59.

We środę pojechałam do Polski.
Miałam sprawę do załatwienia, ale przez własne gapiostwo nie załatwiłam… Ale nic nie szkodzi, bo w zamian za to miałam trzydniówkę rozrywkowo -kulturalną.
Byłam na tym filmie co to go obecna władza taknie znosi, że gotowa autorke spalić na stosie. Byłam jedną z 130 tysięcy tych świń…
Tu pewnie każdy chce zapytać „I co?”
Więc powiem: i nic.
Nie umiem ocenić czy to dobre kino.
Aktorzy zagrali bez zarzutu, fabuła czytelna, bez nadmiernej łzawości i nadmiernego epatowania złem. Więc chyba dobre.
Film właściwie przypomina dobry reportaż. Każda strona ma swoje racje i każda ma głos.
Czy jest tam coś, za co reżyserka została wyklęta przez rządzących?
Nie.
Film nie pokazuje niczego, o czym byśmy nie wiedzieli. Znamy te historie nie tylko z polskiego pogranicza. To samo, choć oczywiście w innych okolicznościach, dzieje się na południu Europy.
Przyznam szczerze: nasi pogranicznicy i tak zostali pokazani tam o niebo lepiej niż np. białorusini.
Ale uprzedzam: film nie jest dla ludzi o słabych nerwach.

Następnego dnia byłam na wernisażu Święta Warmia. Impresje.
Autorka Anastazja Fietisowa mówiła piękną, wschodnią polszczyzną. Aż ją sobie nagrałam, dla samej przyjemności słuchania melodii jej języka.
Jeden z jej obrazów wzruszył mnie niemal do łez. A że nie było go w folderze wystawowym to zrobiłam sobie jego zdjęcie. Ale…chciałabym mieć co podobnego na ścianie. Mam nadzieję, że nie naruszę praw autorskich wrzucając moja mało udane zdjęcie tego obrazu.

Poza tym nagadałam się chyba na cały rok.
Oraz zaprzyjaźniłam się z jednym kanarkiem.
Wróciłam w niedzielę, tuż po północy.
I dostałam skargę od sąsiadów, że pies szczeka po nocy. Pies szczekał zapewne jak Yankie, który na czas mojej nieobecności zamieszkał u mnie, wychodził do pracy.
Szkoda, że nie wiem czy Tośka szczekała 5 minut czy 5 godzin.
Wczoraj cały dzień była cicho. Raz czy dwa zamruczała pod drzwiami…
Ale nie wiem co się dzieje, gdy wychodzę.
Choć gdy wracam – szczekania nie słychać.

Chciałam w październiku lecieć do Gdańska, żeby zobaczyć w kinie nowych Chłopów. Ale jak Tośka robi takie cyrki to nie wiem…

Jest nadal dość ciepło, ale trochę pada.
I tyle.

A nie. Jeszcze jedno:
Nadal kocham moje mieszkanie.

7 myśli w temacie “59.

  1. Czy M. na czas Twojego wyjazdu przyjąłby psa pod opiekę? Może to jest rozwiązanie na czas Twojego wyjazdu do Gdańska.
    Filmu jeszcze nie widziałam, ale pójdę, jednak muszę jeszcze chwilę odczekać. Bo jak mówisz, to film dla osób o silnych nerwach, a ja muszę się na taki film odpowiednio nastawić psychicznie, żeby mnie nie zdołował;)
    Cieszę się, że fajnie Ci się mieszka:)

    Polubienie

    1. eM wziąłby Tosię do siebie nawet bez mojego wyjazdu, ale jak pisałam: Tosia im starsza tym coraz bardziej uparta. I tak np. od roku nie wychodzi na spacer z Pańciem. Nie. I już. Próbowaliśmy rozmaitych sposobów, ale żaden nie zdał rezultatu. Ostatnio, jeszcze przed wyprowadzką, gdy pojechałam z synem do Polski Tosia została z EM. W efekcie pies nie jadł przez cały czas mojej nieobecności a na dwór wychodziła dopiero w ostateczności, raz dziennie i na krótko.
      Inaczej gdy zostaje z Yankiem – wtedy nie ma problemu. Ale jak widać są inne.

      Polubienie

  2. Bardzo się cieszę, że dobrze Ci się mieszka!

    Co do Tosi… być może szczeka… pies sąsiadów wyje, jak nie ma ich w domu. Jak temu zaradzić? Nie wiem… a sprawdzić? Może jakiś dyktafon zostaw? Masz kłopot…

    Polubienie

  3. na film wybieramy się dziś. i już sie boję, niby wszystko wiem ale wiem tez,że mnie rozkawałkuje…

    to dobra wiadomość, że lubisz swoje miejsce. Teatralna

    Polubienie

Dodaj komentarz