Postarzałyśmy się z Tosią. Od spacerów wolimy wygodę własnego domu: miękkie łóżko (ona) wygodny fotel (ja), wiatrak, który w razie potrzeby można włączyć, a nawet mini klimatyzator gdzie rolę schładzacza pełni zwykła woda. Nabyty w celach eksperymentalnych za śmieszną sumę 200koron. Ona drzemie, czasem zachrapie głośniej. Ja się zajmuję nitkami i szmatkami…
Rankami chodzimy dłużej. Pół godziny czasem nawet czterdzieści minut. Popołudniami, gdy ciepło, Tola ciągnie tylko w cień, na trawę, tam gdzie wieje, tam się kładzie i skupia na obserwacji otoczenia. I nie siły która by ją zmusiła…to znaczy jest, ale boję się, że może to ponad jej możliwości, więc ulegam.
Nie próbowałam jej wsadzić do Wypierdka, bo raczej wiem jak się to skończy. Ale może powinnam? Może mnie zaskoczy? Gdyby zechciała wsadzić tyłek do mojego samochodu przesunęłabym godzinę spacerów na siedemnastą i woziła ją do lasu. Tam mogłaby mogłbyśmy chodzić bez smyczy. Ona potrzebuje ruchu, dzięki temu schudnie i może wróci jej kondycja.
Tak sobie myślałam wczoraj. Namówiłam eMa na spacer na Kinnekulle. Ale gdy już byliśmy prawie, prawie na miejscu, poczułam, że albo kogoś pogryzę, albo będę wyć jak jeszcze raz będę musiała przejść tę samą drogę tam i z powrotem. Drogę, na której NIC NIE MA.
I tak wylądowaliśmy w Årnäs, na które już od dawna się czaiłam.
Jeśli oglądaliście film ARN to właśnie tu mogła być siedziba jego rodu.
Wikipedia mówi tak:
„Starożytna warownia Aranæs ( 58°40′N 13°35′E ) znajdowała się w pobliżu Skary na brzegu jeziora Vänern , w Västergötland .
Na początku XIV wieku był własnością marszałka i szwedzkiego regenta Torkela Knutssona . W tym zamku król Birger Magnusson podpisał traktat pojednawczy ze swoimi braćmi, książętami Erykiem i Waldemarem Magnussonami . Po tym, jak dwaj książęta zatruli umysł króla przeciwko jego wiernemu marszałkowi, Torkel został schwytany i przewieziony do Sztokholmu , gdzie został ścięty. Wspaniała niegdyś warownia została zburzona, a ziemia została przekazana klasztorowi Gudhem , pod warunkiem, że zakonnice w ciągu roku przeniosą się do Aranæs. Wygląda na to, że ruch został opóźniony, a zamiast tego przenieśli się do Rackeby, w 1349, kiedy otrzymali majątek od króla Szwecji Magnusa II . Król odnowił nadanie zakonnicom Aranæs ojca, a dwa lata później założono tam klasztor. Zakonnice mieszkały w Aranæs przez dziesięć lat, aż majątek przeszedł w ręce króla.
Król Albert meklemburski w 1366 r. podarował majątek Gerhardowi Snakenborgowi w zamian za zamek Axevall . W 1371 r. został przekazany przez króla Magnusa biskupowi Nilsowi ze Skary . Do czasu reformacji był własnością diecezji Skara . W 1683 r. Årnäs przeszło od króla do prywatnych właścicieli. Zamek był obiektem kilku ostatnich wykopalisk archeologicznych, które wykazały, że zamek był znacznie większy niż wcześniej oczekiwano. Jego wielkość wciąż nie jest znana.”
A na miejscu było o tak:

Znów śpiewałam (w duchu) razem z Marianem Opanią o Burżujach…












Następna dla mnie zagadka: jaką atrakcją jest zaparkować na klepisku, w pełnym słońcu, w miejscu gdzie nie ma dosłownie nic, bo nawet łagodnego zejścia do wody nie ma.

Po zimnej nocy (12stopni!) i chłodnym poranku naraz zrobiło się gorąco i bezwietrznie. Tosia dyszała i szukała cienia. Ale możliwe, że tylko nie chciała wracać do samochodu…
W każdym razie trzeba było wracać.
Jeszcze jakiś zagubione wśród pól schronisko czy inny hostel

Jeszcze złapana przez szybę kunsztowna weranda…

i Kinnekulle od drugiej strony


Ja też wolę wygodny fotel lub łóżko. I chroniący przed upałem kamienny dom. U nas wedle 40 stopni. Buziaki i trzymajcie się. Chłodnych nocy też nie mamy.
PolubieniePolubienie