78.

Coś chciałam napisać, ale już mi wyleciało z głowy, co to było …
Aaa, już wiem.
Wczoraj doszłam do wniosku, że noszenie odblasków w miesiącach zimowych powinno być obowiązkowe.
Wczoraj…
Godzina 16 z minutami. Ciemno zupełnie. Deszcz zacina. Godzina szczytu nawet w takiej dziurze jak moja.
Zuzu przyszła ze szkoły. Powiedziałam, że jej dżinsy są do odbioru w sklepie. No ale ona do Williama się umówiła… To postanowiłyśmy, że podjedziemy do centrum, odbierzemy spodnie i zawiozę ją do Williama na przedmieścia.
Torget i uliczka dookoła niego jest oznaczone znakiem strefa zamieszkania. Czyli można pełzać samochodem. A ja naprawdę nie łamię przepisów. Nie dlatego, że jestem porządna, tylko, że boję się, że kogoś potrącę.
Zatem turlam się po ulicy siłą rozpędu. I nagle ŁUP!!!
Coś walnęłam?! Ewidentnie coś walnęło.
Zmiękłam cała, nie tylko w kolanach. Pierwsza myśl: JEZUS! Potrąciłam kogoś!
– Co to było?! Potrąciłam kogoś?! – rzuciłam w panice, nawet nie myśląc, że ktoś mi odpowie.
Na co Zuzu
– Jakiś dziad ubrany na czarno walnął w samochód pięścią.
Matko kochana, jaki dziad? Skąd?! Przecież nikogo nie było! Tam jest więcej światła niż gdzie indziej! Nie mogłam nie widzieć!
A jednak nie widziałam. Zuzu też go zobaczyła, dopiero jak przywalił w pięścią w samochód z tyłu i się obejrzała.
Z miękkim wszystkim pojechałam dalej, ale jeszcze dziś trzęsą mi się ręce na myśl o tym.
Ludzie.
Ja wiem, że macie bezwzględne pierwszeństwo. Ale na litość boską! Dajcie kierowcom szansę, żeby was zauważyli. Noście odblaski. I nie właźcie na jezdnie jakbyście byli niezniszczalni! Dużo wam przyjdzie z tego, że jakiś sąd orzeknie, że wina była kierowcy, gdy będziecie leżeć 2m pod ziemią. Albo i na łóżku, ale w charakterze warzywa.


5 myśli w temacie “78.

  1. ojj… też tak miałam, tylko że to był rowerzysta . Dziada pijanego rower prowadził… szedł na skraju asfaltu i w ostatniej sekundzie go zobaczyłam 😦 TO co wydostało się z moich ust do niego (przez okno) było bardzo gęste i ostre.

    Gościu odpowiedział „jak jeździsz stara krowo ! ” i wyje..ł się do rowu.

    odblaski obowiązkowe są, nie tylko po zmierzchu.

    Polubienie

  2. Zgadzam się całkowicie, ludzie nie zdają sobie sprawy, że w ciemnych ubraniach, zakapturzeni, po zmroku są kompletnie niewidoczni. Tak było dzisiaj- mam oczy dookoła głowy, jadę powoli, ale deszcz, ciemność i światła aut jadących z naprzeciwka sprawiają, że tych bez odblasków praktycznie nie mam szans zauważyć. Na szczęście nikt nie chciał sprawdzić, czy jest także nieśmiertelny – bo że jest niewidzialny, to już wiadomo.

    Współczuję Ci tego wczorajszego stresu, dobrze, że skończyło się na tym.

    Polubienie

    1. Albo śmiganie czarnym rowerem, bez świateł oczywiście, tylko z odblaskiem z tyłu. W czarnym ubraniu, ze słuchawkami na uszach. Najchętniej tuż za cofającym samochodem.
      Noż wysiadłabym i w łeb strzeliła.

      Polubienie

  3. Zawsze noszę odblaski na rowerze, Mo jak siedzi z tyłu też zakładam.

    Mi ostatnio wyskoczyl 13 – 14 latek na rowerze o 22 na przejciu dla pieszych na czerwonych światłach skosem pod prad, cały na czarno! Z tego wszystkiego zahamowałam, a potem ruszyłam, nie zauważając, że światła się już zmieniły 🙈

    Polubienie

Dodaj komentarz