8.

Inny głos pyta czy wyszłam z „zapadu”.
Sama nie wiem.

Ogólnie można rzec, że nastrój mi siadł na amen. A że do dwunastego roboty po kokardkę to nie mam czasu rozkminiać, ani z tym walczyć. Pracuję, potem na godzinkę jakiś odmóżdżacz i druty, potem jest wieczór- jakiś ebook i zasypiam.
Jem kompulsywnie i w ciągu miesiąca przybyło 5kg.
Z Panem W coś kuleje. I sama nie wiem czy to mój dołek sprawia, że coś jest nie tak, czy może jednak dlatego mam dołek bo czuję, że coś jest nie tak.
Pogadać się nie da, bo kończy się albo kąśliwością albo otwartym konfliktem.
Pojadę za dwa tygodnie i zobaczymy na żywo.

Misia wróciła z RPA. Twierdzi, że AŻ TAK niebezpiecznie to nie jest, choć oczywiście są miejsca lepsze i gorsze, no i lepiej nie chadzać w pojedynkę.
Byli na safari, widzieli małe słoniątka, lwy i inne kocury rozwalone na drodze (jak to koty) oraz hieny, które są śliczne i słodkie.
Zuzu dostała aparat na zęby -wreszcie! Ma górne zęby mocno wychylone do przodu, co sprawia jej trudności w jedzeniu np. jabłek. Będzie w tym chodzić dwa lata. Biedulka.

Zima trzyma. W piątek nasypało białego na nowo. I oczywiście w ilości hurtowej, na raz. Ale przynajmniej trochę wody wpłynie do gleby, bo styczeń był suchy, choć mroźny. Nie tak mroźny jak Polsce, ale na minusie jest cały czas, choć poniżej 10 jeszcze nie zeszło… i niech tak zostanie, co? Za to wieje. Cały czas. Niby nie jakoś tam ekstremalnie, ale przy -5 nawet lżejszy wiatr sprawia, że na spacerze z Tośką przemarzam do kości.

Przeczytałam Jodie Picoult Słodki obłęd. I to w końcu odblokowało moją niemoc czytelniczą. Książka dobra. Dla mnie ciekawa tym bardziej, że Zuzu ma trans koleżankę. M. urodziła się chłopcem, nadal ma chłopięce imię, ale od przeciętnej dziewczyny odróżnia ją jedynie wzrost.
I myślę sobie, że to jest wspaniałe, że M. przyjaźni się z dziewczynami, że jest w środowisku, gdzie jest akceptowana (i jak to dobrze, że moja wnuczka nie ma uprzedzeń) i nikt jej nie hejtuje. Fakt, że szkoła do której chodzą i Zuzu i M to mała, prywatna szkoła, z większą dyscypliną, większymi wymaganiami i z dzieciakami z rodzin, gdzie rodzicom zależy trochę bardziej.
(Dygresja: w Szwecji szkolnictwo prywatne jest rzadko spotykane, choć ostatnimi czasy, mam wrażenie, że powstaje więcej takich placówek. Szkołę prywatną od państwowej odróżnia jedynie to, kto jest właścicielem. Nie wiem jakie zyski przynosi taka szkoła, bo czesnego tu nie ma, nawet symbolicznego i szkoła się chyba utrzymuje jedynie z tego co dostanie od komuny lub państwa).

Obejrzałam Sny o pociągach. Smutny. Piękny.

A teraz czytam Jadowską, coś o wilkach. Fantasy, ale jak dotąd nie znalazłam żadnych nielogiczności ani nic takiego, co sprawia, że większość fantasy postrzegam jako grafomańskie wypociny.

2 myśli w temacie “8.

  1. Sny o pociągach- chodzi ten film za mną. Zastanawiałam się nad nim.

    Aparat na zęby- ważna sprawa. Moj syn miał, bardzo szybko mu się wyprostowały. Nawet zbyt szybko. Było ryzyko, że równie szybko mu się znowu rozjadą, ale nie- jest OK. Jednakże słyszałam, że w przypadku wysuniętych do przodu zębów sprqwa jest bardziej skomplikowana. Trzymam kciuki!

    Miłość na odległość nie jest prosta…

    Przytulam mocno! Czapka w te mrozy polskie jest idealną czapką!

    Polubienie

Dodaj komentarz