałam i zapomniałam co potrzebuję. Żel do mycia twarzy-zamiast dwóch marek-dwie} półki.
Ludzie. Jak wy żyjecie w tej Polsce gdy każdego dnia musicie dokonywać wyborów na każdy temat?
Pan W jest słodki i kochany. No chyba że się mu uruchomi jakiś guziczek.. To wtedy jest wredny i złośliwy. Najgorzej jak ja nacisnę jego guzik a on mój…
Nikt nie obiecywał że będzie zawsze miód
Uff, czyli nie jest tak źle, jak zapowiadał poprzedni wpis. I tak trzymać, niech się wszystko dobrze ułoży 🙂
PolubieniePolubienie
W Kołobrzegu jest sklep firmy Ziaja. Można tam dostać oczopląsu i kupić kosmetyki w dobrej, moim zdaniem, jakości i w bardzo przyzwoitych cenach.
PolubieniePolubienie