116.

A tymczasem zima codziennie dostarcza świeży zasób śniegu, żeby było ładnie i czysto. Nie są to jakieś spektakularne wielkości (nie znoszę zimy, ale uwielbiam zadymki i zamiecie, tak samo jak burze i sztormy) ale wystarcza by pokryć zwykłe zabrudzenia.
Media polskie coś krzyczą o drastycznym spadku cen nieruchomości w Szwecji.
Taaak? Jakoś nie zauważyłam. Nadal nie stać mnie na kupno najmniejszego choćby mieszkania, nie mówiąc o domku. Jedno z tych marzeń z których trzeba zrezygnować, bo nie da się go zrealizować. Za późno. Trudno. Byleśmy tylko zdrowi byli…
Czyli spadku cen nieruchomości jakoś nie widać gołym okiem, za to widać efekt straszenia niedoborami energii.
Nie rozumiem. Szwecja energetycznie jest raczej niezależna. Mamy wiatrownie i elektrownie wodne. Mamy trzy elektrownie atomowe z łączną sumą sześciu reaktorów. Do tego są panele słoneczne oraz głębinowe pompy ciepła – te ostatnie niemal w każdym domu.
Skąd więc nagła histeria w sprawie oszczędzania prądu?
Histeria jest taka, że pierwszy raz odkąd tu mieszkam czyli od 15 lat, nie zapalono światełek na Torget! Normalnie szok, skandal i niedowierzanie.
A jednocześnie na lodowisku, gdzie trenują nasze gwiazdy bandy, kilka silnych reflektorów świeci niemal całymi popołudniami.
Ale, i to jest bardzo ciekawe, miasto wyłączyło stacje ładujące dla samochodów elektrycznych. I teraz sobie gratuluję, że jednak nie poszłam w samochód elektryczny, bo gdzie bym go teraz ładowała, nie mając domu i możliwości montażu własnej stacji?
Ach, no tak. Kilka tygodni temu, dzień przed Misi egzaminem na prawo jazdy, Szwecja zamknęła dofinansowania do zakupu samochodów elektrycznych. Politycy mętnie tłumaczyli, że nie ma takiej potrzeby, bo cena elektryków jest podobna do nieelektryków… a przecież dofinansowanie miało zachęcić ludzi do odejścia od samochodów napędzanych zwykłymi paliwami, żeby zmniejszyć emisję CO2. A teraz nagle się mówi, że nie, nie, nie, wcale nie o to chodziło.
Mam wrażenie, że ma rację Kaas.
Covid już na ludzi nie działa, ale zarządzanie społeczeństwem poprzez strach jest łatwiejsze, więc teraz się nas straszy kryzysem energetycznym. Zima, której nie było od lat, teraz bardzo w tym pomaga.
A mi gdzieś na tam z tyłu głowy, jakiś duszek szepcze, że znowu ktoś chce ubić jakiś interes…

8 myśli w temacie “116.

  1. Czuję się coraz bardziej zagubiona w tym świecie…
    Jest mi o wiele łatwiej, kiedy nie oglądam tv i nie czytam gazet. Tylko wtedy zdaję sobie sprawę z tego, że taka niewiedza też nie jest dobra…więc nadrabiam, trafia mnie szlag i znowu się wycofuję…

    Polubione przez 1 osoba

    1. ja się wycofałam i od wielu lat starannie omijam wiadomości z kraju i ze świata. No i jakoś mnie nie ominęła wiedza ani o wojnie w Syrii, covid ani o i wojnie w Ukrainie.
      Więc nadal nie śledzę wiadomości, tylko z jeszcze większym zapałem.
      Wiem, że mamy coraz większe problemy, wiem, że gdzieś tam jest wojna, ale doprawdy nie muszę oglądać tego na własne oczy, nie muszę wiedzieć z detalami gdzie spadła bomba i ile osób, w tym dzieci, zginęło. Nie muszę tego widzieć, by wiedzieć. Ba. Nawet słuchać o tym nie muszę.
      Mnie te wszystkie wiadomości przytłaczały, sprawiały, że mój i tak kruchy spokój rozsypywał się jak domek z kart. Po każdych wiadomościach byłam przygnębiona, bezradna, sfrustrowana.
      Na co mi to? Przecież nie jestem w stanie nic zrobić. A życie mam jedno i chcę je przeżyć najlepiej jak się da.
      Dziś nie jestem w stanie nawet słuchać z innego pokoju, gdy mąż ogląda wiadomości. Nie rozróżniam wtedy słów, ale wciąż słyszę te podniesione głowy, tę agresję lejącą się ze szczekaczki. I znowu robię się podenerwowana.
      Co światu przyjdzie z tego, że się dowiem i się rozchoruję ze stresu?
      Więc nie. Nie będę oglądać. I namawiam każdego.

      Polubione przez 1 osoba

  2. za to w kraju tutejszym nie oszczędzają i w miastach tez raczej chyba też, gdy oglądam jarmarki świąteczne pełne świateł i blichtru…

    Polubienie

  3. W Italii też niby mniej blasku świątecznego, ale nie całkiem. Na witrynach mniejsze oświetlenie, ale girlandy wokół nich świecą lampkami.
    Czyli tak sobie. Ale z tym straszeniem, jest coś na rzeczy.

    Polubienie

  4. Ej no co ty, covid dalej jest, tylko wiekszosc jest juz odporna – szczepionki + przechorowanie. U nas rosnie ilosc przypadkow, ale nie ma juz paniki, bo nikt nie umiera. Inaczej niz w Chinach, gdzie maja slabe szczepionki i niska wyszczepialnosc, a wiekszosc osob nie ma odpornosci i znowu zamykaja cale wielomilionowe miasta. Ja nadal jestem za elektrykami i sobie takiego kupie:D Nie smrodzi na ulicach! Jak sie biega po ulicach to robi duza roznice.
    Latwo ludzi nastraszyc, trudniej ludzi uspokoic.
    A ja jestem obrazona na mistrzostwa w Katarze – to dopiero bylo nieekokologiczne!

    Polubienie

Dodaj komentarz