69.

Chyba w końcu zakopaliśmy topór wojenny. Eks i ja.
Wczoraj gadaliśmy przez telefon, życzliwie, bez szpil.
Choć oczywiście EM to EM, więc tak całkowicie gardy opuścić się nie da.

Pomału planuję wizytę Pana W.
Będzie miał facet wyzwanie: spotkać całą moją rodzinę w gromadzie. A zaraz potem Adasia. Starszy brat i najlepsza przyjaciółka w jednym muszą tę relację pobłogosławić przecież.
I trzeba będzie zintegrować dwie panny, a każda charakterna: Tosia i Dosia.
Będzie się działo.
Myślę o tym z uśmiechem i trwogą. I odliczam dni. 28.

A tymczasem poniedziałek. Robota. Mam plan na dziś, oby mi nic nie przeszkodziło.

4 myśli w temacie “69.

Dodaj komentarz