Zrobiło się jesiennie i gęsi zaczynają się pojawiać na niebie.
Idzie jesień… Noce są chłodniejsze, choć w dzień nadal ciepło. Tradycyjnie na weekend pogoda się kiepści, ma padać i być chłodniej.
Dla mnie to w zasadzie bez różnicy, ale notuję tę dziwną prawidłowość.
Odliczam dni do przyjazdu gości.
14 i 22. I nie mogę się doczekać.
Pan W wprowadził się w moje życie na dobre. Jest stałym punktem poranka, popołudnia i wieczoru.
Mniej czytam, mniej oglądam, za to JESTEM. I rzadko wybiegam myślami w przyszłość, bo wtedy zaczynam się bać. Staram się też nie grzebać w przeszłości. Z całej siły zakotwiczam się w codzienności, by się nią cieszyć. Niech trwa tu i teraz.
Topór z EM zakopany na dobre, ale stwierdzam, że przyjaźnić się z nim nie dam rady.
Wczoraj spędził u mnie dwie godziny.
Miał być na 18 w Skovde, żeby odebrać „koleżankę” ze Sztokholmu, ale pociąg wystartował dwie godziny później (Sorry, taki mamy klimat – to norma w Szwecji. Pociągi są drogie i mało punktualne). No i przyszło mi te dwie godziny spędzić z kolegą byłym.
Wyszedł, a ja zostałam – zdenerwowana, zdołowana z lekka, znowu „unieważniona”.
Taki drobiażdżek: opowiadał gdzie i jak spotkał koleżankę (banał czyli portal randkowy). No i że „nie dość że znak zodiaku panna, to z brązowymi oczami, a ja nie lubię brązowych przecież”. ZERO refleksji, że może mi być przykro.
Pamiętacie scenę z Nigdy w życiu gdy Judyta mówi do Tomasza kotku, a on warczy „Nie mów do mnie kotku”. A potem jest scena w sądzie, Jola mówi do Tomasza „Mówiłeś o naszych planach, kotku?”
Na to Judyta przedrzeźniając „Kotku?”
A Tomasz odpowiada „No wiesz, zależy kto mówi”.
Ja wiem, że EM nie mówi tego celowo, by dokopać, on po prostu klepie bezrefleksyjnie co mu do głowy przyjdzie. Ale nawet jakbym mu powiedziała, że sprawił mi przykrość, to powie, że to ja jestem sama sobie winna.
Tak więc – życząc mu wszystkiego najlepszego, doceniając to, że w sprawach technicznych mogę się zawsze do niego zwrócić, postanawiam sobie jednak nadal ograniczać kontakty.
Tymczasem w domu mam sublokatora: synka, który przeniósł się do mnie na czas wizyty „koleżanki” EMa. 1 września synek dostaje swoje własne mieszkanko i wreszcie będzie miał swój własny kąt.
Cieszę się, że masz w życiu kogoś, kto rozpromienia Twoje dni!
Uściski! ❤️
PolubieniePolubienie
Trzymam kciuki 🙂
PolubieniePolubienie