10. Chwalipost

Prawie rok temu przyszedł do mnie nowy klient. Firma młoda, ale już rozbujana, osobowość prawna czyli odpowiednik polskiego z o.o.
Klient przyszedł do mnie bo jego aktualna księgowa stwierdziła, że ona teraz będzie robić coś innego… to oficjalnie.
Nieoficjalnie węszyłam, że chyba jej z tym klientem nie po drodze. Ona Szwedka, on Polak.
Stosunkowo szybko odkryłam co mogło mojej poprzedniczce nie pasować. Facet zna się robocie…i to tyle. Szwedzki tak sobie, ogarnianie całej masy spraw kompletnie mu nie wychodziło, wiecznie mu ginęły papiery, wiecznie się spóźniał z płaceniem za wszystko choć pieniądze na koncie miał, bo fakturowanie robiła mu księgowa.
Facet mnie zapytał czy bym nie nauczyła pracy takiej jednej dziewczyny…
– A bo mnie prosi i prosi… A ja nie mam czasu na to wszystko… To bym ją zatrudnił, żeby ogarniała przelewy, faktury, no ale to musiałabyś ją nauczyć wszystkiego…

Myślałam sobie: noooo… ja ją nauczę a ona mi zabierze robotę…
Ale z drugiej strony jak ktoś tego nie ogarnie, to facet za rok zbankrutuje bo go dłużnicy zjedzą. Ja jestem tu, a on na drugim końcu powiatu. Nie dojadę tam każdego dnia by za gościa wybierać listy ze skrzynki pocztowej…
Zgodziłam się.
Nie minęło nawet dwa dni jak dziewczyna przyjechała do mnie z przygotowanymi papierami.
Rozpacz! Nie miała kompletnie, najmniejszego pojęcia jak to robić. Robiła jakieś dziwne notatki, numerowała pozycje na wyciągu bankowym…
Ale gdy ją poprosiłam by zdobyła duplikaty brakujących faktur – to to zrobiła.
Gdy ją poprosiłam żeby układała dokumenty w określony sposób to tak robiła. Nie minęły nawet dwa miesiące jej pracy jak odczułam, że praca idzie do przodu i nareszcie jest w firmie ktoś z kim mogę porozmawiać.
Do dobrego człowiek szybko przywyka. Ale starałam się pamiętać żeby chwalić dziewczynę za przygotowane dokumenty. Nawet jeśli robiła błędy, nawet jeśli coś było nie tak jak powinno… Chciałam żeby pracowała, bo nawet przy jej pomyłkach moja praca była zwyczajnie prosta! Nie musiałam jej szefowi pisać po 10 razy tej samej listy brakujących faktur, nie musiałam przypominać, poganiać…Ona robiła to za mnie!
Przy którejś rozmowie z nią, usłyszałam, że jej szef jest w tym samym pokoju, poprosiłam o przełączenie na głośnik i powiedziałam panu, że zatrudnienie jej było najmądrzejszą rzeczą jaką zrobił. Zapytałam czy jest tego świadom. Czy wie, że ona na swoją wypłatę zapracowuje między innymi tym, że oszczędza mu masę kasy np. na podatkach…
Powiedział, że wie…
Ale ja znam takich ludzi. Dla nich biurwy to zło konieczne. Darmozjady, na które trzeba pracować. Nie doceniają, że dzięki naszej upierdliwej pracy, ich firma płaci podatki jak trzeba, bo nie pozwalamy na gubienie kosztów. Pilnujemy płatności więc nie płacą kar i odsetek. Rozliczamy pracowników z czasu pracy… Zdejmujemy im z głów całą masę pracy, której sami nie byliby w stanie ogarnąć.
Kiedy później z nią rozmawiałam podziękowała mi. Powiedziała, że szef zaczął na nią inaczej patrzeć.
Jesienią bąknęła, że próbuje iść na studia. Tu w Szwecji. Na administratora płac.
Uuuuu… pochwaliłam.
Płace to bardzo szeroki dział. To w zasadzie odrębny dział księgowości. Dobry specjalista od wynagrodzeń jest zawsze poszukiwany, nie ma problemu ze znalezieniem pracy. I zarabia naprawdę dobrze. No ale najpierw studia, potem praktyka, doświadczenie…
Wahała się. Zastanawiała. Praca jedna, praca druga (bardziej hobby niż płatne zajęcie) dzieci, mąż…wiadomo.
Ale ja jestem z tych co zawsze popierają pomysł kształcenia się. Wierzę w wykształcenie. Wierzę, że warto się uczyć. Więc jak najbardziej namawiałam ją by zrobiła dyplom.
– Jesteś młoda, przed tobą całe lata pracy. Jak nie zrobisz szwedzkiego dyplomu zawsze będziesz na rynku pracy miała gorszą pozycję z powodu polskiego pochodzenia. Zrobisz dyplom, nabędziesz doświadczenia i będziesz przebierać w ofertach pracy.
Ona:
– Ale czy ja dam radę, mój szwedzki… a praca…czy ja pogodzę
– Posłuchaj… To są tylko 24 miesiące. Jak nie pogodzisz z pracą – to ją zostawisz. Powiedz mężowi, że to jest twoja…wasza przyszłość… Jesteś pracowita, zdolna, chcesz się uczyć… Naprawdę jeśli tobie się miałoby nie udać to już nie wiem komu…
I tak sobie pogadywałyśmy co chwilę.
Zadzwoniła na początku stycznia
– Poradź mi…No bo przyjęli mnie… ale to trwa nie 24 a 18 miesięcy. I nie na dystans a stacjonarnie. Musiałabym dwa dni w tygodniu jechać na cały dzień…
– A co chcesz usłyszeć? Radę czy że masz rację?
– Że mam rację, że chcę się tego podjąć. Bo wiesz… – to poszedł szereg argumentów.
– OCZYWIŚCIE ŻE MASZ RACJĘ!
No i zaczęła.

A wczoraj przysłała sms czy mam krótką chwilkę…
Gonię z robotą, jak zawsze jestem spóźniona… Ale chwilkę znalazłam.
– Bo ja ci chciałam podziękować. Za to że mnie uczysz, że wspierasz. I że podziwiam cię. Że masz taką ogromną wiedzę i jak potrafisz ją przekazać. I to jakim jesteś człowiekiem. Jak jesteś życzliwa, ale nie pozwalasz sobie na głowę wchodzić. Jak potrafisz pokazać swój autorytet. Naprawdę cię podziwiam…
Zawstydziłam się.
Ja przecież wcale taka nie jestem. Nie jestem? Może jestem?


Miękko mi na duszy.
…zostałam dla kogoś takim kimś jak Szefica dla mnie… Spłaciłam swój dług!

24 myśli w temacie “10. Chwalipost

  1. Ja też Cię od lat podziwiam. Dla Ciebie też założenie firmy, zmiana pracy było strzałem w dziesiątkę. Poradziłaś sobie. Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Piękna sytuacja, bo jesteś zawodowcem i dobrym człowiekiem, przede wszystkim. Poza tym właśnie to wspieranie jest najważniejsze. w zawodzie nauczyciela. i życiu. I ja zawsze popieram naukę, rozwój i ambicje.

    Polubienie

    1. wiesz…ja się staram pamiętać siebie samą sprzed lat, gdy trafiłam do Szeficy. Nic nie umiałam. W dodatku byłam przekonana, że jestem głupia i nic nie warta. A ona ucząc mnie pracy nauczyła mnie, poczucia własnej wartości i wiary we własny intelekt.
      Gdy spotykam młodą osobę, która niewiele umie staram się nauczyć tak dużo jak się da. Ale nie znoszę ludzi, którzy nic nie umieją i nawet nie próbują się nauczyć. Takich, którym co miesiąc muszę tłumaczyć jak wydrukować wyciąg bankowy robiłam coś złego…
      Ale jak przychodzi do mnie klient, który na początku nie wie nic a po kilku miesiącach widzę, że radzi sobie coraz lepiej… serce mi rośnie i klient staje się moim ulubieńcem.

      Polubienie

  3. To wielkie szczęście spotkać na swojej drodze kogoś kto potrafi i chce wprowadzić cię w tajniki zawodu. To zmienia ci perspektywy zawodowe na całe życie. Ja tak właśnie miałam i wiem jak to jest.
    Swoją drogą nieczęsto się zdarza usłyszeć słowa wdzięczności więc tym bardziej miło.

    Polubienie

    1. No właśnie. Znowu ukłon w stronę mojej Szeficy. Ona zawsze mówiła: przepisy mogą się zmienić i na pewno się zmienią. Ale jak się nauczysz je czytać, jak nauczysz się stawiać sobie odpowiednie pytania, jak nauczysz się oceniać CO chcesz osiągnąć to zawsze sobie poradzisz.
      A to nie była jakaś tam bóg wie jak wykształcona osoba. Ale była bardzo mądra.

      Polubienie

  4. Prawdziwy ‚role model’! 😀
    No i to prawda – fajnie sie pomaga komus, kto umie wykorzystac twoja pomoc i chce sie rozwijac. Bardzo trudno jest pomoc komus, kto nie chce sobie pomoc ani sie niczego nauczyc. Dla mnie jako nauczyciela ci drudzy to zawsze najciezszy orzech do zgryzienia – ci pierwsi sprawiaja, ze chce sie czlowiekowi chodzic do pracy, a ci trudzy przypominaja, ze to jednak praca, a nie hobby;)

    Polubienie

  5. Serdecznie gratuluję! Bardzo miło usłyszeć takie słowa. Teraz jest szansa, że ta twoja „podopieczna” też zrobi to kiedyś dla kogoś innego i pójdzie lawina 🙂

    Polubienie

  6. Qrcze, ależ to miłe!!!
    Trafiłam tu za sprawą Innyglos, weszłam tylko na chwilkę zbadać grunt, ale już wiem że będę zaglądać 😀
    Pozdrawiam i dzień dobry 😀😉

    Polubienie

Dodaj komentarz