Jezioro Hornborga.
Powstało około 10 000lat temu w wyniku cofania się lodowca. Wokół jeziora odnaleziono pozostałości po osadnikach mniej więcej z sprzed około 11 000lat, gdy jezioro było jeszcze morską zatoką.
Około 2000lat temu powstały wokół jeziora pierwsze wsie.
Przez krótki czas, pod koniec XIXw, po jeziorze kursował parowiec Ellen, jednak po 4 latach, gdy jezioro zaczęło się spłycać, żegluga ustała.
Kiedy w XIX wieku w Szwecji zapanował głód postanowiono osuszyć jezioro by uzyskać więcej miejsca pod uprawy i pastwiska.
Do 1933roku zmniejszono powierzchnię jeziora z 28km2 do 4km2.
Natura jednak upomniała się o swoje: tereny wokół jeziora zamieniły się w bagno. Mimo tej polityki do 1933 jezioro było wciąż zaliczane do najbogatszych w ptasią faunę. Dopiero ostatnie osuszanie, w 1933 doprowadziło do wysuszanie mokradeł i zaniku jeziora.
W 1965 zlecono Szwedzkiej Agencji Ochrony Środowiska zbadanie możliwości rekultywacji jeziora.
W latach 1992- 1995 podniesiono poziom wody o około 0,9metra, otwarto pierwotne ujście jeziora, zbudowano tam tamę, zamknięto wiele kanałów, wykarczowano drzewa i trzciny. Głównym sprawcą i pomysłodawcą był lekarz dentysta-ornitolog Olof Swanberg.
Dziś jezioro znowu ma powierzchnię prawie 28kilometrów kwadratowych. Jest długie na około 10km, szerokie na 3km.
Średnia głębokość wynosi 1m, w najgłębszym miejscu jest 1,5m.
Jezioro i otaczający je teren (w sumie 40km2) jest wpisane na listę listę Natura2000. Cały obszar jeziora jest rezerwatem natury. Jezioro jest zaliczane do najbogatszych w ptasią faunę jezior szwedzkich.
Jezioro jest znane najbardziej z tego, że wiosną można tu obserwować tańce żurawi, które tu lądują by odpocząć oraz najeść się przed lotem do miejsc lęgowych w środkowej Szwecji i Norwegii. W dniu 3 kwietnia 2019 naliczono tu rekordową liczbę 27 300 żurawi.
Pod koniec lata, jezioro jest znowu odwiedzane przez żurawie przed ich odlotem na zimowisko do Hiszpanii.
Prócz żurawi jest tu wiele innych gatunków ptactwa wodnego-błotnego oraz łyski, czernice, bielaczki, łabędzie krzykliwe i nieme, czaplę białą, perkozy, bąki oraz orły bieliki. Od kilku lat gniazduja tu także gęsi gęgawy – rocznie wykluwa się tu około 10 000piskląt gęgawich.
Tyle z Wikipedii.
My zwykle jeździliśmy oglądać żurawie pod koniec marca, na stanowisko przy drodze 184, w kierunku Falköping.
Kilka dni temu odkryłam, że jest jeszcze inne miejsce, koło wsi Broddetorp po drugiej stronie jeziora.
I tak znalazłam kolejne moje „smultronsställe” czyli ulubione miejsce.
Było ciepło i deszczowo, prawie bezwietrznie…
Zobaczcie.


































Piękna okolica, pięknie opowiedziana i sfotografowana. Wiele widoków jak z Polski, nie tylko trasa z drzewami na poboczu:)
PolubieniePolubienie
Zielonapirania. Dziękuję.
Tak: w moim słowniku określenie pejzażu „jak w Polsce, jak na Warmii” oznacza największą pochwałę.
A wiesz…Twój blog nie pozwala mi komentować. Wymaga do tego konto google i nie pozwala jako anonim. Dlatego nie komentuję
PolubieniePolubienie
Czy bociany też tam są?
PolubieniePolubienie
Nie, bociany do Szwecji już nie przylatują. Kiedyś, dawno temu bociany przylatywały do Skanii – najbardziej południowego regionu Szwecji. Ale tu, w Zachodniej Gotlandii nie bywały nigdy.
Za boćkami tęsknię bardzo… Jak byłam na Warmii przed dwoma laty z żalem stwierdziłam, że bociek już nie jest takim pospolitym widokiem na warmińskich łąkach jak to było przed nastu laty
PolubieniePolubienie