eM wrócił z Polski w poniedziałek.
Mieszkanie opróżnione z ubrań i żywności.
Woda, gaz i prąd zamknięte. Kwiatki wystawione na klatkę schodową – z kartką, że proszę bardzo można wziąć do domu.
Mam chęć pojechać. Pobyć sama. Pożegnać przeszłość. Wygonić złe duchy z głowy.
…może za miesiąc?
Mieszkanie pójdzie do sprzedaży, tylko muszę rozwiązać parę rebusów.
Nie wrócimy do Polski na starość, choć czasem tak bardzo tęsknię, że piosenki wyciskają łzy.
Tęsknię do Olsztyna. Tęsknię do tego by być z Warmii. Do uczucia, że tam przynależę. Tęsknię do muzyki i piosenek po polsku – piosenek z tekstem. I do tego, że moi znajomi rozumieją, gdy rzucam jakimś cytatem.
Ale nie wrócę na starość do Polski, bo zwyczajnie: Szwecja ma program opieki nad ludźmi starymi. Nie jest on zbyt dobry, ale jest. Więc odpada problem przysłowiowej szklanki wody.
W Polsce byłabym zdana tylko na siebie, na dobrą wolę jakiejś sąsiadki czy kobiety w opiece społecznej. No… i też bym nie zdzierżyła jakby ktoś do mnie mówił „niech siada”.
No ale… jest jak jest.
A tymczasem zbliża się termin kolejnego raportu VAT, więc pracuję, pracuję i pracuję. W sumie to dobrze, że Ema nie było w weekend bo podgoniłam robotę. On niby nic, a rozprasza samą obecnością. Nie mówiąc o tym, że gadający telewizor doprowadza mnie do stanu wrzenia.
On mi tylko szemrze za plecami, ale po dziesięciu minutach wzrasta mi poziom agresji.
Muszę włączać muzykę,żeby zagłuszyć, a wtedy mam problem z koncentracją. Coraz częściej pracuję w kompletnej ciszy. Ba. Coraz częściej przebywam w kompletnej ciszy. I jak mi z tym dobrze to wiem tylko ja.
Przyszedł nowy rachunek za prąd.
Kto zgadnie ile tym razem?
Przypominam, że dotychczas płaciłam po jakieś 250kr.
Potem wzrosło do 800, a następnego miesiąca do 1000. Jak myślicie ile teraz mam zapłacić?
W weekend była zima, napadało śniegu. Synek wziął Tosię na spacerek do lasku nad jeziorem. A teraz znowu mamy listopad.
Tosia okulała, chyba szalejąc za kotem, nadwyrężyła coś. Było przez chwilę strasznie, bo nie mogła zejść z łóżka. Ale już się goi. Jeszcze tylko lekko utyka. Uff.
Ptaki ćwierkają. Sroki robią sobie gniazdo na drzewkach pod domem. Uwijają się aż miło. Ciągle widzę jak latają z gałązkami.
Okna mam brudne. Trzeba umyć w przyszłym tygodniu. No i zmienić zasłonki w kuchni na te moje ulubione – wiosenne.
I tak to.
A co u was?
Kompletna cisza = moja miłość. U mnie to samo. Ja wrzucam sobie w słuchawki sonatę księżycową w wersji 2h. Nie rozprasza taj jak zwykłe piosenki, zagłusza i jeszcze uspokaja.
PolubieniePolubienie
do pracy to mi najbardziej pasuje muzyka z filmu 1492 Vangelisa, ale może być Vivaldi 4 pory roku lub Koncerty Brandenburskie Bacha. Mam też coś Haydna, ale to działa słabo.
Jak mam robotę nie wymagającą za bardzo myślenia, albo gdy mam lepszy dzień to słucham po kolei wszystkich płyt Knopflera 😀
Ale ostatnio słuchałam koncertu Świat według Nohavicy… no i przy tym to się nie da pracować.
PolubieniePolubienie
Ja dopiero teraz mam refleksję, że moja mama cały czas słucha w tle telewizorni, bo prawdopodobnie potrzebuje szumów w tle, żeby uspokoić mózg.
Zmiany są trudne. A refleksję na temat starości w Polsce jak najbardziej rozumiem. Tym trudniejsze jest to dla osoby bezdzietnej jak ja, bo w takiej sytuacji na starość miałabym w walce z systemem przejebane. Zwrot „niech siądzie” usłyszałam u lekarza pierwszy raz z 10 lat temu (dzisiaj pewna jest prawie na 100%, że lekarka była napruta).
PolubieniePolubienie
Telewizor na uspokojenie? No nie wiem… Może dlatego ludzie teraz tacy warczący do siebie bo wiecznie nabuzowani agresją i sensacją lejącą się z ekranu. Brrr.
PolubieniePolubienie
To nie w tym sensie. Mama używa telewizora jako szumu w tle. W tym czasie rozmawia, serfuje w internecie, zajmuje się swoimi sprawami. Niektóre osoby potrzebują dźwięków w tle, żeby móc się skupić. Wbrew pozorom to nie oznacza, że każdy dźwięk skupia i że moja mama jest osobą niewrażliwą na dźwięki. Wręcz przeciwnie, szum musi być odpowiednio cichy i monotonny. Odkąd pamiętam, mama nie lubiła słuchać muzyki (właśnie dlatego, że muzyka jest zazwyczaj niemonotonna).
PolubieniePolubienie
nie wiem jak u twojej mamy, ale ja nie mogę słuchać tego co płynie z telewizji, bo wszystko, bez względu na to czy mówi się o dupie maryni czy o wojnie, wszystko musi być podane takim podniesionym tonem… Kiedyś tego nie zauważałam, ale odkąd odcięłam się od radia i telewizji bardzo mi ten ton przeszkadza, nawet wtedy jak nie docierają do mnie słowa. Wystarczy sam ten ton… Już na samą myśl o tym coś mi się w gardle zaciska.
Naprawdę – to już bym wolała kupić sobie jakąś apkę z białym szumem niż jakieś gadające medium
PolubieniePolubione przez 1 osoba
.. mam podobne rozterki, co do mojej starości, tu jest trudno na starość jeśli jesteś sama, bo poprostu nie chcesz być ze swoimi barcholcami. Dlatego pewnie gdzieś w Europie zostanę (gdzie jest cieplej).
Aktualnie jestem na Podhallu, śniegu po pachy, mrozu tak znośnie..
Kocham moje dzieci ale mam już dosyć wnusi i wnusia, marzę o ciszy i mojej przestrzeni – Ja dla siebie.
Nie nadążam za ich sposobem wychowania, za nowym stylem życia, przeraża mnie..
PolubieniePolubienie
Marlena, bo z dziećmi i wnukami jest fajnie na dzień -dwa. Potem człowiek musi mieć własną przestrzeń i czas dla siebie.
W Polsce problemy ludzi starych interesujące są tylko w okresach przedwyborczych. Ale na co dzień nie ma żadnych rozwiązań dla ludzi starszych a nie daj boże jeszcze chorych.
Póki nie wyjechałam do Szwecji myślałam, że tak ma być.
A okazuje się, że nie musi. Oczywiście nie jest to system doskonały, bywają przypadki mrożące krew w żyłach, jak wszędzie, ale jest i jakoś tam działa. I można liczyć na to, że w razie potrzeby ktoś tę szklankę wody poda choćby raz dziennie
PolubieniePolubienie
widzę, że Pora umierać i cudowną Szaflarską cytujesz. Też rozumiem obawy bycia na łasce a raczej nie-łasce systemu w kraju tutejszym. Mnie to czeka najprawdopodobniej. Ale sobie myślę, że może jeszcze gdzieś ucieknę…Najgorsze, że może człowieka spotkać taka przykrość w każdym wieku.
Papierowo Pracuję w absolutnej ciszy. Muzyka, którą lubię mnie rozprasza.
PolubieniePolubienie
„A niech mnie w dupę pocałuje!” Cudowny tekst!
PolubieniePolubienie
„Nigdy nie mów nigdy” zawsze mam gdzieś w głowie, jak ktoś jakieś plany snuje , czyli i tak przeznaczenie rządzi naszym zyciem :)))
Ja tez nie chciałabym teraz mieszkać w Polsce, z podkreśleniem na „teraz”.
W Niemczech jest zapewniony program opieki dla ludzi starych, i nie tylko starych. Czyli jakieś bezpieczeństwo istnienia. (Mam to sprawdzone podczas opieki nad chora mama).
Ale….. tak jak wszędzie na swiecie zaczynają nam systemy kuleć, nikt nie może być pewny jak będzie za pare lat. Mam chęć do życia jeszcze przez lata, ale kto mi powie co jeszcze złego ludzie wymyślą przeciwko ludziom?
Echhhhhh, lepiej się zajmę ogrodem….. 🙂
PolubieniePolubienie
Ja nie mówię NIGDY, Basiu. Żyję na tym świecie tak długo, żeby wiedzieć, że jedyne co jest pewne to śmierć i podatki.
Natomiast podsumowując sytuację taką, jaka jest teraz, nie przewiduję powrotu do Polski. Ale gdyby się nagle miało coś zmienić… chętnie zmienię zdanie a nawet odszczekam wszystko 😀
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Też jestem zawieszona w próżni. W Italii gdyby V. odszedł wcześniej nie zostanę na pewno. To nie mój kraj i coraz bardziej mnie denerwuje. A w Polsce nie jest tak źle. Zobaczyłam to ma własne oczy kiedy umieszczam eksa w DOS. I myślę, że jednak jeszcze sprawności przez lata mi nie zabraknie. Po babci. Uściski
PolubieniePolubienie
wiesz Luciu. Ty masz w Polsce córkę, więc tak zupełnie zdana na siebie byś nie była.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
I syna i synową i wnuka. I myślę, że samą by mnie nie zostawili. Tak myślę.
PolubieniePolubienie
W próżni w sensie Italii.
PolubieniePolubienie
Ostatnio w ciszy siedzę i w domu i w pracy. Męczy mnie hałas. Telewizji nie oglądam, chyba że zaplanuje oglądanie filmu. Radia nie słucham, bo nie mam już takiego, które by mnie cieszyło.
A za prąd ile? 1400?
PolubieniePolubienie
Za prąd …300 😛 nie wiem co z tymi cenami
PolubieniePolubienie
Uffff :-)))
PolubieniePolubione przez 1 osoba
U mnie zawsze cisza gora! Moze dlatego, ze slon mi na ucho nadepnal;) choc teraz zauwazylam, ze ksztalcenie sluchu jest mozliwe nawet na starosc – po lekcjach muzyki Mo zaczynam troche lepiej dzwieki slyszec.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
chyba można się nauczyć słuchać muzyki tak samo jak można osobę nie mającą talentu malarskiego nauczyć patrzeć na obrazy… Może to tylko kwestia odpowiedniego gatunku?
PolubieniePolubienie