Jak to niewiele człowiekowi potrzeba…
Misia napisała, że na długi, pierwszomajowy weekend jadą z Melem i Zuzu na Olandię.
Pozazdrościłam.
I zrobiło mi się jeszcze smutniej, jeszcze beznadziejniej. To po to mam pracować by tylko płacić rachunki i kupować jedzenie? Tak wiem, są tacy, którym mimo pracy nawet na to nie starcza, ale wiadomo…
Covid sprawia, że w zasadzie wszystko jest niemożliwe…
Do tego eM wciąż na częściowym zwolnieniu, a to się przekłada na finanse.
Ale w zeszłym roku w zasadzie nigdzie nie byłam. Tylko ten weekendowy wypad na północ. Na spacery nawet mi się nie chce brać
aparatu bo ileż można…
Aż tu Misia mówi, że oni w sumie za noclegi zapłacili nie tak dużo, bo to tylko dwie noce.
No to poszłam na airbnb popatrzeć na ceny. Znalazłam domek, gdzie gospodarz zaprasza z psem… Zabukowałam, zapłaciłam. Mam zachomikowane kilka groszy jakby co. A zmienię krajobraz. Odetchnę morskim powietrzem. Posiedzę na trawie z kawą. A Tosia poleży na trawie. Zrobię sobie mini wakacje.
I z tego rozpędu nadgoniłam kilka ogonów. Oraz pojechałam do sklepu i kupiłam prawdziwy jedwab na poszewkę poduszkę, bo podobno dobrze się na tym śpi i ładniej wygląda 😀
Uprasza się trzymanie kciuków za pogodę.
Żeby nie lało i nie wiało. Jakby do tego jeszcze było jakieś 10stopni to byłoby naprawdę idealnie.
Poduszkę z jedwabną podszewką zabierz ze sobą. Pani dermatolog mi tak nakazała. I ruszaj s świat z aparatem! Zdjęcia kawy na trawie też są piękne! Zabierz ze sobą coś, co Cię wesprze w razie niepogody. Porozpieszczaj się tak, jak lubisz!
PolubieniePolubienie
zabiorę, tylko najpierw muszę uszyć, a tu mi mówią, że do jedwabiu specjalna igła ma być…ale może mam? jeszcze nie sprawdziłam.
Kurde…
Alkoholu, słodyczy, biżuterii, kosmetyków, ciuchów nawet! nie kupuję.
Przecież człowiek musi mieć coś z tego życia…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Cudnie! Zazdroszę, taki wyjazd dodaje skrzydeł. Zgadzam sie z Salmiaki – weź poduszkę i aparat!
Dużo osób ma opadnięte witki przez tą całą sytuację, w której osobiste problemy stają się jeszcze większe, więc chciałam napisać, że się nie dziwię Twojemu zniechęceniu z poprzedniego posta. I dziękuję za wsparcie:)
PolubieniePolubione przez 1 osoba
no właśnie jak się okazuje to włóczęgi strasznie brakuje, wyjazdów, planów na wyjazd mi brakuje. I to mnie przygnębia
PolubieniePolubienie
Okropnie mi brakuje, okropnie 😦
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jak noga?
PolubieniePolubienie
Trzymam, trzymam 🙂
PolubieniePolubienie
trzymaj, trzymaj 😀
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Trzymam za pogodę i utwierdzam Cię w przekonaniu słusznej decyzji. Trzeba czasem zaszaleć. Nawet w czasach pandemii. Buziaki
PolubieniePolubienie
ach ta pogoda…mam nadzieję, że nie będzie żadnych wygłupów ze sniegiem lub sztormem
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Nie będzie.😍
PolubieniePolubione przez 1 osoba
I to jest prawidłowy kierunek. Tak trzymać! Ja też trzymam 🙂
PolubieniePolubienie
dzieki!
PolubieniePolubienie
Wygooglowalam sobie Olandie. Wyglada fantastycznie zielono. Już sobie was wyobrażam zajadające się „Öländska kroppkakor” 😉
PolubieniePolubienie
znaczy oczekujesz, że będę jadła olandzkie pyzy z mięsem? DOBROWOLNIE? Nigdy w życiu. No chyba, żeby mnie jakaś olandzka babcia na te pyzy własnoręcznie robione zaprosiła, to ew. mogę… Robione metoda przemysłową…
Wyobraź sobie najgorsze pierogi (z tych kupnych) jakie jadłaś i pomnóż doznania x100…
Szwedzka kuchnia nie jest najlepszą kuchnią świata, zwłaszcza jak się nie jest wielbicielem mięsa i ryb. Ale potrawy robione w domu moga być całkiem smaczne. Natomiast te kupne, z przemysłowych kuchni typu Dafgard czy Findus to naprawdę paskudztwo.
PolubieniePolubienie
W życiu nie myślałam,ze te przemysłowe. moze tutaj https://kroppkakor.se/ robia je ręcznie? Podają nawet przepis, z którego nic nie rozumiem ale spróbuje wrzucić do translatora.
PolubieniePolubienie
Wiesz…
w zeszłym roku wybrałam się do Waflowej Chatki (Våffetstugan). Mają tam alpaki i one były celem, ale pomyślałam, że wafla domowego też chętnie spróbuję. Wafel o tyle był domowy, że upieczony na miejscu, ale z gotowej, przemysłowej mieszanki – co poznałam po smaku, bo kiedyś sama takie coś ją kupiłam i zrobiłam. Na zdjęciu reklamowym była ładna górka śmietany ze świeżymi owocami typu truskawki, maliny, jagody…(Był lipiec, więc sezon na takie owoce, nie? ) Ja dostałam chemiczny wafel polany śmietaną w sprayu z kleksem dżemu.
A z doświadczenia wiem, że w mało której restauracji w Szwecji (może tylko w tych najdroższych) robi się jedzenie od podstaw. Najczęściej kuchnie korzystają z półproduktów – czyli danie jest wstępnie przygotowane w tzw stor kök i zamrożone. Restauracje to tylko na bieżąco rozmrażają i poddają końcowej obróbce.
A potem jak Szwecja długa – wszędzie jesz np. stek, który smakuje dokładnie tak samo. Z dodatkiem potatismus czyli pure ziemniaczanego…z torebki.
Paradoksalnie najlepsze jedzenie w Szwecji jadłam w Maxie. A niby fastfood…
Nabrałam się wiele razy na ciasta, lody, obiady. Teraz wolę własną kanapkę z pomidorem.
PolubieniePolubienie
A przepis jest taki:
5 kg utartych ziemniaków
2 szczypty soli
250g ugotowanych, przeciśniętych przez praskę, ziemniaków
450g wieprzowiny pokrojonej w kostkę (chodzi raczej o skwarki z boczku)
50g posiekanej cebuli
1 łyżka ziela angielskiego (nie znam słowa mortlad)
1 łyżeczka soli.
Przypraw mięso dzień wcześniej.
Utrzyj ziemniaki, odsącz wodę (na sicie lub ręcznie przez tkaninę) tak dobrze jak tylko możesz. Wymieszaj z gotowanymi ziemniakami, aż zrobi się ciasto. Utocz z ciasta piłeczki, włóż mięso, znów utocz piłeczki (kuleczki).
Wrzucaj do gotującej się wody, gotuj na słabym ogniu jakieś 55-60minut.
Normalne pyzy czyli cepeliny! Tylko inny nieco farsz.
PolubieniePolubienie
Dzięki za przepis. Rzeczywiście pyzy ale tez bez maki. Zastanawiam się czy po godzinie gotowania nie zrobi się z tego zupa. Może spróbuje.
Nie mam nic przeciwko mrożonkom. Właśnie przytaszczyłem z mojego sklepu genialne zamrożone ravioli. Ale one są z włoskiej restauracji, która w ostatnim roku przerzuciła się na gotowanie i robienie pasty na wynos. Kanapka z pomidorem jak najbardziej. U mnie nic nie pobije chrupiącej bułki z szynka.
PolubieniePolubienie
u mnie w domu pyzy robiło się bez mąki. Tylko mocno odciśnięte kartofle surowe + ugotowane.
Znajma Litwinka robi pyzy nieco inaczej: kartofle surowe odciska, ale nie tak mocno, wyciśnięty sok ostrożnie wylewa, zostawiając ustały na dnie krochmal i dodaje go do ciasta. Nie daje natomiast kartofli gotowanych. Jej pyzy sa bardziej zwarta i nieco gumowe.
Nie, długie gotowanie raczej nie rozgotuje kluski. A wskazane jest ze względu na mięso krojone w kostkę.
W moim domu, mama, nadziewała pyzy mięsem mielonym z cebulą, czosnkiem i majerankiem.
I jak dla mnie jest to jedynie słuszna wersja pyzów. Mięso zwykle zjadało domowe zwierzę 😉 ale kluska przesiąkała sokiem i zapachem z farszu, i smakowała o wiele lepiej niż taka gotowa bez farszu
PolubieniePolubienie