No.
Wreszcie udało mi się upiec chleb … całkiem dobry.


Pierwszy nie wyrósł bo miał za zimno.
Drugi wyrósł ale był lekko zakalcowaty i za mocno spieczony.
Ten jest trzeci.
Nie sądziłam, że pieczenie chleba jest takie proste.
Przepis dostałam od Litwinki wraz zakwasem. Teraz tylko go dokarmiam i używam raz w tygodniu.
Pierwsze dwa chleby były z mieszanki pełnoziarnistej mąki żytniej oraz orkiszowej także pełnoziarnistej.
Wczoraj dałam zwykłą pszenną, bo … chciałam jakiejś odmiany, żeby się nie czuć jak skazaniec bo tylko”czarny chleb i czarna kawa”… ;).
Dałam też więcej wody. I przez pomyłkę piekłam chleb w niższej temperaturze.
Ogólnie przyrządzanie posiłków w moim wypadku to niezła ekwilibrystyka.
Bo tak:
Pomidory, sery i ziemniaki wywołują migreny w ciągu 12 godzin od spożycia. Podejrzewam też o to ryby.
Mięso i jego przetwory powodują zgagę, wzdęcia, oraz ociężałość fizyczną.
Mleko krowie powoduje ból brzucha.
Twarożki, serki – na dłuższą metę dają atopowe zapalenie skóry + zgagę.
Mąki i kluski, ryże – wiadomo: węglowodany.
Owoce morza – nie wezmę do ust.
Kurczaka zjem choć z pewnym obrzydzeniem…
Co zostaje?
Sałaty, kapusty i kapuściane, marchewka, jabłka i cytrusy. Oraz strączkowe…
I tak codziennie lawiruję pomiędzy tym co mogę, a tym co lubię.
Muszę pilnować zapasu sałaty, bo jak nie ma co, to choć tę sałatę skropię cytryną i olejem rzepakowym i zjem przed makaronem z czosnkiem i masłem.
Ale ranny cukier, na czczo po 12 godz od ostatniego posiłku jest poniżej 5,8 mmol – w Szwecji mówią, że norma od 4,2 do 6 mmol.
Choć tyle.
——-
Wiosna przyszła. Kapryśna, jak to w marcu. Wczoraj byliśmy z Tosią w polskim sklepie, a potem pojechaliśmy na Hunneberg, żeby psa przegonić (i mnie też).
30 minut spaceru szybkim marszem.
Tośkę te spacery chyba nudzą, bo nawet specjalnie nie protestuje przed powrotem do samochodu. (Mnie też nudzą okropnie). Ale może ją też i męczą. Nie zapominajmy, że to staruszka: 9 lat u berneńczyka to coś jak 90+ u człowieka.
W mieście nie można jej do domu zaciągnąć, a jak pozwalam jej wybierać trasę to ciągnie byle jak najdalej od domu.
Pozwalam jej witać się z każdym psem, który ma na to ochotę (a człowiek nie zabrania). Do ludzi stała się Tosia bardzo ostrożna. Od niektórych wręcz się chowa za moje nogi. Z pieskami też bywa różnie. Te mniejsze od niej są okej. Te podobne gabarytowo – różnie. Te większe – absolutnie nie.
Mówiłam, że w głębi duszy Tosia jest yorkiem 😀
A za chwilę jadę do klienta i czort wie ile czasu mi tam zejdzie.
Ciekawe czy pies się da eMowi wyciągnąć z domu…
Ciekawe, że możesz kapustne….
No więc warzywa grillowane, pieczony kalafior, mieszanka cesarska na parze, a papryki? Cukinie?
Moj syn miał jeść ziemniaki przestudzone, a potem ponownie podgrzane. No ale to chyba nie działa na alergie…
A może szaszłyki z odrobiną piersi z kurczaka?
Zapiekanki ryżowe?
Nie jestem dobra w kuchni, przygotowywanie posiłków dla syna (wymyślanie) zmęczyło mnie psychicznie.
O! Zaraz będzie sezon na smoothie – może znajdziesz swój smak?! A banany możesz?
Czasem korzystam z przepisów w kwestiasmaku.
Nie zazdroszczę, choć chlebka z własnego wypieku już tak. Jak może pamiętasz, mój mąż uśmiercił mój zakwas 🙂 Dbaj o swój! I dobre samopoczucie!
PolubieniePolubienie
Ostudzone ziemniaki mają ponoć mniejszy indeks glikemiczny.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ziemniaki przetestowałam w każdej postaci: odpadają placki, frytki, babka, sałatka i w ogóle wszystko.
Dla mnie to powód do rozpaczy bo jak żyć bez młodych ziemniaczków? Bez babki ziemniaczanej i frytek?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Nie mam pojęcia…. oooo…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Gratuluję chleba. Ja się nigdy nie odważyłam. Pewnie nie miałam motywacji. Zawsze piekarnia pod nosem. A dieta, to rzeczywiście problem, ale trening czyni mistrza. Za jakiś czas będziesz wszystko wiedziała i problem zniknie. Usciski
PolubieniePolubienie
Jakbym mogła kupić porządny razowy chleb to pewnie też bym nie próbowała.
Ale to nic trudnego.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Chlebek apetycznie wygląda. U mnie przestawienie się na dietę trwało 8 miesięcy. Też muszę mieć zapas zielonych liści w lodówce. Wprowadziłam trochę potraw wegańskich, wegetariańskich. Mi odpowiada fasolka biała ugotowana i zrobiona z tego pasta. Dodatki jakie tam wolisz, ja podsmażam czerwoną cebulkę na oliwie, dodaje przyprawy jak majeranek, kminek i miksuje . Postoi w lodówce kilka dni ale zawsze masz pod ręką co zjeść, przegryzać. Zupę gotuje na filecie z kapustą pekińską, cukinią zieloną, selerem zielonym i co tam mam w lodówce. A najważniejsze mnie też dopada zgaga , u mnie natychmiast działają płatki migdałów , zjem łyżeczkę i zapominam. Wyniki masz poprawne a więc dieta i spacery. Zacytuję co wyczytałam w necie:
spacery, pływanie, nordic walking
150 minut tygodniowo
5 x 30 minut
3 x 60 minut
2 x 75 minut
bagatelizowanie prowadzi do rozwoju cukrzycy typu II.
PolubieniePolubienie
Ja nie bagatelizuję, bo właśnie jestem świadoma konsekwencji.
Tylko muszę sobie ponarzekać 😉
Pastę czyli smalec z fasoli znam i lubię.
PolubieniePolubienie
To bagatelizowanie to broń Boże nie do Ciebie , to było w wytycznych od diabetologa. Niestety w moim przypadku sprawdza się. Nie przeszkadzam, pewnie pracujesz.
PolubieniePolubienie
Jogurt, kefir? Kasza jaglana, cieciorka? Soja w wielu postaciach, np. tofu? Grzyby? Słodkie ziemniaki/bataty?
Ciężko masz, faktycznie.
Powodzenia z dietą.
PolubieniePolubienie
jogurt jem na śniadanie prawie codziennie.
Reszty z tego co wymieniłaś nie lubię, bo mi śmierdzą. Poza batatami, które na odmianę smakują jak marchewka, tylko gorzej.
Tak, prócz nietolerancji na różne rzeczy mam jeszcze fobię pokarmową…
PolubieniePolubienie
Jakiś czas temu sama odstawiłam zboża, dermatolożka na dzień dobry zakazała jajek i nabiału, jak żyć, pytam, zwłaszcza że Wielkanoc za pasem…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ooo… bez jajek to byłoby mi ciężko… jajecznica to jedyna rzecz, która mnie zawsze ratuje.
PolubieniePolubienie
Ja mogę jajka, ale nie smażone…bo CHOLESTEROL…szlag by trafił.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To rób sobie jajka na wrzątku, jak Anglicy. Zagotuj wodę (możesz dodać lyżkę octu, ale ja nie dodaję), do tego wbij jajko, dwa, czy trzy, zamieszaj wodę łyżką i wyławiaj, jak już białko się zetnie. Pysznie i zdrowiej. Cholesterolu z jedzenia się nie bój, bo organizm bardzo, ale to bardzo mało go przyswaja, najwięcej produkuje sobie sam, jeśli ma taka potrzebę. Poza tym cholesterol to pikuś, ważne są trójglicerydy i homocysteina, mają być niskie.
PolubieniePolubienie
no właśnie: wygląda na to, że trzeba się zamienić w królika: nic tylko sałata i marchewka.
PolubieniePolubienie
A ja ci tak strasznie zazdroszczę chleba!!!! Z masłem🥹!!
Ja nie mogę nabialu w ogole, chleba, makaronu, orzechów w ogóle, ziemniaki ostrożnie. Fasola, bob ostrożnie. Nie mogę sernika, ciast, lasagnii, jogurtów, kopytek, leniwych, schabowego, żadnych pierogów, A RUSKICH SZCZEGÓLNIE ANI SEROW😭 CHLEBA😭😭😭Ale po trzech latach w sklepie spożywczym już mi nie chce się płakać, skupiam się na tym, co mogę i ze dzięki temu nic mnie nie boli. 😊 Micha salaty z oliwa, ziarnami prażonego słonecznika, cebulką, rzodkiewka, do tego smażona ryba.
I trochę oszukuję od czasu do czasu, jak mnie świat wkurzy😉
Ale przestałam lubić gotować.
PolubieniePolubienie
Masz przerąbane.
Osobiście nigdy nie lubiłam gotować. A teraz nie lubię jeszcze bardziej
PolubieniePolubienie
Zyjesz kochana?
Wszystkiego ddobrego z okazji Święta odrodzenia🤗
PolubieniePolubienie
Żyję. Ale milczę bo moje myśli w tej chwili skupiają się na jedzeniu i dolegliwościach (oraz na pracy, bo trzeba mieć z czego płacić rachunki) a to nudne bo ileż można jęczeć?
Ale napiszę ci maila 😀
PolubieniePolubienie