Umówiłam się z byłym mężem, że pojedziemy razem do polskiego sklepu. Tym razem moim samochodem, tuż po pracy eMa.
Podjechałam około 15:25. Wysłałam z samochodu fotkę panu W. Ot tak, żeby go ucieszyć*.
Pan W odrabiał zaległe godziny, więc jeszcze był w pracy. eM wsiadł do samochodu, odpaliłam silnik… i wtedy zadzwonił pan W. Odebrałam odruchowo na głośnik, on zaczął coś mówić, przełączyłam na słuchawkę, coś mi uciekło, dosłyszałam tylko, że pyta czy będę o 19 i żebym dała znać. Potwierdziłam, rozłączyłam się.
W drodze do Lilla Edet eM gadał o swoim życiu uczuciowo-towarzyskim, udzielał mi lekcji jazdy czyli jak zawsze ale mniej toksycznie.
Wróciłam do domu zgodnie z obietnicą. Zameldowałam się. Pan W napisał, że zadzwoni…
Ale minęła godz 19. Potem 20 a tu nic… O 20:30 wysłałam wiadomość „Daj mi tylko znać czy wszystko w porządku”.
Siedziałam sobie spokojnie i robiłam na drutach. Tylko Tośka zaczęła dyszeć. I się krzątać niespokojnie. I zaglądać mi w oczy. Pomyślałam, że może chce wyjść. Choć z tyłu głowy miałam, że ona się pewnie niepokoi brakiem telefonu od pana W.
– Spokojnie – powiedziałam do niej – Pewnie synek wpadł i się zagadali. Nic złego się nie dzieje.
Założyłam buty i bluzę…i wtedy zadzwonił pan W.
– Przepraszam, ale synek wpadł i się zagadaliśmy. Ale dlaczego ty jesteś w bluzie???
– Tośka się denerwowała, to pomyślałam, że chce na dwór.
Wróciłam na kanapę. Tosia za mną. Ułożyła się, westchnęła i znieruchomiała.
Przypomniał mi się ten jego dziwny telefon gdy wyjeżdżałam.
– Chyba coś nie dosłyszałam, albo źle zrozumiałam..? O co chodziło?
– O nic. Po prostu chciałem zaznaczyć swoja obecność
Zaczęłam się śmiać.
– Obsikałeś teren?! To znaczy, że dobrze zrozumiałam..!
Wprawił mnie w doskonały humor.
I tak to między nami jest: nie udajemy niczego. Jesteśmy ze sobą szczerzy. I mówimy ze sobą o wszystkim, co nam przyjdzie do głowy.
W kwestii byłych małżonków mamy porozumienie: to rodzina więc czasem się musimy spotykać, na pewno jesteśmy im winni pomoc gdy tego potrzebują, ale nie robimy z tego żadnej tajemnicy przed sobą.
Po latach małżeństwa, w którym z roku na rok coraz mniej i mniej pokazywałam co czuję i co myślę – ten związek jest jak wyjście z dusznego pomieszczenia w chłodny, jesienny poranek. Nabieram powietrza w płuca i czuję, że oddycham pełną piersią.
Mało piszę o związku z panem W, bo nie chcę zapeszyć. Ale mogę powiedzieć, że dostaję uwagę, podziw i miłość bez żadnych warunków. I to samo staram się dawać.
*Pan W tak ładnie się cieszy na moje fotografie, że mnie to wprawia w konsternację, bo z czego tu się cieszyć? Na mój widok??!
Ale z drugiej strony ja też uwielbiam jak on mi wysyła swoje… I dlatego mu wierzę, że go to cieszy, a ja lubię uszczęśliwiać „mojego chłopaka”…
Twoja historia przywraca wiarę w człowieka 😊 Cieszę się i trzymam kciuki. I pozdrawiam z Krakowa.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Się uśmiecham się, że tak z podlaska zaciągnę 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
🙂 Trollo miłości i cudownego seksu . pozdro.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dziękuję 😀
PolubieniePolubienie