67.

Wczoraj na drzwiach pralni znalazłam kartkę. Zaczynała się od „Wy, którzy macie psy…” a dalej, o obowiązku czyszczenia urządzeń z psiej sierści. Napisana anonimowo (oczywiście) pełna była przekleństw i ogólnie w tonie nieprzyjaznym … a nawet wręcz agresywnym.
Z jednej strony rozumiem, że nic fajnego jak wyciągasz pranie, a na nim jest sierść. Z drugiej: aby wyczyścić pralkę czy suszarkę z kłaków Tośki trzeba by to urządzenie rozebrać na części. Wiem, bo czyszczę te urządzenia wg zaleceń, ale jak widać nic to nie daje. Albo nie za wiele.
Rozwaliło mnie to na cały dzień.
Naprawdę czułam się jakby mnie ktoś skopał…
Miałam chęć odpyskować, ale nie będę się z jakimś prostakiem licytować na chamstwo. Ale mam ogromną chęć przykleić mu do tej kartki „szczotkę” okrągłą z tym klejącym się papierem…
Dziś rano postanowiłam naruszyć mój „zapas żelazny” czyli moją część kasy za mieszkanie w Polsce i wydać ją na pralko-suszarkę.
Szukałam używanych, ale nie kupię 5letniego sprzętu za połowę ceny nowej. Miotałam się od samej pralki do pralko-suszarki. Ale potem policzyłam, że do samej pralki muszę kupić coś do suszenia, coś co zajmie miejsce… No i znowu używać płynów do zmiękczania.
A takie 2w1 to i miejsce oszczędzi i czas…
W dodatku znalazłam sklep Skövde, gdzie to co mnie interesuje przeceniono o ponad 1300kr. Zamówiłam, będzie do odbioru od za dwa do pięciu dni.
Na szczęście moi poprzednicy mieli tutaj podłączoną pralkę więc jest wszystko: i prąd, i woda i wylot do kanalizacji. Zatem trzeba ją tylko będzie postawić i podłączyć.
Ale zastanowiła mnie moja reakcja na tę kartkę…
Bałam się. Po prostu.
Czego?
Nie wiem.
Że ktoś na mnie będzie krzyczał.
Że będzie wrogo nastawiony.
Że będzie mnie szykanował.

Okazuje się, że gdy cokolwiek się dzieje, u mnie najpierw wygrywa przejmujący strach…

27 myśli w temacie “67.

  1. Jakie urządzenia trzeba czyścić z psiej sierści? Mam psy i sierści całe pokłady. Ale to mój problem,w moim domu i mojego odkurzacza. Bardzo jestem cięta na antypsiarzy, każdemu przygaduję jak mnie zaczepia. W szczególności właścicielom yorków trzymanych na sznurku i bab, które podejrzewają, że moje psy mordują koty. I tak naprawdę uważam jedno – trzeba po psach sprzątać o ile nie walą gdzieś w ostre krzaki. Nie daj się sprowokować. Choć pralka z suszarką to niezły pomysł, jeśli panuje wilgoć. Ale żre prąd.

    Polubienie

    1. Kaas, chodzi o urządzenia (pralki i suszarka bębnowa) we wspólnej pralni. Ja w sumie nawet rozumiem, że to mało fajne… wyobraź sobie, że wyciągasz pranie z pralki, a tam kłąb cudzych kudłów. Albo chcesz nastawić pranie, a tam w pojemniku na proszek lub płyn masz syf, bo pralka nie wypłukała dokładnie tego, co ktoś tam wlał/włożył. Kiedyś, w innym bloku, jakaś sierota notorycznie wsypywała proszek do miejsca na płyn do płukania… Ale z drugiej strony robienie piekła, rzucanie mięsem nic nie usprawiedliwia, tym bardziej, że jest to powierzchnia wspólna… Chcesz mieć po swojemu: postaw sobie swoje własne w domu. A jak korzystasz ze wspólnych to liczysz się z tym, że ktoś mógł zwyczajnie nie zauważyć, albo nie wiedzieć…
      Ale tu chyba mieszka ktoś, kto lubi się pieklić, bo wcześniej widziałam jakieś kartki, tym samym lub podobnym charakterem pisane, że kto śmiał zająć pralnię, skoro on (lub ona) zawsze bukuje ten sam czas…
      Kiedyś, też w innym bloku, jeden gość przyczepił się do nas, że stawiamy rowery na jego miejsce. Bo on zawsze tu stawia… Człek ma być duch święty i wiedzieć, bo takie miejsca nie są rezerwowane jak np. parking, ze który się płaci.

      czort brał kretyna. Kupiłam, postawię, nikt nie będzie się czepiał. Fakt, że Tośki kłaki są mocno upierdliwe, więc i mnie będzie z tym psychicznie lżej i odpadnie bieganie do pralni, bukowanie czasu i pilnowanie, by się wyrobić… W starym mieszkaniu miałam i pralkę i suszarkę i koszt. Kiedyś cały miesiąc specjalnie prałam w pralni, żeby porównać zużycie prądu i nie była to jakaś duża oszczędność.

      Polubienie

      1. U nas jakoś takie zbiorowe pralnie- choć zapewne mają wiele zalet- nie przyjęły się. Nawet niedaleko u nas jest taka z gigantycznymi bębnami, myślałam o praniu koców, ale koszt ogromny. nie tak dawno kupiłam pralkę na 9 kilo i absolutnie wystarcza. A ludzie są idiotami i nie należy tym się przejmować. Dziś jednego z osiedlowych pseudopsiarzy wysłałam do behawiorysty bo mało swojego psa nie powiesił na smyczy….

        Polubienie

        1. w Szwecji normalne jest, że w każdym domu wielorodzinnym jest wspólna pralnia. Tak, jak kiedyś było w Polsce. Zwykle taka pralnia wyposażona jest w dwie pralki, suszarkę bębnową, czasem szafę do szybkiego suszenia a jeszcze czasem w suszarnię z ciepłym nawiewem.
          Dobre to rozwiązanie, bo nie masz potrzeby stawiać takich urządzeń w domu, co w razie przeprowadzki bywa kłopotliwe.
          Korzystanie z takiej pralni jest bezpłatne, nie płacisz ani za wodę, ani za prąd. To też ma swoje plusy…
          No ale jak widać są też i wady

          Polubienie

  2. Ja mam poczucie że ludzie są coraz bardziej chamscy i roszczeniowi. Ostatnio na spotkaniu online, gdy w tle płakało niemowlę, ktoś rzucił tekstem żeby zamknąć bachora który się drze, bo nie można się skupić. Do dzisiaj jestem w szoku.

    Polubienie

    1. Starość?
      A może doświadczenie, które mówi, że nie warto toczyć bojów o pierdoły.
      Z drugiej strony, tak sobie myślę, jeśli każdy z nas będzie w imię spokoju ustępował chamowi, pomijał chamstwo milczeniem, to chamstwo będzie się plenić…
      Rozważam naklejenie chamowi kratki z napisem JĘZYK! czy coś w tym stylu. Miałam jeszcze pomysł z doklejeniem rolki klejącej oraz tabletek z walerianą… 😛

      Polubione przez 1 osoba

  3. Dobrze zrobiłaś, eskalacja nic nie daje poza szarpaniem nerwów. Może i koszt będzie większy, ale spokój bezcenny, jak to już ktoś wcześniej zauważył.

    Polubienie

  4. w Polsce jak wiesz nie przyjęły sie wspólne pralnie i ja nie wyobrażam sobie prania w takich miejscach, choc doceniam walory. a kup te pralkosuszarke i będziesz maiała spokój. szarpać się z ludzmi nie ma co, szkoda zdrowia.

    Polubienie

  5. w Polsce jak wiesz nie przyjęły sie wspólne pralnie i ja nie wyobrażam sobie prania w takich miejscach, choc doceniam walory. a kup te pralkosuszarke i będziesz maiała spokój. szarpać się z ludzmi nie ma co, szkoda zdrowia.

    Polubienie

    1. kupiłam, ma być we wtorek. Potem się będę głowić czy jak włączę, to czy nie będzie mi wywalać korków. A korki u mnie są takie, jakich już pewnie nikt nie pamięta: wkręcane, ceramiczne…
      Mieszkam w naprawdę starym budynku 😀

      Polubienie

      1. no i dobrze 🙂 oraz stare mieszkania, kamienice maja swój urok nawet z takimi korkami. mieszkałam w kamienicy i byłam zachwycona pomimo różnych mankamentów. Ale był bardzo duży strych na którym wieszaliśmy pranie. I gdyby była pralnia z dobrym sprzętem i dobrze utrzymana to pewnie bym nie pogardziła. bo akurat łazienkę mieliśmy malutką. I pralkę musieliśmy trzymać w dużym korytarzu w specjalnej szafie-obudowie. Czyli u was w każdym domu, bloku, kamienicy są pralnie i suszarnie?

        Polubienie

        1. nie, nie prywatne – pralnia jedna dla wszystkich mieszkańców.
          Ale nie wszędzie jest pralnia w tym samym budynku. Czasem jest jedna dla kilku budynków należących do tego samego administratora.
          No i oczywiście nie wiem czy wszędzie tak jest, być może w nowobudowanych domach, w dużych miastach już tak nie jest.
          Moja łazienka też nie jest za duża. Chciałam mieć wannę, ale spokój duszy ważniejszy, więc musiałam zrezygnować na rzecz pralki.

          Polubienie

    1. a nie, nie są, nie wszędzie w każdym razie.
      W moim przedostatnim mieszkaniu była bardzo fajna pralnia. Duża, czysta, wyłożona białymi kaflami, z dobrym wyposażeniem, z dodatkowym pokojem-suszarnią. Tutaj jest gorzej: śmierdzi kanalizacją, ale urządzenia są nowe i sprawne. A o ich czystość dba ten, kto używa.
      Czystość pomieszczeń nie jest jednak najmocniejszą stroną… Ale to się akurat pogorszyło wszędzie, gdy administracja do sprzątania zatrudniła firmę zewnętrzną – coś w rodzaju zakładu pracy chronionej. Pracują tam ludzie długotrwale bezrobotni czyli w większości przybysze z Bliskiego Wschodu i Afryki.
      Przywiązanie do własnej pralki i innych tego typu rzeczy jest chyba typowe dla Polaków, gdzie w jednym mieszkaniu żyje się czasem i całe życie.
      W Szwecji jest duży rynek mieszkań na wynajem i nie, nie są to stancje czyli pani Kowalska wynajmuje od pani Malinowskiej… Są firmy, których działalność polega na tym, że wynajmują posiadane mieszkania/domy. Szwedzi przeprowadzają się często – w zależności od tego jak się zmienia ich sytuacja życiowa. Przenoszenie się z takimi urządzeniami jak pralka czy zmywarka bywa kłopotliwe. Pralka wymaga blokady w transporcie, potem porządnego podłączenia do kanalizacji, wody i prądu- często robi to specjalna firma (w innym wypadku ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania gdyby np. pralka zalała mieszkanie.)
      A pralnia w budynku jest w Szwecji standardem. Choć coraz częściej wynajmowane mieszkania są wyposażane w pralkę i zmywarkę.

      Polubienie

      1. łącze się w bólu, tylko ten kto tego doświadczył wie jaki to bol. Jak wróciłem do Polski kupiłem sobie pralkę klasy Ferrari, postawiłem na honorowym miejscu i przez pierwsze pranie patrzyłem w okienko jak zaczarowany delektując się chwila, że ona jest tylko moja:)

        Polubione przez 1 osoba

        1. aa, z tą różnicą, że w Szwecji jeśli chcesz mieć własną pralkę w wynajmowanym mieszkaniu, to zazwyczaj możesz, o ile nie ma żadnych technicznych przeciwwskazań… Szwajcaria jest jednak państwem dość rygorystycznym, z tego co zauważyłam. Szwecja też raczej krzywo patrzy na naszą słowiańską skłonność do samowolki, ale chyba nie jest to aż tak…
          Ale radość z własnej pralki rozumiem. 😀 Swojej nie mogę się już doczekać. Choć wciąż lekko mnie boli przymus rezygnacji z wanny, no ale nie można mieć wszystkiego.

          Polubione przez 1 osoba

    1. W Szwecji pralka stoi w łazienkach… Ale to nie wszystko. Pralka stoi na gołej podłodze. Bardzo często tuż obok prysznica. A prysznic w Szwecji to nie to, co każdy sobie wyobraża. Nie ma brodzika. Nie ma kabiny tylko zasłona. Bierzesz prysznic stojąc na tej samej podłodze na której stoi pralka, często tuż obok, tak, że woda płynie po pralce i pod nią…
      Na początku się bałam! Bo mi zawsze mówiono, że tak nie możne być, że to śmierć pewna. A Szwedzi, przy całym swoim fiole na punkcie bezpieczeństwa, tak właśnie stawiają. I tak będzie u mnie od , mam nadzieję, środy. Ja nagle zamilknę to już wiesz dlaczego 😀

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz