78.

Idę do domu i już z daleka widzę, że mój mąż ma ten swój rozanielony wzrok i minę pełną dumy. To taki sam rodzaj zadowolenia z siebie jak u trzylatka, który niesie matce śniadanie, nie zdając sobie sprawy z tego, że kuchnia w zasadzie wymaga remontu.
Wchodzę i widzę w jego dłoni nowy ogromny pilot do telewizora. Oraz nowy telewizor na ścianie. Typowy dialog:
– Miałeś kupić garnitur!
– Kupiłem – pokazuje mi coś obciachowego
– Ile wydałeś na telewizor?
– 50 tysięcy, ale …
– 50? Zgłupiałeś? Ile my to będziemy spłacać?

Kończy się tym, że słyszę, że ja to zawsze jestem niezadowolona, a potem trzask drzwi i zostaję sama.
Mam chęć zerwać telewizor ze ściany i rzucić o ziemię, ale rozsądek mi nie daje. Zdejmuję go zatem ostrożnie, biegnę za mężem i wciskam mu to w ręce.
– Masz i nie wracaj! Zabieraj go sobie i idź ode mnie…
Mówię coś w tym stylu. A może wrzeszczę…

Moje sny odzwierciedlają emocje 1:1.

Znowu szarpanka o opiekę nad psem.

A poza tym jesień się rozsiadła. W nocy, z kuchennego okna oglądam Wielki Wóz. Kaloryfery grzeją. Dziś w nocy były tylko 3 stopnie. Oj, o wschodzie słońca może być przymrozek.
Kilka dni temu, na trawniku nieopodal domu, ale z dala od ulicy, znalazłam 7 borowików. 6 zabrałam do domu, ususzyłam – zawiozę panu W.

2 myśli w temacie “78.

  1. nie wiem, czy zgubilam komentarz, czy go nie napisalam? Dobrze Cie slyszec:) 50 tys to rzeczywiscie przegial!😄

    A wiesz, ze jest jedna interpretacja snow, w ktorej kazda z postaci to jestesmy my? Badz jakas nasza czesc. Tez mi sie to nie podoba 😂

    Polubienie

Dodaj komentarz