Chyba w końcu zakopaliśmy topór wojenny. Eks i ja.
Wczoraj gadaliśmy przez telefon, życzliwie, bez szpil.
Choć oczywiście EM to EM, więc tak całkowicie gardy opuścić się nie da.
Pomału planuję wizytę Pana W.
Będzie miał facet wyzwanie: spotkać całą moją rodzinę w gromadzie. A zaraz potem Adasia. Starszy brat i najlepsza przyjaciółka w jednym muszą tę relację pobłogosławić przecież.
I trzeba będzie zintegrować dwie panny, a każda charakterna: Tosia i Dosia.
Będzie się działo.
Myślę o tym z uśmiechem i trwogą. I odliczam dni. 28.
A tymczasem poniedziałek. Robota. Mam plan na dziś, oby mi nic nie przeszkodziło.
planuj, planuj… fajne planowanie warto 🙂
pożycz trochę lata… please 🙂
PolubieniePolubienie
Marlena, a mówiłam: wpadaj! Miałabyś lato.
PolubieniePolubienie
Fajnie czytac takie wpisy😊
przyznaj sie -sama nie wierzylas ze jest to możliwe?😁
PolubieniePolubienie
Pewnie, że nie wierzyłam, jeszcze 2 miesiące temu. A dziś zapraszam go na kawę razem z koleżanką-nie-fryzjerką.
PolubieniePolubienie