Dziś drugie, najważniejsze szwedzkie święto” Midsommar Afton” czyli Nocy Kupały (chciałam napisać „wigilia nocy świętojańskiej” ale święty ma z tym tyle wspólnego co pięść z nosem ;).
Skąd wiadomo, że jest to najważniejsze święto? Bo dziś po południu oraz jutro rano są zamknięte wszystkie sklepy. Tak się dzieje tylko w Wigilię Bożego Narodzenia, Sylwestra i właśnie Midsommar Afton.
Dla mnie to lekki smuteczek bo właśnie kończy się wydłużanie dnia. Teraz będzie się skracać…A to znaczy, że idziemy w stronę zimy. Ych.
Ale na razie jest lato i mam nadzieję, że jeszcze będzie przepięknie.
Prognostycy obiecują ciepło i słoneczko… ale zobaczymy co z tego będzie.
Zostało mi jedno zakończenie roku do zrobienia. Muszę się z tym uporać przed poniedziałkiem. A znowu sobie skopałam robotę i nie wiem czy wiem jak to naprawić więc na wszelki wypadek omijam wielkim łukiem. Znając siebie – zrobię to rzutem na taśmę w poniedziałek i świcie i dziej się wola nieba.
Dziś nie robię, dziś jest święto.
Zaraz posadzę wiszące pelargonie na balkonie. Tylko nich mi ręce przestaną drżeć po ćwiczeniu.
Bo przypomniałam sobie, że żeby zmęczyć ciało, wcale nie muszę chodzić. Mogę np. ćwiczyć jogę. Parę lat temu robiłam to systematycznie i pamiętam, że po kilku tygodniach łatwiej mi się wstawało z podłogi i po 30 min ćwiczeń nadal nie sapałam jak miech kowalski.
Dziś ćwiczenia trwały minut 17. Spociłam się przy tym i sapałam… a i tak przerywałam ćwiczenie po jednym oddechu a nie po trzech -czterech.
Tak… taka jestem mądra: dwa miesiące zajęło mi zrozumienie, że aktywność fizyczna nie musi polegać na przemieszczaniu się.
W dzień planujemy z eM wywieźć Tosię gdzieś w plener, bo dawno nigdzie nie byliśmy.
A wieczorem idziemy do Misi na grilla. Mnie tam grill średnie kręci, ale Tosia poleży na trawce albo pogania za dzieciakami, bo ma być spora gromadka. Wolałabym wprawdzie posiedzieć na kanapie ale wtedy myślałabym, że szkoda, że nie jestem z bliskimi…
Tak najchętniej to spędziłabym ten wieczór z koleżanką Adasiem i spółką…
Tak, miała matka rację: nie dogodzisz.
Glad Midsommar!
Jak ja Cię rozumiem. Też nie lubię myśleć, że dzień nam się skraca. Dlatego kiedy przychodzi zimą lubię ją za wydłużanie dni. Masz rację. Nie dogodzisz.😆
PolubieniePolubienie
prawdziwa maruda😁 dni coraz krótsze, ale cieplejsze i więcej słońca, prawda? A widziałaś horror szwedzki Midsommar? Syn mi polecił, ale przez większą część filmu miałam oczy zamknięte🫣
PolubieniePolubienie
nie widziałam, bo jak coś ma etykietkę horror to omijam wielkim łukiem.
PS. Mów mie MARUDA 😀
PolubieniePolubienie