A potem poszłam i umyłam okna w kuchni, bo już świat przez nie wyglądał jak stale zamglony.
Ja nie wiem co to jest, ale w tym mieszkaniu mam wiecznie brudno.
Baba (bo to BABA była, a nie kobieta, a już na pewno nie PANI) która tu przed nami mieszkała była wyjątkowym flejtuchem. Bo jak nazwać kogoś, kto przez ponad trzy miesiące nie umył tłustego, czarnego zacieku na kaloryferze? Kaloryferze, który wisi na wprost wejścia do kuchni i jest pierwszą rzeczą jaką się widzi stając w progu.
Nigdy nie byłam pedantką, ale jednak sprzątałam dość regularnie i w domu zawsze miałam jako-tako czysto.
Wiadomo, że tu i tam zalegał kurz (np za muszlą, albo na górze na szafce łazienkowej), a czasem i brud (za kuchenką, pod lodówką) albo kłaki psie i kocie -zwłaszcza w kątach lub pod sprzętami. Ale jakoś częściej myłam podłogę, fronty szafek… Tu jakoś o tym zapominam. Psujący się wzrok pozwala nie widzieć takich rzeczy, a ja skwapliwie z tego korzystam. Udzieliło mi się?
Faktem jest, że moją niechęć do sprzątania wzmacnia zachowanie męża.
eM uważa, że on jest taki porządnicki… tylko zapomina.
No. Niedawno przyszła do niego paczka. Rozpakował ją w moim gabinecie. I poszedł. A ja zostałam z kłębem folii i papieru wciśniętym między kanapę a szafkę. Wysłałam mu zdjęcie a on „oj, zapomniałem”.
Mnie by w ogóle do głowy nie przyszło, żeby opakowanie paczki gdziekolwiek wciskać.
W kuchni to już w ogóle…
Robił galaretkę. Rozlał. Wytarł.
Skąd wiem? Bo rano znalazłam kłąb papieru ręcznikowego przyklejonego do podłogi. A jak chciałam włożyć do zmywarki zostawiony wieczorem słoiczek, to go musiałam siłą od blatu odrywać. Bo się przykleił galaretką.
Czepiam się… było nie stawiać słoiczka na blacie…nie?
Nie strzeliło by was coś złego jak byście rano umyli fronty szafek a popołudniu zobaczyli na nich zacieki oraz placki keczupu przy uchwytach? NA WYSOKOŚCI OCZU!
To dlatego każde z nas ma swój pokój.
eM wchodzi do domu z czymś w ręku i odkłada to nie patrząc gdzie.
I nie ma znaczenia czy to są narzędzia, list, paragon czy chusteczka higieniczna. Odłożona rzecz będzie tam leżeć aż okaże się potrzebna. Wtedy jest przewracanie całego domu, oskarżanie domowników o to, że wzięli i nie oddali, aż wreszcie rzecz się znajduje w jakimś miejscu od czapy. No i oczywiście KTOŚ wziął i KTOŚ nie odłożył. Nie on, bo on zawsze odkłada.
Pytam go: to kto? Skoro ja tego nie używam?
Zatem sprzątam coraz mniej i z coraz mniejszym zapałem, bo i po co? Zdejmę okulary – nie będę widzieć. A po co mam się urobić jak za chwilę, dosłownie za chwilę wejdzie mój mąż i całą moja pracę szlag trafi?
No, ale okna były już naprawdę brudne. To umyłam. Rachu-ciachu i po robocie. Słońce wyszło.
Zdjęłam pościel z łóżka i wrzuciłam do prania, a potem do suszarki.
Pojechałam do sklepu. Wróciłam. Pranie wyschło. Nawlokłam pościel na nowo (bo to moja ulubiona – perkalowa – jest gładka i dłużej utrzymuje chłód na powierzchni). Siłą rozpędu odkurzyłam w sypialni. I w przedpokoju… I w kuchni… i prawie wszędzie.
Na obiad zrobiłam sobie babkę ziemniaczaną na sposób litewski: do babki dodaję rozpuszczoną margarynę i mleko, a pod koniec pieczenia polewam babkę taką samą mieszanką. Dzięki temu wnętrze robi się kremowe. Pycha, ale eM nie lubi. On woli na sposób tradycyjny: tylko z tłuszczem. I ze skwarkami.
I jakoś tak mi niemoc przeszła.
Spałam prawie całą noc. I mniej jestem rozdrażniona.
Sen jest zawsze lekarstwem dla duszy:) Ktoś już to powiedział: Jutro o tym pomyślę… Może się znajdzie jakiś sposób bałaganiarstwo eM. Trzymaj się ciepło i zdrowo. Pozdrawiam
PolubieniePolubienie
już znalazłam: całkiem oddzielne mieszkania 😀 Skoro przez 30 lat nie udało mi się go nauczyć, to nie wierzę, że nagle się coś zmieni. No, chyba, że na gorsze.
Trzymaj się. U mnie znowu mrozi…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Trolla…jak ja Cię rozumiem!
PolubieniePolubienie
a temacie sprzatania czy w temacie niechęci do tegoż?
PolubieniePolubienie
Wew każdym temacie 🙂 i w podjęciu naszych partnerów do sprzątania też.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
mów mie: SIOSTRO!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To sprzątanie tak Cię odstresowało i tak dobrze się wyspałaś:) Najlepiej mi się sprząta, kiedy jestem zła. Tylko jakoś ostatnio zła nie bywam to i sprzątać się nie chce:) Ale odkurzanie musi być codziennie, mam obsesję, że jak nie odkurzę to będę psie kłaki w jedzeniu znajdywać:))
PolubieniePolubienie
też najlepiej mi się sprząta jak jestem zła…
PolubieniePolubienie
Dołączam do klubu. V. też wielu rzeczy nie rozumie. Albo sprząta po sobie tak, że do poprawki. Po goleniu zwłaszcza. Spłucze umywalkę z grubsza a ja potem myję jak widzę brodę tu i tam. W swoim kącie na stole ma wszystko. Nóż podmieniam na czysty i czasami wyrzucam serwetki czy chusteczki papierowe. No i chowam otwieracz. Są tam jeszcze listy nie do ruszenia, karty i kilka zegarków i zapalniczek. Czasem coś wyrzuci do śmieci ale z rzadka.
Ale na temat porządku umie mówić.
Też dobrze mi się sprząta kiedy gonią mnie furię. 😀 Serdeczności
PolubieniePolubienie
Jakbym okien nie umyła, zaświeciło słonko i du…. Dlatego od dawna myją mi inni. Też tak się robi, ale nie mam o to do siebie pretensji
PolubieniePolubienie