83. Lipa

Córka kilka dni temu podniosła ciśnienie i wciąż mnie trzyma.
Jest mi przykro, smutno, boli mnie to, że jest niesprawiedliwa i widzi tylko siebie i swoje racje. Każdy argument, kwituje albo pogradliwym prychaniem, albo „ale to inna sytuacja”. Myślenie analogiczne i poczucie sprawiedliwości nie jest mocną stroną mojego starszego dziecka.
Przykro mi …

Tosia… Cieknie z niej czerwonawa, cuchnąca ciecz… Obawiam się ropomacicza. We wtorek idziemy do weterynarza. Trzymajcie kciuki. Może się skończy tylko na wycięciu macicy i reszty…
Widmo Simki zagląda w oczy, bo ona umierała na to. Do końca życia sobie nie wybaczę mojej własnej bezradności…

Astrze popsuło się sprzęgło – wycieka płyn i nie możemy zlokalizować kogoś kto będzie umiał to zrobić, nie żądając przy tym równowartości samochodu.
Problem w tej nieszczęsnej hybrydowej skrzyni biegów…
Boli, gdy widzę jak wciąż i wciąż tkwi na parkingu a ja znów mam do dyspozycji rower. Oczywiście, jest Volvo, ale to taki monster… wielki jest: szeroki i długi, nie przywykłam choć po przejażdżce do Gräfsnes jakby mniej się go boję.

Byłam u lekarza. Pobrali próbki do badań… Zobaczymy czy za bezsennością, zmęczeniem, utratą wagi oraz sikaniem co półgodziny kryje się coś…
Waham się w życzeniach od „lepiej niech nic nie wyjdzie” do „mogłaby to jednak być jakaś tarczyca czy co, może bym się w końcu poczuła lepiej”.

Pogoda jest stabilna: to znaczy każdego dnia leje tylko czasem leje krótko, a czasem cały dzień. Ludzie wrzucają zdjęcia pobliskiego wodospadu pełnego wody. A ja za każdym razem trafiałam na pojedyncze stróżki. Ych.

Widziałam się wczoraj z Heleną.
Najbardziej lubię jak się tłumaczy, że ona nie posprzątała, bo wie że dla mnie nie musi. Pewnie, że nie musi. Nie przychodzę liczyć kocich kłaków na podłodze. A poza tym… Jej nieposprzątane mieszkanie i tak wygląda lepiej niż moje po wielkim sprzątaniu.
To dlatego, że ona ma mało rzeczy. Ma też w większości gołe podłogi tylko z miejscowymi chodniczkami i dywanikami, w oknach ma jasne zasłonki, a okna są u niej ogromne.
Za każdym razem gdy u niej jestem serce mi się ściska gdy mijam drzwi „mojego” mieszkania. Co mnie podkusiło, żeby je zmieniać?! …a prawda. Pokój do pracy…
Muszę się wybrać do Gulsum. Kocyk czeka.


15 myśli w temacie “83. Lipa

Dodaj komentarz